La Liga

Walka Atletico

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: Carlos Delgado

Tagi

Na Wanda Metropolitano trafiają coraz lepsi piłkarze. Paru wróciło w roli synów marnotrawnych (patrz: Costa, Filipe Luis). Klub również wychowuje (Saul). Co jednak dzieje się z ekipą Los Colchoneros, że w walce z najlepszymi w Champions League, odpadli już po fazie grupowej?

W ostatnim tygodniu czerwona część Madrytu, odpadła z rozgrywek o Puchar Króla. Atletico uległo w ćwierćfinałowym dwumeczu Sevilli, a żeby nie było mało, to Diego Simeone otrzymał na przyszły sezon, karę przebywania na trybunach, przez trzy spotkania. Powodem nonszalanckie zachowanie w stosunku do sędziego. Niby nic takiego, bo w tym roku podopieczni Cholo i tak grać dalej w krajowym pucharze nie będą. Z drugiej strony mała frustracja Simeone (Argentyńczyk ma oryginalny sposób bycia, ale i tak był wkurzony), która cały czas narasta, pokazała, że z klubem nie jest wszystko w porządku.

Od samego początku sezonu Madrytczycy grali bardzo topornie, a nieskutecznością raziła wręcz w oczy, największa gwiazda, Antoine Griezzman. Wiele wpadek w lidze oznaczało jedno, odjazd wielkiej dwójki. Aktualnie Barcelona ma aż 11 punktów przewagi nad wiceliderami z Wanda Metropolitano. No właśnie, Atletico i tak ma dużo szczęścia, że w tym roku Real Madryt zawodzi na całej linii. Co prawda mistrzostwo Hiszpanii wydaję się już być zaklepane przez Dumę Katalonii, lecz sprawa z prestiżowym drugim miejscem nie jest tak kolorowa. Valencia stąpa po piętach popularnym Atleti, lecz zawsze groźni Królewscy wygrali w obecnej kolejce na wyjeździe właśnie z Nietoperzami. Będziemy więc świadkami zabójczej walki o srebro La Liga, co jednak fanów Atletico po triumfie z 2014 nazbyt nie cieszy.

Największym problemem Simeone i spółki, na pewno stały się europuchary. Słaba forma z pierwszej części sezonu, wyparła piłkarzy z Hiszpanii na trzecie miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Atletico musiało oglądać plecy Chelsea i Romy. Trzecie miejsce daje co prawda udział w Lidze Europejskiej, ale jeśli Los Colchoneros chcą wygrać te rozgrywki (na awansie do Champions League raczej im nie zależy, bo to gwarantuje nawet czwarte miejsce w lidze hiszpańskiej), muszą się mocno postarać, bo w tym roku lista faworytów jest wyjątkowo długa. Jeśli reprezentanci Madrytu pokonają Kopenhagę w 1/8, to dalej mogą już czekać Borussia Dortmund, Athletic Bilbao, Zenit, Napoli, Lyon, Villareal, Real Sociedad, Lazio, Milan, Sporting Lizbona, Arsenal, czy Marsylia.

W styczniu minął zakaz transferowy i do zespołu z Metropolitano dołączył Diego Costa i Vitolo. Czy nowe-stare twarze dadzą upragnioną formę. Zobaczymy…


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze