La Liga

Droga Las Palmas do Segunda

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: flickr, flickr

Tagi

Kiedy w czerwcu 2015, UD Las Palmas wygrało baraże i dostało się do Primera Division, niewielu spodziewało się, iż klub z Wysp Kanaryjskich utrzyma się w sezonie 2015/2016. Niestety wszystko na to wskazuje, iż zespół będzie musiał się spadkować i przeprowadzić do Adelante już w maju 2018.

Kanarki są aktualnie (stan na 04.02) na przedostatnim miejscu w tabeli. Mają 14 punktów, a do bezpiecznej strefy (patrz Levante), brakuje im sześć oczek. Nie możemy również zapominać o oglądającej plecy Maladze, która zawsze może być groźna. Szczególnie po zwolnieniu Michela, bo efekt nowej miotły może przyjść w każdym momencie.

Po fatalnej serii, włodarze zespołu postawili na nowego szkoleniowca. Gorącego kartofla z misją utrzymania jakimkolwiek sposobem, dostał Paco Jemez. Fani La Liga pewnie kojarzą tego szkoleniowca z jego czteroletniej przygody z Rayo Vallecano. Mimo długiego czasu w tym klubie, sukcesu z Rayistas nie miał. Po spadku Błyskawic, Hiszpan prowadził kolejno Granadę i meksykańskie Cruz Azul. Wszystko byłoby raczej normalne, gdyby nie wypowiedź Jemeza. Mniej więcej znaczyła ona tyle, że Las Palmas ma skład na drugą ligę i jedyne, na co stać zespół, to spadek.

Po niezbyt ciekawej wypowiedzi dla fanów Kanarków, trener wziął się do roboty. Po pierwsze, przepracowana zima. Po drugie, transfery. „Każdy trener, który by tu trafił, poprosiłby o transferze, ponieważ sytuacja tego wymaga. Jeśli będziemy musieli pożegnać się z którymś z zawodników, będzie to decyzja, którą ja podejmę. Rozwiązaniem nie jest pożegnanie się z 12 piłkarzami i sprowadzenie kolejnych 12. Mamy większość składu. Czy ktoś nas wzmocni? Tak, w ramach możliwości klubu” – powiedział „Marce” Jemez. Wielkiej rewolucji w składzie nie było, ale parę ciekawych ruchów na rynku dało się zaobserwować. Na Wyspy Kanaryjskie trafił Jairo Sampeiro (za 300 tysięcy euro) z FSV Mainz. Statystyki nie powalają na kolana, bo Hiszpan zagrał w Bundeslidze łącznie… 34 minuty. W nowym klubie pobił rekord z tego sezonu, zagrał w trzech meczach. Na razie bez większych efektów. Poza Sampeiro, najciekawszymi akcjami były wypożyczenia Emanuela Emenike z Olympiaqosu Pireus oraz Nacho Gila z Valencii. Poza nimi, tonący chwytał się Penalby z Cruz Azul, Oghenekaro Etebo z portugalskiego Fereinse, Alejandro Galveza z Eibar i Matiasa Agiurregaraya z Club Tijuana.

Co do formy prezentowanej przez nówki sztuki, jestem w kropce. Bo dwa nabytki z Meksyku muszą uczyć się Europy, Gil nie grał zbyt dużo w Valencii, Emenike najlepsze lata ma już chyba za sobą, a pozostali, umówmy się, że do czołówki nie należą. Trudno ocenić więc na razie zakupy Jemeza, choć jedno, aż bije po oczach. Czemu Las Palmas pozbyło się filaru defensywy Alvaro Lemosa? Urugwajczyk przeszedł na zasadzie wypożyczenia do Sassuolo za milion euro. Dziwne, nawet bardzo. Poza stoperem z drużyną pożegnali się Loic Remy (wypożyczony do Getafe), Borja Hererra (wypożyczony do Valladolid), Sergi Samper (powrót do Barcy), no i w sumie lekki niewypał Vitolo (też powrót, do Atletico). Pomijam postaci – cienie.

Jak jednak radzi sobie Las Palmas w praktyce po przerwie zimowej? Bo gadać o mocy kadry poza boiskiem to sobie można. Odpowiadam, słabo. Odpadnięcie z Valencią w 1/8 finału Pucharu Króla. Do tego porażki w lidze z Eibar, Gironą i Atletico Madryt. Jedynym sukcesem, pojedynczym, okazało się sensacyjne zwycięstwo 2:1, u siebie z tą samą Valencią 20. stycznia, która ograła Kanarki w pucharowym dwumeczu. Jutro Las Palmas gra z Malagą. Ważny to mecz, bo to jedyny zespół za podopiecznymi Jemeza. Jeśli gospodarze przegrają, to mogą już powoli pakować walizki na drogę do Segunda Division, bo możliwości łapania punktów z taką formą, może być niezwykle trudno…


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze