Ligue 1

Chelsea nie płakała jak oddawała- Falcao skuteczny jak dawniej

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: talksport.com, talksport.com

Tagi

Falcao Chelsea Monaco Premier League Ligue 1 Manchester United Premier League Atletico Kolumbia Asprilla Juan Pablo Angel

Wydawać by się mogło, że AS Monaco to klub za mały dla Radamela Falcao. Wydawało się, że po odejściu z Atletico Mardyt powinien trafić do klubu takiego jak choćby Chelsea Londyn. Pieniądze Dymitrija Rybołowlewa przekonały jednak "El Tigre" do przenosin do Księstwa. Dziś jest pierwszoplanową postacią Mistrzów Francji, a swoją grą rehabilituje się za fatalny epizod w Premier League.

Początek przygody Falcao z klubem ze stadionu Louis II był fantastyczny. W pierwszych siedmiu meczach strzelił 7 goli. Potem było trochę gorzej, ale 9 bramek w 14 spotkaniach także jest niezłym wynikiem. Zapewne byłoby więcej, gdyby nie kontuzje. Najpierw na dwa tygodnie wykluczyły go problemy z udem, zaś w styczniu zerwał więzadła krzyżowe. Ten uraz wykluczył go z gry aż na pół roku, przez co nie pojechał na MŚ 2014. Mimo to Kolumbia bez "El Tigre" w składzie doszła do ćwierćfinału. Falcao mógł tylko płakać. Życie toczyło się dalej i były piłkarz Porto i Atletico z przytupem wrócił do piłki. Zdążył rozegrać tylko 3 mecze dla Monaco i w końcu trafił do Premier League. Nie do Chelsea, ale do Manchesteru United. Kolumbijczyk miał powiększyć konkurencję w ataku Czerwonych Diabłów. Od Luisa Van Gaala dostał kilka szans na to, by zaprezentować swoje umiejętności, ale nie potrafił się dopasować do stylu gry drużyny, ale i ligi. Choć zaliczył niezły początek, bowiem w trzech pierwszych spotkaniach zdobył jedną bramkę oraz zanotował dwie asysty, to wraz z kolejnymi meczami było coraz gorzej. Przez miesiąc oglądał spotkania MU z trybun Old Trafford, zaś później pojawiał się na boisku wchodząc z ławki rezerwowych. W sumie rozegrał raptem cztery mecze od pierwszej do ostatniej minuty. Dostając kilkanaście minut trudno jest zakończyć sezon z dobrym dorobkiem strzeleckim. 4 gole w 26 meczach jest dla napastnika, potrafiącego strzelić 17 goli w 14 meczach Ligi Europy jest hańbą. "El Tigre" nie wrócił jednak do Monaco. Został w Anglii. Panowie Rybołowlew i Abramowicz dogadali przy wódeczce wypożyczenie reprezentanta Kolumbii. Podobnie jak w Atletico w sezonie 2012/13, teraz na Stamford Bridge miał stworzyć zabójczy duet snajperów wraz Diego Costą. Para Costa-Falcao miała dać The Blues drugie Mistrzostwo Anglii z rzędu. Kampania 2015/16 skończyła się wielką klęską. Chelsea zajęła 10 miejsce, najgorsze od 20 lat, zaś "El Tigre" na boisku pojawił się tylko 10 razy, zaś zaledwie raz zagrał 90 minut. Popisał się jednym trafieniem (gol w przegranym meczu 1-2 z Crystal Palace). I to w zasadzie tyle. Później nabawił się kontuzji pachwiny, która wykluczyła go z gry na pięć miesięcy. Po jej wyleczeniu zagrał pożegnalne 14 minut w wygranym 1-0 starciu ze Swansea City. Anglia, która miała być dla Falcao ziemią obiecaną mogła doszczętnie pogrążyć jego karierę.

Tygrys nie poradził sobie w krainie Lwów i z podkulonym ogonem wrócił do Monaco. W drużynie z Księstwa czekało na niego miejsce w środku ataku. Przy wydatnym wsparciu Kyliana Mbappe, Thomasa Lemara i Bernardo Silvy Falcao zdobył 30 goli we wszystkich rozgrywkach. Falcao w końcu zaczął przypominać siebie. Gole Kolumbijczyka w dużej mierze przyczyniły się do sukcesów drużyny z Louis II. Podopieczni Leonardo Jardima przełamali hegemonię PSG i zdobyli Mistrzostwo Francji, jak również dotarli do półfinału Ligi Mistrzów. Zdobycz 64-krotnego reprezentanta "Los Cafeteros" mogła być większa, ale przez drobne urazy ponownie stracił kilkadziesiąt meczów. W obecnej kampanii Kolumbijczyk również jest nękany przez kontuzje. Przez trzy trzytygodniowe przerwy od gry stracił już 9 spotkań. Mimo to w 29 spotkaniach tego sezonu strzelił 23 gole. Musi jednak uważać na swoje nogi, jeżeli nie chce stracić drugiej i prawdopodobnie ostatniej szansy wyjazdu na mundial z kadrą Kolumbii.

Choć Radamel Falcao miał wszelkie papiery na to, by poradzić sobie w Premier League nie sprostał presji jaka na nim ciążyła. Od "El Tigre" oczekiwało się, że trafi do Chelsea, a w barwach The Blues stanie się gwiazdą całej ligi. Liga angielska nie jest jednak odpowiednią ligą dla Kolumbijczyków. W latach 90. do Newcastle United trafił Faustino Asprilla, który po znakomitych występach w barwach Parmy trafił na wyspy. W ciągu dwóch lat Asprilla rozegrał 59 meczów, strzelając 18 goli. W sezonie 1995/96 zdobył wicemistrzostwo Anglii i to by było na tyle. Zawsze był w cieniu Lesa Ferdinanda, pierwszej strzelby "Srok". Wrócił do Parmy, z którą ponownie zdobył Puchar UEFA i Puchar Włoch. Był jednak w cieniu Enrico Chiesy oraz Argentyńczyków, Abela Balbo i Hernana Crespo. Rozegrawszy osiem meczów odszedł do Palmeiras, gdzie zakończył karierę w 2000 roku. Najlepiej z tej dwójki prezentuje się Juan Pablo Angel, który przez 6 lat był ważnym punktem ataku Aston Villi. W barwach "The Villans" rozegrał 189 meczów i strzelił 54 gole. W sezonie 2001/02 i 2003/04 zdobywał odpowiednio 12 i 16 goli w lidze. Jego gra była jednak nierówna, czego dowodem mogą być sezon 2002/03 (1 gol w 15 meczach), 2005/06 (3 gole w 31 meczach) i 2006/07 (4 gole w 23 meczach). Angel nic nie osiągnął jednak z reprezentacją. Choć w barwach "Los Cafeteros' rozegrał 31 meczów, zdobywszy 9 goli, to nie pojechał na ani jedną wielką imprezę. Ominęły go Copa America w 2001 (wygrana) i 2004 roku, Puchar Konfederacji i Złoty Puchar CONCACAF w 2003 i 2005 roku. Mimo to jako jedyny Kolumbijczyk grał w Premier League dłużej niż tylko dwa sezony, co wywołującym więcej zamieszania w piłkarskim światku Falcao i Asprilli się nie udało.

Przypadek Radamela Falcao pokazuje, że czasami przeznaczenie nie istnieje. Premier League, którą miał wciągnąć nosem, wyszła mu bokiem. Liga angielska okazała się za ciężka dla "El Tigre". Mimo to nie zraził się futbolem, nie wyjechał do Chin i nie zbija kokosów jak jego rodak Jackson Martinez i czaruje swoją grą kibiców Monaco. Oby jak najdłużej.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze