Premier League

Rozstanie Conte z Chelsea – jest potrzebne?

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Daniel Leal Olivas, getty images

Tagi

Kiedy Conte przejmował stery po Jose Mourinho, nad upadającą Chelsea wydawało się, że wszystko będzie układało się od tej pory bajkowo. Pierwszy sezon nie wyprowadzał nikogo z błędu. The Blues wygrali przecież mistrzostwo a fani i zawodnicy zyskali trenera, którego pokochali. Uwielbienie zyskał między innymi swoją pasją i energią. Coś jednak się popsuło. 

Od czasów kiedy Conte był tym, który przy linii bocznej podskakuje, klęka, robi dramatyczne grymasy, uderza wyimaginowaną piłkę czy zawiesza się na daszku osłaniającym ławkę rezerwowych przed deszczem - sporo się zmieniło. Teraz „sezon Mourinho”, przed którym tak się bronił dopadł i jego. Dzisiaj Portugalczyk nie nazwałby już swojego rywala klaunem, bo po co, skoro ten i tak na konferencjach sam z siebie wydaje się być przygnębionym.

Po tym jak Włoch odbudował Chelsea i zakończył poprzedni sezon z trzydziestoma dziewięcioma wygranymi, zawiesił sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Można by powiedzieć, że sam stał się teraz jej ofiarą, kiedy przyszedł gorszy moment.

The Blues doszło obecnie do momentu wygaśnięcia. Taka sytuacja regularnie ma miejsce w większości drugich sezonów trenerów, którzy nią sterują.

Właściciel klubu nie chce otworzyć swojego portfela i sięgnąć po wymagane przez szkoleniowca transfery, które są niezbędne. Conte nie raz publicznie wyjawiał, że potrzeba odświeżenia kadry żeby miał kto grać.

W tym sezonie słabszą formę złapali Pedro Rodriguez i Alvaro Morata. Jedynym promykiem nadziei w drużynie pozostaje Eden Hazard, który stara się ale nie otrzymuje od trenera pomocy w postaci Giroud bo ten woli użyć bardziej defensywnych graczy takich jak Bakayoko. Nie wiadomo czy Conte robi to w ramach protestu - ale nawet jeśli - to na Abramowicza to nie zadziała. Właściciel Chelsea jest znany z tego, że nie patyczkuje się ze swoimi trenerami i wyznaje krótką i konkretną zasadę, „płacę i wymagam”. Nigdy nie był skory do wysłuchiwania tego czego klub potrzebuje. Łatwiej jest wywalić trenera i zastąpić go nowym. Tylko co kiedy niedługo skończą mu się opcję? Historia bowiem ciągle się powtarza.

Bezradność, brak charakteru i zaangażowania, bezmyślność i strach w oczach zawodników to to co teraz opisuje the blues. Z jednej strony można to przypisać błędom, celowym bądź nie, trenera. Prasa w ciąż powtarza, że piłkarze są emocjonalnie wyczerpani charakterem trenera. Krzyki, które do tej pory motywowały zaczęły się przeobrażać w chorą presję i pretensje. Przestały spełniać swoją rolę. Pasja zmieniła się w coś co przypomina wymknięcie się z pod kontroli i desperację. Jednakże jak już wspomniałam, scenariusz ten znamy znakomicie. Dlatego ja nie zrzucałabym wszystkiego na osobę menadżera.

Zamiast zmiany trenera potrzebne byłoby wsparcie i świeża krew. I nie mam na myśli kupna dziewięciu graczy i wydanie na nich pieniędzy, które inne kluby wydały by na dwóch. Słowa te zapewne brzmią wam znajomo bo to właśnie podobnymi wyrazami Conte składał swoje zarzuty przeciwko właścicielowi klubu.

Wydawało by się jednak, że sprawa jest już jasna. Osobowość Abramowicza nie zmieni się jutro czy pojutrze. Włoch musi zacząć szukać nowego pracodawcy. To tylko kwestia czasu kiedy będzie zmuszony odejść.

Kto mógłby trafić na jego miejsce?

Portal soccerladuma podaje dziewięć nazwisk. Pierwszym jest Zidane. Bowiem sytuacja Realu Madryt również nie jest kolorowa a francuski szkoleniowiec jest także na wylocie.

Drugim nazwiskiem jest Frank Lampard co mogłoby być ciekawe biorąc pod uwagę to, że jest klubową legendą ale kiedy on miał zdążyć nabrać doświadczenia? Jeśli już to wydaje mi się, że byłaby to opcja chwilowa.

Na liście znajdują się także rodacy Conte, Maurizio Sarri i Massimiliano Allegri. Wspomniano również o Diego Simeone ale to o innym hiszpanie mówi się w kontekście zastąpienia Włocha najczęściej. Mowa oczywiście o Luisie Enrique.

Nie ważne ile ludzi by to nie było. Jeśli sposób pracy Abramowicza będzie wyglądał wciąż tak samo to z czasem opcje się skończą. Chelsea ma więc o wiele głębszy problem niż to, że dalsza kariera Conte wisi na włosku. Taktyka, która pozwoliła Abramowiczowi w ciągu czternastu lat zdobyć więcej tytułów niż jakikolwiek inny klub, na dłuższą metę może okazać się gwoździem do trumny.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze