Bundesliga

Eintracht Frankfurt – W końcu mocni czy reszta słaba?

Maciej Nowak @

Fot: getty, getty

Tagi

Kibice przychodzący w tym sezonie na Commerzbank Arena, doświadczają niezwykłych wydarzeń sportowych z udziałem swoich ulubieńców Eintrachtu Frankfurt, popularnych Orłów.

Zacznijmy może od początku, a w zasadzie od sezonu wstecz, bo w poprzedniej kampanii drużyna pod wodzą Niko Kovaca nie zachwycała, grała, jak na zwykłego średniaka przystało, sezon 16/17 drużyna Eintrachtu skończyła na 11 miejscu, zdobywając 42 punkty i lekko mówiąc, ten sezon do historii klubu z Frankfurtu nie przejdzie.

Poza może jednym dość znaczącym wątkiem, mianowicie zespół dotarł do samego finału rozgrywek DFB Pokal, ulegając jedynie drużynie z Dortmundu, Borussi. Sezon zakończył się bez fajerwerków, bez emocji, aczkolwiek z cieniem nadziei na kolejny sezon. Sukces w Pucharze Niemiec dawał prawo do górnolotnych przemyśleń dotyczących nowego rozdziału Eintrachtu w historii Bundesligi i tak też może się stać, co już wiemy po aktualnej pozycji tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej naszych sąsiadów, Niemiec, ale czy to nie jest mocno złudne?

Okres transferowy pomiędzy sezonami, w zespole gorący nie był, ale można powiedzieć, że sprawiał wrażenie ciepłego, wielkich transferów nie było, choć okazują się znaczące, powołując się na przykłady Omara Mascarella (wyp. Real Madryt), Kevina Prince Boatenga (UD Las Palmas), Jetro Willemsa (PSV Eidhoven), Gelsona Fernandesa (Stade Rennes) czy w końcu kupionego za 12 milionów euro Sebastiana Hallera, który okazał się transferem w samą „dychę”, a piłkarz przewodzi w klasyfikacji strzelca wyborowego w drużynie. Trzeba też jednak zauważyć transfer, a w zasadzie oddanie zawodnika piłkarza do swojego macierzystego klubu, ponieważ Real Madryt nie zdecydował się na dalsze przedłużenie Jesusa Vallejona. Środkowy obrońca na tle reszty zespołu wyglądał tak solidnie, że zarząd z Santiago Bernabeu nie zastanawiał się ani minuty nad tematem Vallejona i jego powrotem do stolicy Hiszpanii.

Początek sezonu zaczął się dla piłkarzy Eintrachtu średnio, czyli tak jak prawie zawsze, remis oraz porażka z Wolfsburgiem na początek, rozwinięcie skrzydeł w Monchengladbach w starciu z tamtejszą Borussią i znów upadek w mecz z Augsburgiem. Wraz z rozpędzającym się sezonem i zbieraniem punktów w Bundeslidze, piłkarze dzielnie radzą sobie w DFB Pokal i pokonując kolejno drużyny z niższych klas rozgrywkowych jak Endtebruck, Schweinfurt, Heidenheim czy w końcu pierwszo ligowe FSV Mainz zameldowali się w półfinale i znowu staną przed szansą zagrania w wielkim finał na stadionie olimpijskim w Berlinie, żeby jednak tak się stało, muszą w kwietniu pokonać zespół z Zagłębia Ruhry Schalke Gelsenkirchen 04.

Jednak nie łatwo wyszczególnić jakichkolwiek piłkarzy z drużyny, która sprawia małą sensację w tym sezonie, ponieważ tylko razem, wspierając i ufając sobie nawzajem, są w stanie osiągnąć jakikolwiek sukces. Świetną robotę w bramce wykonuję Fin Lukas Hradecky, w obronie wyróżniają się Carlos Salcedo czy też Simon Falette to wszystko uzupełnia Makoto Hasebe, który przejął nawet opaskę kapitańską ze względu na kontuzję legendy i stałego dowódcy zespołu Alexa Meiera, linia pomocy to chyba najbardziej rozbudowana formacja w szeregach Eintrachtu i zarazem największa, tutaj znajdziemy doświadczenie Prince Boatenga, któremu jednak wciąż daleko do formy z Milanu czy chociażby Schalke, Marca Stendere, Gelsona czy w końcu Omara Mascarella, który do Eintrachtu jest jednak tylko wypożyczony i może się powtórzyć ta sama sytuacja co z Jesusem Vellejonem – wróci on do Realu. Z ofensywnych pomocników możemy wymienić Chorwata, któremu najprościej mówiąc, nie wyszło w Serie A, Ante Rebić, który pomaga i napędza, ataki drużyny razem z Marco Fabianem automatycznie wspierając tym napastnika Sebastiena Hellera. Kończąc już na samych trenerze, któremu nie długo „stuknie” pięćdziesiątka, a mowa tu oczywiście o Niko Kovacu, Chorwacie z niemieckim paszportem, kariera piłkarska przez znaczną część jego życia wiązała się z klubami Bundesligi. Klubem, w którym rozegrał najwięcej meczów to stołeczna Hertha (ponad 200), a za czasów jego apogeum umiejętności na dwa lata trafił do Bayernu Monachium, gdzie rozegrał niespełna 34 mecze i nie zagrzał długo miejsca na terenie Bawarii. Sprawia wrażenie człowieka, który wie, czego chcę, a dodatkowo mocno do tego dąży i wydaję się pewnym swego, prawdziwy przywódca.

Wracając do Bundesligi ostatnie kolejki i ich wyniki wydają się nam pokazywać dość średni styl, jakość, a przede wszystkim skuteczność zespołu spod gór Taunus. Kiedy spojrzymy, sobie na 3 ostatnie rozegrane mecze tej drużyny zwrócimy uwagę na wygraną nad czerwoną latarnią ligi FC Koln 4:2, drugie zwycięstwo nad zespołem z Monchengladbach, a pomiędzy tymi meczami łomot od średniaka z Augsburga 3:0, co daję trochę do myślenia, a w momencie zapytania nas w formie zagadki, które miejsce zajmie Eintracht w obecnym sezonie, spokojnie możemy odpowiadać, że to miejsca spoza pierwszej 10 najlepszych klubów Bundesligi sugerując się brakiem powtarzalności, jeśli chodzi o zwycięstwa. Nic bardziej mylnego, na 16 dzień lutego ekipa chorwackiego szkoleniowca Niko Kovaca zajmuję lokatę tuż za podium, a 19 lutego zmierzy się z drużyną RB Lipsk na własnym stadionie.

I to właśnie spotkanie może nam nie tyle dużo powiedzieć ile dać wiele do myślenia, bo każdy inny rezultat niż wygrana na Commerzbank Arena przy ponad 50 – tysięcznej publice będzie znaczył tylko tyle, co słabość wszystkich drużyn, z powiedzmy sobie „TOP 6” Bundesligi i do końca sezonu Vice mistrz, brązowy medalista oraz pozostali zostaną, najprościej mówiąc rozlosowani, (nie chcąc, zabijać sportowego ducha tej dyscypliny przypomnę tylko, że jakikolwiek inny mistrz w tym sezonie niż Bayern to kwestia nawet nie cudu a niebiańskich mocy), a kibice Eintrachtu mogą być lekko rozczarowani na mecie rozgrywek.

Oczywiście w drużynie pod prezydenturą nie zwykle sympatycznego gościa Petera Fischera jest duży potencjał i możliwość zdobywania dobrych lokat pod warunkiem, że będą bardziej konsekwentni i zmobilizowani na każdy mecz sezonu. W piłkę na takim poziomie nie grywałem, więc nie wiele mogę powiedzieć, ale wydaję mi się, że sezon skończą w okolicach szóstego miejsca, a w Pucharze Niemiec po przejściu Schalke 04, pogodzą się drugim przegranym finałem w ciągu roku.


Maciej Nowak

@

Ciekawy każdej ligi, Fan Serie A , pasjonat ligi polskiej.

Komentarze