Serie A

Przebudzenie Milanu?

Maciej Nowak @

Fot: nobbiwan CC 2.0

Tagi

Milan Serie A

Cała piłkarska Italia zaczęła od nie dawna przecierać oczy ze zdumienia nad grą bądź co bądź giganta włoskiej piłki, który jednak już od kilku lat pozostaje w cieniu swoich ligowych rywali.

Każdy z nas kibiców piłkarskich na pewno pamięta złotą erę Milanu i występy tego klubu za czasów, gdy w jego składzie występowały takie gwiazdy jak Ukrainiec Andrij Schevchenko, Brazylijczyk Kaka czy reprezentant Włoch Paolo Maldini, bo wymieniać moglibyśmy w nieskończoność. Zespół pod wodzą włoskiego szkoleniowca Carlo Ancellotiego dosłownie i w przenośni chodził wysoko z głową w chmurach, zdobywali Puchar Mistrzów czy Mistrzostwa na swoim podwórku. Te czasy jednak minęły, a to jak obecnie wygląda Milan nie prezentuje się tak jak być powinno i tak  jak na rossonerich przystało. Klub, który przyzwyczaił swoich fanów do pięknej i skutecznej gry sprzed lat, dziś już nawet nie prezentuję połowy tych umiejętności. Gdyby któryś z kibiców Milanu zapadł w śpiączkę koło roku 2011 po ostatnim mistrzostwie Włoch, a obudziłby się dziś, mógłby nie uwierzyć w to co działo się przez te 7 chudych lat wielkiego klubu z Lombardii.

Na samym początku nie byłoby może wielkiego szoku, bo miało miejsce jeszcze wicemistrzostwo Italii, a rok później brąz w rozgrywkach SerieA, a jednak później było już tylko gorzej by nie powiedzieć tragicznie. Pomijając ciągłe zmiany trenerów, które nie przynosiły żadnych zmian w strukturze, szkoleniu i najważniejsze w rozwoju klubu, Milan miał jeszcze jeden problem, którym według mnie był, a może ciągle jest, brak jakby nie było żelaznej ręki w klubie i chodzi tu o byłego premiera Włoch, aferzysty z Bunga-Bunga w tle, Silvio Berlusconiego, który postanowił sprzedać swoje najcudowniejsze dziecko Li Yonghongowi za bagatela 740 milionów euro.

Wydawało się, że Li Yonghong zakupił sobie używaną, aczkolwiek całkiem fajną i działającą jeszcze zabawkę. Najgorszym jednak faktem zdawało się to, że w dzisiejszych czasach bywa tak, że kiedy do świata piłkarskiego wchodzi człowiek, który z piłką nożną niewiele ma wspólnego, a oferuję, choć ważne tak w dzisiejszym futbolu pieniądze to nie zwiastuje to z reguły niczego dobrego, powołując się na różne przykłady takie jak choćby PSG i właściciela tego klubu Nassera Al-Khelaifiego, który poza Ligue 1 nic wielkiego nie osiągnął czy z naszego mniejszego podwórka dobrym przykładem wydaję się być Ireneusz Król i jego projekt wielkiej Polonii Warszawa. Jednak dziś już wiem, że zbyt szybko skreśliłem Chińczyka w roli prezesa, a co do samej auto opinii na temat nowego właściciela bardzo się pomyliłem, przynajmniej jak na razie.

Sezon 2017/18 rozpoczął się dla Milanu tragicznie, choć trzeba zauważyć, że nie wolno do tej tragiczności zaliczać rozgrywek ligi Europy gdzie dla odmiany Milan spisywał się nad wyraz dobrze i awansował do fazy pucharowej.

Transfery w letnim mercato były naprawdę bardzo gorące, ponieważ do zespołu dołączyło wielu znakomitych graczy, zaczynając od Bonucciego czy Kalinica, a kończąc na Calhanoglu i Bigli. Oprócz tych Panów zespół wzmocnił się jeszcze obrońcami takimi jak Conti i Mussachio, w linii pomocy pojawili Kessi i Borini, a w ataku postanowiono na ściągnięcie talentu z Portugalii w postaci Andre Silvy i były to transfery, które miały być gwarantem topowej trójki we Włoszech i miały dać upragnioną Ligę Mistrzów. Patrząc na transfery zrobione przez Milan w letnim okienku transferowym, okazuje się jednak, że kluczowym osiągiem było pozostanie w zespole Gigio Donnarummy czy postawienie w ataku na młodziana Patricka Cutrone.

W późniejszym czasie po kiepskich wynikach mimo solidnego składu pożegnał się Vincenzo Montella i zaczęły się rozmyślania nad idealnym trenerem, szukałem w głowie przerozmaitych taktyków, a przez głowę przechodziły mi nazwiska takich szkoleniowców jak choćby Mancini czy Ancelotti. Jak wiemy, szkoleniowcem drużyny została legenda klubu, ikona, przywódca z czasów glorii i chwały Milanu, Gennaro Gattusso. Kolejny były piłkarz ze złotych czasów popularnych diabłów miał prowadzić zespół do sukcesów, a polityka klubu z Mediolanu była niezmienna, zatrudnianie pupili fanów, by choć na chwilę odciągnąć uwagę kibiców od wyników i ogólnej atmosfery w zespole. Stery powoli obejmował Gattusso, a wokół tej decyzji krążyło wiele dywagacji czy nie tak daleka historia z zatrudniania byłych graczy takich jak Clarence Seedorf, czy Pipo Inzaghi po prostu się nie powtórzy, pomijając już szkoleniowców pokroju Brocchiego i w Milanie, jeśli chodzi o wyniki i samą grę nic się nie zmieni. Drugi mecz Milanu i strata punktów w Benevento po golu ich bramkarza tylko utwierdził mnie w swojej opinii i pozostało tylko czekać na kolejne fatalne występy Milanu we włoskiej ekstraklasie.

Nic bardziej mylnego, Milan wjechał na zwycięskie tory, a legenda klubu znana przede wszystkim z waleczności i zaangażowania na boisku stała się gwiazdą jako trener, AC Milanu. Przełomowym według mnie starciem pod wodzą Gattuso były Derby Mediolanu, w którym to Milan po golu złotego chłopaka Patricka Cutrone awansował do kolejnej rundy pucharu Włoch, a potem było już tylko lepiej i dzisiaj Milan odbudowuję powoli stratę punktową do czołówki (omijając oczywiście zespoły z Turynu czy Neapolu, które wydają się być niedoścignione) tracąc zaledwie 7 punktów do lokalnego rywala i 9 do trzeciej drużyny ze stolicy, AS Romy. Z każdym meczem Il Diavolo wydają się być coraz mocniejsi i pewni swego, ostatni mecz właśnie nam to pokazał, Milan wygrał w ważnym meczu o tak zwane 6 punktów w swoim domu z Sampdorią Genuą i zrównał się z nią punktami, teraz stoi przed szansą, by jeszcze przed kwietniowymi derbami miasta zrównać się punktami z Interem czy nawet wyprzedzić rywala zza między. Wszyscy doskonale wiemy jak wyglądała drużyna Spalletiego w pierwszych meczach sezonu gdzie Icardi z kolegami rozbijali wszystkich, a jak wygląda teraz.

W czerwono-czarnej części Mediolanu pojawiła się cicha, aczkolwiek już pompowana nadzieja, że być może ten sezon nie jest jeszcze stracony, a Gennaro Gattuso zostanie okrzyknięty czarodziejem roku czego nigdy po tym wspaniałym gościu bym się nie spodziewał. Przebudzenie Milanu następuje w ostatniej chwili, bo gdyby zespół odpalił choć trochę później, dzisiaj walczyliby z Cagliari czy Bologną o jak najwyższą niepremiowaną niczym lokatę. Tak samo, jak przychodzi odrodzenie, świeżość i wiara w dobre wyniki w klubie, tak samo (nie zapeszając oczywiście) przychodzą narodziny cudownego chłopca, występującego z numerem 63, mowa tu oczywiście o Patricku Cutrone, który zaskakuję formą, a ze składu wygryza Chorwata Nikolę Kalinica czy młodego już reprezentanta Portugalii Andre Silvę.

Kibice Milanu mają prawo myśleć, że ten sezon zakończy się odwrotnie do tego jak się zaczął, a kibice sympatyzujący z innym włoskimi klubami powinni AC Milan zacząć poważnie brać pod uwagę i poważnie się z nimi liczyć, bo właśnie na naszych oczach powstaję nam feniks z popiołów.

Maciej Milanista Nowak.


Maciej Nowak

@

Ciekawy każdej ligi, Fan Serie A , pasjonat ligi polskiej.

Komentarze