1liga styl życia

Agwan Papikyan: Dużo osób mnie skreśliło, udowodnię, że się mylą.

Wojciech Malanowski @WMalanowski

Fot: prywatne, prywatne

Tagi

ŁKS Papikyan Raków 1 liga Spartak

Zapraszamy na rozmowę z Agwanem Papikyanem, byłym zawodnikiem ŁKS-u Łódź, Spartaka Moskwa, a obecnie grającym w Rakowie Częstochowa pomocnikiem. 

Urodziłeś się w Polsce, masz już obywatelstwo naszego kraju, czujesz się bardziej Polakiem, czy Ormianinem? 

Ciężko mi jest odpowiedzieć na to pytanie, ogólnie jestem Ormianinem, ale czuje się w połowie Polakiem. W sumie tutaj się urodziłem, wychowałem i mieszkam całe życie, więc takie 50 na 50.

Wiele zawdzięczasz ŁKS-owi?

Oczywiście, że tak ŁKS to mój dom, klub, który mnie wychował od małego. Cieszę się z tego, że mogłem zadebiutować w Ekstraklasie właśnie w tym klubie i na pewno chciałbym jeszcze kiedyś wrócić do ŁKS-u. Kibicuje im i mam nadzieje, że w tym roku awansują do 1 ligi, a za dwa lata zobaczymy ŁKS w Ekstraklasie, bo tam jest jego miejsce.


Od twojego ostatniego meczu w ŁKS-ie minęło sporo lat, były jakieś sygnały na powrót?

Tak były sygnały, ale tylko tyle mogę powiedzieć.

W czerwcu 2012 roku, mogłeś trafić do Levante, co wtedy nie wyszło?

Taką po prostu podjąłem decyzję, w Łodzi zaproponowano mi kontrakt w pierwszej drużynie, więc się zgodziłem, byłem w domu, w swoim klubie. Długo się nie zastanawiałem, choć dosyć poważnie traktowałem tę ofertę z Levante, gdzie miałem dołączyć na początku do drużyny juniorów, być może dlatego też zdecydowałem się zostać w ŁKS-ie, który zapewnił mi grę w seniorach.

Venlo też ostatecznie odrzuciłeś?

Z Venlo to była trochę inna historia, związana z menadżerem, który rozmawiał z klubem, ale też ostatecznie wyszło tak, że zostałem w ŁKS- ie. Nie chciałbym już wracać do tego tematu.

Ostatecznie po przygodzie w Łodzi, trafiłeś do Spartaka, dlaczego nie zostałeś na dłużej w Rosji?

W Spartaku byłem przez pół roku i to był dobry czas dla mnie, gdzie nauczyłem się bardzo dużo od zawodników, których do tej pory oglądałem w telewizji. Po sezonie miałem wrócić do klubu i porozmawiać z klubem o nowym kontrakcie, ale po raz kolejny wyszło tak, że zmieniłem klub i wylądowałem w Armenii.


Żałujesz, że wylądowałeś ostatecznie w Armenii?

Z jednej strony tak, a z drugiej nie. Pobyt w Armenii mnie dużo nauczył, zagrałem w eliminacjach do Ligi Europy, między innymi strzeliłem bramkę Astanie, która rok później grała w Lidze Mistrzów. Zadebiutowałem w reprezentacji Armenii, w której na ten moment mam na koncie dwa występy. Zdobyłem wicemistrzostwo kraju oraz puchar Armenii, więc na pewno to nie był stracony czas, dlatego nie żałuję. Z drugiej strony myślę, jakby to wyglądało teraz, gdybym został w Polsce, nie odchodził do Rosji, czy też został w Spartaku, ale tego nikt nie wie. Podjąłem taką decyzję, poszedłem taką drogą, więc nie będę teraz siedział i myślał, czy zrobiłem dobrze, czy nie. Wiem tylko jedno, że stać mnie na wiele więcej i mam nadzieję, że to szczęście się kiedyś do mnie uśmiechnie i wtedy pokażę na co mnie stać.


Masz 24 lata, zapowiadałeś się na zawodnika, który szybko wyjedzie z Polski i będzie grał w czołowej lidze, sądzisz, że zmarnowałeś swój potencjał na wielką karierę?

Dosyć szybko zacząłem grać w seniorach, bo już w wieku siedemnastu lat i pewnie dlatego może troszkę żałuje tego, jak to się wszystko potoczyło, bo tak jak mówię, wiem, że stać mnie na wiele więcej. Z drugiej strony mam dwadzieścia cztery lata i jeszcze dużo grania przede mną. Pewnie większość osób nie wie, że przez dwa lata musiałem występować w Armenii, żeby uwolnić się z wojska, ponieważ nie miałem jeszcze polskiego obywatelstwa, to tez mnie trochę zatrzymało, teraz zaczynam odrabiać też czas i mam nadzieje, że wyląduje niedługo w Ekstraklasie i wtedy pokażę, co potrafię. Lubię wyzwania wiem, że dużo osób mnie skreśliło. Dzięki temu chcę udowodnić im, że się mylą.

Twojemu bratu idzie chyba gorzej niż Tobie, sprawdziłem na portalu 90minut.pl i nie mogę uwierzyć, że gra zaledwie w rezerwach GKS-u Bełchatów.

Miał dużego pecha, od gry w juniorach, kiedy doznał kontuzji, dalej się z tym męczy. Jest kontuzjowany dosyć często. Jak tylko uda mu się powrócić do treningów, to znów mu się odnawia uraz. Wrócił do gry tak konkretnie dopiero w Bełchatowie ,teraz obecnie jednak jest bez klubu, zobaczymy, jak będzie dalej.

Ty natomiast grasz teraz na zapleczu pierwszej ligi, pewnie nie możesz doczekać się startu rundy?

Oczywiście, że tak, chociaż początek rundy pewnie mnie ominie, ponieważ doznałem dość bolesnej kontuzji stawu skokowego, leczę się teraz w Łodzi w najlepszej klinice w Polsce OrtomedSport. Mam nadzieję, że już niedługo wrócę do treningów.

Celem Rakowa jest awans?

Przed sezonem cel był inny, ale po rundzie, gdzie poszło nam bardzo dobrze i mamy teraz trzecie miejsce w lidze, oczywiście cele się zmieniły i walczymy o awans.

Spodziewałeś się tak dobrej rundy w waszym wykonaniu?

Wiedziałem, że mamy dobrą drużynę i możemy powalczyć o górną połowę tabeli. Na początku nie wyglądało to dobrze, ale później ruszyliśmy, to i szczęście się do nas uśmiechnęło, przez co ciężko było nas zatrzymać. Teraz będzie zupełnie inaczej. Inne zespoły inaczej będą patrzeć na Raków, dlatego ta runda będzie dla nas trudniejsza.


Kto może być waszym najtrudniejszym rywalem w walce o awans?

Moim zdaniem będzie to Miedź Legnica, chociaż jest sporo dobrych drużyn, każda będzie chciała powalczyć o jak najlepszy wynik.

W zimowym okienku transferowym do waszego klubu, dołączyli dla ciebie rywale do składu, nie obawiasz się konkurencji?

Nigdy nie obawiałem się konkurencji, wręcz przeciwnie, lubię konkurencję. Walka o skład mnie napędza i na pewno jak wrócę do treningów, to łatwo się nie poddam. Będę walczył z całych sił, żeby wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.

Kończąc wywiad. Gdzie zobaczymy Agwana Papikyana za trzy lata?

Jak zdrowie pozwoli i szczęście dopisze, bo to jest bardzo ważne to mam nadzieje, że w jakimś klubie z pięciu najlepszych lig w Europie, albo może MLS. Tego nikt nie wie, czas pokaże.


Wojciech Malanowski

@WMalanowski

Redaktor naczelny SofaGOL

Komentarze