La Liga

Kilka słów o Eibarze!

Adrian Smoliński @AdrianSmolinski

Fot: Flickr, Flickr

Tagi

Populacja licząca 27 tyś osób, czyli niewiele więcej niż przeciętna wieś w Polsce. Stadion mniejszy niż Korona Kielce czy Piast Gliwice. Mimo to, Eibar w swoim czwartym sezonie w Primera Division, jest na dobrej drodze, aby za rok zameldować się w europejskich pucharach.

Kibicuje im cała Hiszpania. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzeniem, że Eibar nie ma wrogów na Półwyspie Iberyjskim. Swoim podejściem oraz polityką utrzymują przyjazne stosunki z resztą klubów z Primera. Nie wspominając już o działalności w social mediach, gdzie swoim humorem, Eibar zyskał rzesze zwolenników oraz przychylność kibiców drużyn przeciwnych.

Ipurua

Niewątpliwie stadion jest jednym z największych atutów Eibaru. Mała populacja oraz niewielka ilość miejsc na stadionie, tworzy poczucie przynależności, oraz zespala ludność przychodzącą na mecze. Nie ma wątpliwości, że zasługują na miano 12 zawodnika. Niesamowite, że już w przyszłym sezonie na stadionie zaledwie trzy razy większym od polskiego Znicza Pruszków może zabrzmieć hymn Ligi Europy. Jednakże na arenie Eibaru usłyszeć można coś jeszcze. I nie chodzi tu o doping kibiców. Chodzi oczywiście o słynną syrenę z Ipurua. Syrenę, której historia sięga lat 80 ubiegłego wieku. Działacze Los Armenos po nieudanej próbie awansu do Segunda Division, zawarli współpracę z miejscową firmą Alfa, która przez lata pełniła funkcję sponsora. Nowi współpracownicy na dobry początek ufundowali syrenę znaną do dzisiaj.

Co się stało z Eibarem?

Już poprzedni sezon pod wodzą hiszpańskiego szkoleniowca zaciekawił ludzi interesujących się Primera. 10. miejsce, które dawało nadzieję na europejskie puchary w obecnej trwającej kampanii. Kampanii, nie najlepiej rozpoczynającej się dla klubu z Kraju Basków. 11 rozegranych spotkań i bilans 4-0-7. Z zespołu, który miał się bić o Europę, stali się kandydatem do spadku. Patrząc na początek obecnego sezonu, jeszcze ciężej uwierzyć, że ten zespół znajduje się obecnie 3 pkt za miejscem dającym możliwość gry w Lidze Europy. Przełom dla Eibaru nastąpił w 12.kolejce, kiedy to na Ipurua zdemolowali fenomenalny w tym sezonie Betis aż 5-0. Kolejne trzynaście spotkań to już koncert w wykonaniu podopiecznych Mendilibara. Zaledwie trzy porażki. Z Atletico, FC Barcelona oraz Celtą Vigo. Umówmy się, do przeżycia. Skupmy się jednak na pozytywach, a tych podczas ostatnich miesięcy było aż nad to. Nie tylko Betis stał się ofiarą Kanonierów z Hiszpanii. Na ścianie w klubowym gabinecie trafił skalp innej drużyny z Andaluzji. Sevilla Montelli także zainkasowała pięć bramek na Ipurua. Nie można także nie wspomnieć o wygranej z odrodzoną Valencią 2-1. Co się stało z Eibarem na przestrzeni tygodni? Nikt nie wie. Ci sami zawodnicy, ten sam stadion. Z niemrawych pół-piłkarzy podopieczni Mendilibara stali się zawodowcami grającymi przyjemny dla oka futbol.

Zapach Kobiety

Nie, nie jest to nawiązanie do kapitalnego filmu z rewelacyjnym Al Pacino w roli głównej. Woń płci pięknej roznosi się bowiem po budynku zarządu SD Eibar jak nigdzie indziej w Hiszpanii. Kiedy w 2014 roku Kanonierzy awansowali z pierwszego miejsca w lidze, w kadrach Los Armenos nastąpiła rewolucja. Wszelkie procesy rekrutacyjne oddano w ręce zewnętrznej firmy HR-owej, która wszystkie niesportowe stanowiska w klubie obsadziła kobietami. Sfeminizowana została ponad połowa sztabu (Dokładnie 53%). Jak więc widać, kobiety nie tyle znają się na futbolu, ale mogą także namieszać w na pozór męskim świecie piłki.

Droga na europejskie salony dla Eibaru nie będzie łatwa. Do końca sezonu zostało jeszcze trzynaście spotkań, a konkurencja nie śpi. Girona, Villarreal, Celta, Betis do ostatniej kolejki walczyć o miejsce dające możliwość gry na arenie europejskiej. Jedno jest pewne, Los Armenos czeka walka do ostatniej kolejki. Jeżeli jednak utrzymają obecną formę, wszystko jest możliwe...


Adrian Smoliński

@AdrianSmolinski

Wierny fan klubu FC Barcelona, zakochany w La Liga.

Komentarze