1liga styl życia

TOP 10 najbardziej medialnych transferów do I Ligi w XXI w.

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: twitter.com/RTSWidzewLodzSA, Widzew Łódź

Tagi

Nice I Liga Transfery Ante Vukusić

Medialni piłkarze rodem z zagranicy trafiający wprost do I Ligi to nie jest zjawisko dość częste. Postanowiłem wybrać najciekawszych obcokrajowców którzy w XXI wieku trafili na zaplecze Ekstraklasy. Pod uwagę nie brałem zawodników którzy trafiali tutaj z Ekstraklasy.

10. Yannick Sambea Kakoko

Aktualnie broniący barw Arki Gdynia niemiecki pomocnik, gdy trafił do Polski od razu zaciekawił media. Yannick jako młody zawodnik bowiem zbierał piłkarskie szlify w Bayernie Monachium. Co prawda nie przebił się nigdy do pierwszej drużyny Bawarczyków, ale jako młodzieżowiec dzielił szatnię i grał razem z chociażby Thomasem Muellerem, Holgerem Badstuberem, Sandro Wagnerem czy Danielem Sikorskim. Do tego jeszcze wcześniej grał w reprezentacji U-16 Niemiec. Co prawda w seniorskiej piłce nie zrobił w swej ojczyźnie kariery, grając dla takich klubów jak Greuther Fuerth, Vfr Aalen czy FC Homburg, jednakże gdy trafiał do Miedzi Legnica przed sezonem 2014/15, media szybko zainteresowały się tym zawodnikiem, także przez to, że jego ojciec Etepe reprezentował Zair (dawna nazwa Demokratycznej Republiki Konga) na rozgrywanym w RFN Mundialu 1974. Jak dalej ułożyły się losy 28-latka to chyba nie muszę przypominać. Po udanym półtora roku w Miedzi trafił do Arki, której barw broni do dziś, chociaż aktualnie jest raczej rezerwowym.

9. Igor Angulo

To zawodnik o którym powiedziano już bardzo dużo, bądź co bądź w tym sezonie strzelił już 18 (lub 19 zależnie od źródła) bramek w Lotto Ekstraklasie. Po spadku z Ekstraklasy w 2016 roku Górnik Zabrze na gwałt potrzebował bramkostrzelnego napastnika i tak oto Marcin „Duże Pe” Matuszewski sprowadził doświadczonego Hiszpana, który od razu wywalczył tytuł króla strzelców Nice I Ligi, a obecnie walczy z Carlitosem Lopezem o ten sam tytuł w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz warto się przyjrzeć jego CV przed trafieniem do naszego kraju. Igor swoją karierę zaczynał w klubie Basconia, a następnie wylądował w Athleticu Bilbao, jednakże dla najlepszego klubu w Kraju Basków grał mało, będąc raczej piłkarzem rezerw i po drodze był wypożyczany do między innymi Club Gimnastic Tarragona. Następnie grał też w między innymi Numancii i na Cyprze gdzie strzelał dosyć dużo bramek, a na dodatek Igor ma na koncie występy w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii.

8. Mario Martinez

Zawodnik ten trafił w ubiegłym miesiącu do Olimpii Grudziądz i jak dotychczas nie zdążył zadebiutować w rozgrywkach Nice I Ligi, acz siedział na ławce we wczorajszym meczu z Drutex-Bytovią Bytów. Ten ofensywny pomocnik który za tydzień będzie świętował 33 urodziny cieszył się sporym zainteresowaniem mediów tuż po transferze, mówimy bowiem o zawodniku, który w przeszłości grał regularnie przez kilka lat w CD Numancia. Dla drużyny tej grał między innymi w Liga BBVA, gdzie nawet kiedyś doprowadził do sensacyjnego zwycięstwa w spotkaniu z FC Barceloną, pokonując Victora Valdesa, co było jedyną bramką tamtego spotkania. Potem grał też na Cyprze, w Azerbejdżanie, Kolumbii, Boliwii, Puerto Rico i Boaviście Porto.

7. Dalibor Volas

Również zawodnik który do Nice I Ligi trafił w lutym i podobnie jak Martinez wciąż nie doczekał się debiutu na polskich boiskach. 31-letni napastnik do Polski trafił prosto z Eredivisie, gdzie jesienią pojawiał się kilka razy na boiskach Eredivisie. Wcześniej słoweński snajper jednak grał regularnie dla dominującego w słoweńskiej ekstraklasie NK Maribor, którego był nawet pierwszym napastnikiem. Grał też dosyć dużo dla węgierskiego Debreczynu, z którym sięgnął po mistrzowski tytuł tamtejszej ligi, a przed transferem do Holandii był gwiazdą innego słoweńskiego klubu – NK Celje. Grał też w Mordowiji Sarańsk, Sheriffie Tiraspol i malezyjskim Pahang FA.

6. Gaston Sangoy

Argentyńczyk sensacyjnie trafił w 2016 roku do idącej na awans do Ekstraklasy Arki Gdynia i spędził w tym klubie raptem pół roku, ale transfer ten odbił się w naszym kraju sporym echem. Wychowanek Boca Juniors był bowiem w przeszłości gwiazdą ligi cypryjskiej, gdzie grał dla Apollonu Limassol, a potem dość regularnie grał w hiszpańskim Sportingu Gijon. Do Arki przychodził jednak by się odbudować po tym jak nie poszło mu w Al-Wakrah i cóż niestety nie stał się gwiazdą gdyńskiej drużyny, rozgrywając dla niej raptem kilka spotkań. Po awansie do Ekstraklasy jednakowoż zawinął się i poszedł grać do Indii.

5. Petteri Forsell

Po raz pierwszy trafił do Miedzi Legnica zimą 2016 roku i od razu zaczęto się o nim rozpisywać sporo, nie pisano jednak o tym, że mówimy o wyróżniającym się piłkarzu fińskiej ligi i gwieździe IFK Mariehamn, ale o jego dosyć widocznym brzuchu i sporej nadwadze, porównując jego figurę do Macieja Iwańskiego. Tymczasem Petteri zaśmiał się szybko swoim hejterom w oczy i okazał się być gwiazdą zaplecza Ekstraklasy, przez półtora roku rozbijając rywali i regularnie strzelając, a także asystując. Toteż swoją grą zapracował na transfer do Lotto Ekstraklasy, trafiając do Cracovii, gdzie jednak trenerem właśnie został Michał Probierz, który nie zaakceptował nadwagi Fina i kazał mu szukać sobie od razu nowego klubu. Forsell spędził więc ostatnie pół roku w szwedzkim Orebro, gdzie grał przez chwilę i co najważniejsze schudł, po czym wrócił do Legnicy i obecnie wraz z kolegami z drużyny jest na autostradzie do Ekstraklasy.

4. Ante Vukusić

To również dosyć świeża sprawa i zawodnik cały czas bez debiutu na pierwszoligowych boiskach. Trafił on niespełna dwa tygodnie temu do Olimpii Grudziądz i trzeba przyznać, że jego CV to coś z czym warto się zapoznać. Piłkarz ten zagrał raz w chorwackich narodowych barwach – 15 sierpnia 2012 roku po przerwie zmienił Mario Mandzukicia w przegranym ostatecznie spotkaniu towarzyskim pomiędzy Chorwacją i Szwajcarią (2:4). Urodzony w Sinju napastnik przez kilka sezonów był podstawowym zawodnikiem Hajduka Split. Następnie grał w Serie A dla Pescary, gdzie był jednak rezerwowym, stamtąd trafił do szwajcarskiego Lausanne, gdzie był podstawowym zawodnikiem, stamtąd przeniósł się do belgijskiej Jupiler Pro League, gdzie reprezentował barwy Beveren, grał też w 2.Bundeslidze w barwach Greuther Fuerth. Trzeba przyznać, że transfer ten zapowiada się na niesamowite wzmocnienie ofensywy grudziądzan, acz na razie musi dojść do dobrej formy.

3. Daisuke Matsui

Latem ubiegłego roku doszło do sensacyjnego powrotu do naszego kraju. Niespodziewanie z beniaminkiem Nice I Ligi Odrą Opole kontrakt podpisał albowiem japoński pomocnik Daisuke Matsui. Szok to po tym transferze było małe słowo. Przecież ten zawodnik 4 lata wcześniej sprawił gigantyczną sensację lądując w gdańskiej Lechii, a tutaj nagle 31-krotny reprezentant Japonii podpisuje umowę z klubem który dopiero co po 8 latach powracał na boiska zaplecza polskiej Ekstraklasy. Mówimy bądź co bądź o zawodniku który regularnie grał w znanych francuskich klubach takich jak Le Mans, Grenoble i Saint Etienne, a także regularnie grał przez kilka lat wraz z Krzysztofem Kamińskim w Jubilo Iwata. Zagrał ostatecznie dla Odry 4 razy i wrócił do Japonii by reprezentować Yokohama FC.

2. Armand Ella

Kameruńczyk w 2014 roku trafił do Sandecji Nowy Sącz i od razu stał się postacią medialną. O co chodziło? O to, że tenże pomocnik jest wicemistrzem Afryki U-20 z 2011 roku? Nie. Chodziło o fakt, iż ów zawodnik jest wychowankiem… FC Barcelony. Tak jako junior trenował i grał razem z Cristianem Tello, Markiem Bartrą, Oriolem Romeu i innymi ówczesnymi młodzieżowcami którzy dopiero wchodzili w świat futbolu. Potem jednak nie przebił się w Karpatach Lwów i trafił do Sandecji. W Nowym Sączu gwiazdą nie był, acz grał przyzwoicie. Pograł w naszym kraju półtora roku i wyjechał najpierw pojawiając się w RPA, a jeszcze jesienią grał w ukraińskim Inhułeciu Petrowe.

1. Kosuke Kimura

Transfer tego obrońcy do Widzewa Łódź w lutym 2015 roku odbił się w mediach szerokim echem i był niemałym zaskoczeniem dla zarówno kibiców drużyny z Miasta Włókniarzy jak i dla ogółu kibicowskiego w Polsce. Zawodnik ten przecież przez dobrych kilka lat grał w MLS i mało tego do Widzewa przychodził wprost z New York Red Bulls! Tym samym zawodnik ten współdzielił szatnię z między innymi Thierrym Henrym, a w Widzewie no cóż… z Mariuszem Rybickim. Przez sam ten fakt jego transfer był szeroko analizowany i opisywany przez nasze krajowe media. A przecież nie grał tylko w NY, ale reprezentował również Colorado Rapids i Portland Timbers. Po upadku Widzewa powrócił do USA i gra obecnie w NASL.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze