Reprezentacje

Quo Vadis Oranje?

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: Koen Van Weel, PAP/EPA

Tagi

Po zdobyciu brązowego medalu na mundialu w 2014 roku w Brazylii, Holandia popadła w depresję, którą niektórzy eksperci porównują do naszej niemocy z lat 90. W tej kadrze nie widać polotu i nowości taktycznej, jak w świetnych ekipach z lat 70. oraz końcówki 80.

Pierwszym powodem, słabszej formy jest po prostu inna generacja piłkarzy. Świetna drużyna, która walczyła o mistrzostwo świata w 2010 roku w RPA miała paru liderów. Wśród nich byli Wesley Sneijder, Arjen Robben, czy Robin van Persie. Od tych samych zawodników głównie zależała forma całej kadry. W Brazylii przedstawiały nam się również wielkie talenty, dla których brąz miał być jedynie początkiem wielkiej kariery. Memphis Depay, Quincy Promes, ale również i Stevan de Vrij, Georginio Wijnaldum oraz Jasper Cillessen nie zagrali na Euro 2016, nie zagrają w tym roku w Rosji.

Po obniżce formy kluczowych graczy lub ich rezygnacji z gry w kadrze, młode wilki nie dawały rady w eliminacjach do wielkich imprez, głównie w meczach z trochę bardziej, niż przeciętnymi ekipami. Zdarzały się również wpadki z niżej notowanymi przeciwnikami. Czemu tak się dzieje? „Kiedyś nasza drużyna wyznaczała trendy. Atakowała, grała pięknie dla oka, mówiło się o futbolu totalnym. Dziś wszystko wygląda jednak inaczej. O kształcie holenderskiej piłki decydują ludzie, którzy myślą, że sami wiedzą wszystko najlepiej, a tak naprawdę zostali w tyle za galopującym światem. To głównie dawni zawodnicy, którzy myślą, że w piłkę gra się tak samo jak w ich czasach. A tak nie jest” – twierdzi Simon Kuper, holenderski dziennikarz, współtwórca książki „Futbonomia” (polecam swoją drogą). Błędy taktyczne i brak kompetencji kolejnych selekcjonerów, zaczynając od Dannego Blinda, wprowadzały kadrę Oranje na drogę, którą w Polsce znamy pod nazwą „Sto lat za Murzynami”. Do tego doszła generacja piłkarzy, którzy nie do końca spełniła pokładane w nich nadzieje. Gregory van der Wiel słabo poczynał sobie w PSG, dziś jest gwiazdą… Toronto. Wszystko rozumiem, ale 30-letni zawodnik pewnie nie marzył o grze w amerykańskiej MLS. Daley Blind, po przeprowadzce z Ajaxu do Manchesteru United, wsiąkł w stagnację i nie robi takich postępów, o jakich mówiono jeszcze parę lat temu. Memphis Depay natomiast w Czerwonych Diabłach totalnie sobie nie poradził i dziś błyszczy w Olimpique Lyon.

Niegdyś Van Persie, dziś Bas Dost. Takie małe porównanie, nie obrażając napastnika Sportingu, to esencja dzisiejszej reprezentacji Holandii. Kiedyś wielkie nazwiska grały w wielkich klubach, a dzisiaj ¾ kadry, kopie w Eredivise (również coraz słabszej), albo w średniakach europejskiego TOP 5 (Hiszpania, Anglia, Niemcy, Francja, Włochy). Jedynym piłkarzem, grającym w naprawdę wielkim zespole, jest bramkarz Jasper Cillessen. Holender jednak siedzi na ławce w FC Barcelonie, a na debiut w lidze w tym sezonie się nie zanosi, bo świetne noty zbiera Marc Andre Ter Stegen.

Jednak nie indywidualności są największym problemem Holendrów, bo przecież taka reprezentacja Polski, której przynależność klubowa poszczególnych zawodników (pomijając Lewandowskiego, Piszczka i Szczęsnego) nie powala innych na kolana. Głównym mankamentem jest atmosfera i jedność drużyny, której według ekspertów nie tylko holenderskich, po prostu nie ma. Może zmieni to Ronald Koeman, który po minimalnej porażce z Anglią 0:1, dał choć trochę radości i w drugim meczu towarzyskim Oranje wygrali 3:0 z aktualnymi mistrzami Europy – Portugalią…


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze