Piłka nożna

Możesz dominować większość meczu, ale gdy brak Ci skuteczności…

Dominik Cichoński @cichonski_d

Fot: własne, własne

Tagi

Górnik Legia Puchar Polski

Ulice zakorkowane od godziny szesnastej. Jednym powodem powrót z pracy rdzennych mieszkańców Zabrza, drugim zaś przyjazd kibiców zarówno warszawskiej Legii jak i kibiców Górnika zamieszkałych na całym Śląsku. Mecz z Legią zawsze wzbudza podwójne zainteresowanie, dlatego ludzie pojawiają się w mieście Górnika o wiele wcześniej niżeli podczas zwykłego meczu, by wspólnie dzień święty jakim niewątpliwie jest piłkarski klasyk świętować w swoim gronie sącząc zimne piwko. 

Sam mecz, a właściwie pierwsza połowa to dosyć spora dominacja zawodników ze stołecznego klubu. Legia stwarzała sobie sytuacje zarówno po atakach oskrzydlających jak i po stałych fragmentach gry. Dwukrotnie fenomenalnymi interwencjami popisał się bramkarz gospodarzy Tomasz Loska, który raz w sytuacji sam na sam nie pozwolił się pokonać kreowanemu na wielką gwiazdę Legii Eduardo, a w kolejnej sytuacji świetnie zatrzymał strzał z powietrza Hamalainena, który sprytnie uderzył po krótkim słupku.

Apogeum swojej nieskuteczności Legioniści zaprezentowali pod koniec pierwszej części spotkania, kiedy to w sytuacji sam na sam z pustą bramką stanął Szymański, który chciał rozerwać siatkę w bramce i złożył się do potężnego strzału z powietrza, który ostatecznie wylądował poza boiskiem.

Bardzo agresywnie w spotkanie wszedł filar środka obrony reprezentacji Polski Michał Pazdan, który naszym zdaniem już po 15 minutach powinien odkręcać kurek z zimną wodą. Jego taktyczno – brutalny faul na innym reprezentancie Kądziorze zakończył się jedynie upomnieniem. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i właśnie we wspomnianej wcześniej 15 minucie spotkania „Kung Fu Pazdan” został ukarany kartonikiem.

Z kolei Górnik w pierwszej połowie zaprezentował się tak jak można się było tego spodziewać. Najlepszy na wiosnę środek pola kolejny raz pokazał, że jest spóźniony praktycznie do każdej piłki, co pozwoliło podopiecznym trenera Jozaka kontrolować grę w środku pola.

Jedyne sytuacje, po których gospodarze gościli pod bramką przyjezdnych były wykreowane przez Rafała Kurzawę nie inaczej jak po stałych fragmentach gry. Niestety dla Zabrzan, nie zobaczyliśmy po nich celnego strzału.

Druga połowa rozpoczęła się od silnego naporu ubranych dzisiejszego dnia w śnieżnobiałe stroje Legionistów, którzy wyszli z szatni niczym wygłodniałe wilki, będące w stanie rozszarpać każdego by tylko uzyskać pożywienie. Stwarzali sobie sytuację za sytuacją, aż objęli prowadzenie. Z tym, że prowadzenie objęli nie dzięki swojej determinacji, a poprzez fatalny błąd Kurzawy, który podczas świetnie zapowiadającej się akcji Górnika stracił futbolówkę na środku boiska, co zakończyło się skuteczną dla Legii kontrą. Sam na sam wyszedł Marko Vesovic i bez problemu pokonał Loskę.

Po bramce Legia jeszcze bardziej nabrała wiatru w żagle, a „Trójkolorowi” zagościli pod bramką Legii jedynie raz, kiedy to w 75 minucie po faulu na 20 metrze przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego prosto w okienko bramki strzeżonej przez Cierzniaka popisał się winowajca utraty bramki na rzecz mistrza Polski.

Po tym golu chłopaki Brosza ewidentnie mieli ochotę na kolejnego gola. Bardzo dobrą akcją popisał się Kądzior, ale w k kluczowym momencie miał na swoich plecach zbyt wielu rywali i jego strzał wylądował poza obszarem boiska. To jednak nie koniec, bowiem, kilka chwil później po fatalnym błędzie środkowego obrońcy Legii Remy’ego piłkę do Wojciecha Hajdy posłał nie kto inny jak Kurzawa, a ten w pojedynku oko w oko z drugim bramkarzem Warszawian nie zdołał uderzyć tak, by cieszyć się z debiutanckiego trafienia w meczu o stawkę.

Składy:

Górnik Zabrze: Loska – Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz(Olszewski 59’) – Kądzior, Matuszek (C), Żurkowski, Kurzawa – Urynowicz(Hajda 72’), Angulo

Legia Warszawa: Cierzniak- Jedrzejczyk, Pazdan, Remy, Hlousek – Antolic, Hamalainen(Pasquato 65’), Mączyński, Vesovic, Szymański – Eduardo(Niezgoda 74’)

Żółte kartki: Pazdan, Hlousek, Jędrzejczyk, Wieteska, Matuszek

Arbiter: Daniel Stefański 


Dominik Cichoński

@cichonski_d

Z Ekstraklasą nawet śpi, lubi obejrzeć Termalicę, ale Lechem czy Legią nie pogardzi

Komentarze