La Liga

Real Betis - W pogoni za Europą

Adrian Smoliński @AdrianSmolinski

Fot:

Tagi

Real Betis La Liga
Kompleks mniejszego brata - bardzo popularny w świecie futbolu. Na taką przypadłość przez ostatnie lata bez wątpienia chorował Real Betis. Jednakże teraz za sprawą Quique Setiéna wynaleźli antidotum i obecnie są na najlepsze drodze aby w następnym sezonie zagrać w europejskich pucharach.

Gdy myślimy o Andaluzji to co pierwsze przychodzi nam na do głowy? Pyszne jedzenie, wino, taniec, piękna pogoda, i najważniejsze - futbol. Na tej płaszczyźnie przez ostatnie lata bez wątpienia dominowała Sevilla, która  rok rok biła na głowę Real Betis. Rolę jednak powoli się odwracają, a Los Betisco z Quique Setiénem na czele zamierzają wprowadzić w Sewilli nowe porządki.

Osiem finałów

Do końca kampanii 2017/18 zostało osiem kolejek. Każdy mecz będzie w klubie traktowany jak finał, bowiem jest co najmniej 6 zespołów które będą grać do końca, mając z tyłu głowy myśl możliwości występowania w LE w następnym sezonie. Na miejsca 5-6 gwarantujące możliwość gry na arenie europejskiej  do ostatniej kolejki walczyć będzie m.in. Villarreal, który obecnie okupuje 5. pozycje z 47 punktami na kącie, Real Betis - 6. miejsce z punktem mniej, Sevilla z taką samą ilością oczek oraz goniąca ich Girona, Eibar a także Celta Vigo. Chętnych nie brakuje a miejsca są tylko dwa.

Terminarz Realu Betis do końca sezonu:

Real Betis - Eibar 

Girona - Real Betis

Real Betis - Las Palmas

Atlético - Real Betis

Real Betis - Malaga

Athletic - Real Betis

Real Betis - Sevilla

Leganes - Real Betis

Podczas końcówki kampanii Los Beticos zmierzą się z bezpośrednimi rywalami w walce o Ligę Europy. Najważniejszym starciem wydają się być jednak derby Sewilli, które przypadają na przedostatnią kolejkę. Mecz ten może się okazać najważniejszym starciem w obecnym sezonie dla podopiecznych Quique Setiéna.

Po burzy zawsze wychodzi słońce...

Ostatni raz Real Betis zakończył rozgrywki wyżej niż Sevilla był rok 2013. Wtedy też Los Verdiblancos zajęli 7. miejsce, które umożliwiło im grę w kwalifikacjach do Ligi Europy. Niestety jak się później okazało, były to dobre złego początki. Los Beticos gładko przeszli kwalifikacje, a następnie pewnym krokiem wyszli z grupy. Schody zaczęły się w 1/16 kiedy to Betis trafił na odwiecznego wroga - Sevillę. Ci mając w pamięci poprzedni sezon, byli podwójnie zmotywowani aby ukarać derbowego rywala. Tak też się stało, Los Verdiblancos odpadli z europejskich pucharów po rzutach karnych. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Real Betis tego samego sezonu - 2013/14 - spadł z hukiem z ligi, zajmując ostatnie miejsce i zdobywając zaledwie 25 punktów.

Jak się okazało, roczna przerwa od Primera, dobrze zrobiła klubowi z Andaluzji. Pepe Mel, który objął drużynę w 2014 roku, uporządkował sprawy w Betisie i pewnym krokiem przeszedł się po Segunda. Los Verdiblancos zajęli pierwsze miejsce, po drodze przegrywając tylko dwa spotkania, i bezpośrednio awansowali do La Liga. Pierwszy sezon po powrocie do hiszpańskiego topu zakończyli na wysokim, jak na beniaminka, 10. miejscu. Co dało powody do optymizmu na przyszłe lata.

Dodatkowa motywacja

Piłkarze Realu Betis to zawodowcy pełną gębą, nikt nie co do tego żadnych wątpliwości. Co za tym idzie, nikt nie musi ich specjalnie motywować. Jednakże nic tak bardzo nie pobudza do działania jak szydera ze strony odwiecznego wroga, w tym przypadku Sevilli. Piłkarze Vincenzo Montelli po wyeliminowaniu Manchesteru United, w szatni intonowali piosenkę odwołują się do swoich rywali zza miedzy, której treść brzmiała:

,,Nikt nie wie o Betisie, bo jest nieudacznikiem, w górę i w dół, w górę i w dół, jak w windzie"

Tego typu zagrania mogą się okazać dodatkową motywacją dla piłkarzy Betisu, którzy oprócz zdobycia miejsca gwarantującego grę w Europie mogą utrzeć nosa piłkarzom Sevilli zajmując wyższą lokatę w La Liga, co ostatni raz wydarzyło się jak już wcześniej wspominałem w sezonie 2012/13

Transfery na miarę Europy

O tym, że włodarze Realu Betis na poważnie myślą o Lidze Europy, świadczyć mogą transfery klubu z Sewilli. Niedrogie, ale bardzo przemyślne. W letnim okienku transferowym zespół zasilił  Andrés Guardado, za którego Los Beticos musieli zapłacić 5 mln euro. Za tak niską cenę Betis otrzymał zawodnika niezwykle kompletnego. Meksykanin w tym sezonie jest jednym z najlepszych zawodników Los Verdiblancos. Pomocnik jest najlepszym asystentem w drużynie ( 7 ostatnich podań) oraz stwarza on najwięcej sytuacji bramkowych swoim kolegom - 38, a także zanotował 31 kluczowych podań.

W zimowym okienku transferowym zarząd tak jak w letnim nie próżnował i za kwotę 15 mln euro ściągnęli z BVB Marca Bartre, który z miejsca stał się podporą defensywy Realu Betis.

Walka o europejskie puchary w La Liga już dawno nie była tak zażarta. Dodatkowego smaczku daje nam bezpośrednia rywalizacja w tabeli Betisu z Sevillą. Obecnie "mniejszy" sąsiad jest na wygranej pozycji. Czy taki stan rzeczy utrzyma się do końca rozgrywek, zależy już od samych piłkarzy. Na pewno walka do końca obfitować będzie w wiele emocji, szczególnie dla kibiców klubów z Sewilli...

Adrian Smoliński


Adrian Smoliński

@AdrianSmolinski

Wierny fan klubu FC Barcelona, zakochany w La Liga.

Komentarze