Polacy za granicą

Jedziemy do.. no właśnie, gdzie?

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: futbolfejs.pl, futbolfejs.pl

Tagi

Kiedy Grzegorz Krychowiak opuszczał stolicę Andaluzji na rzecz francuskiego hegemona, większość z nas myślała, że Ligue 1 zostanie wciągnięta nosem przez reprezentanta Polski. Mając w pamięci Euro 2016 i to, jak defensywny pomocnik radził sobie na europejskim czempionacie, utwierdzaliśmy się tylko w tym przekonaniu. Niestety błędnie…

W młodym wieku wyjechał z kraju. Ze szkółki Arki Gdynia przyjechał do Bordeaux. Potem już jego losy kojarzymy dość dokładnie. Wypożyczenia, wejście do pierwszego składu Reims, a później karny z PSG i wyrobienie sobie opinii porządnego rzemieślnika wykuwającego powoli to, co do niego należy. Jednak świetny nos hiszpańskiej legendy, jaką już jest Monchi, poczuł, że w tym piłkarzu z Pomorza, coś tam może być. No i było. Tomasz Ćwiąkała w swoim felietonie dla Przeglądu Sportowego pisze: „Krychowiak rozwinął się w Hiszpanii jako antyteza ligi. W raju dla wszelkiego rodzaju rozgrywających wbił się w lukę pt. „destruktor”, której jednym z nielicznych przedstawicieli jest dziś Casemiro”. Faktycznie, Grzesiek wbił się niespodziewanie dobrze do Primera Division. Jednak nie zapominajmy o tym, iż Polak nauczył się techniki na wysokim poziomie. Do jego filarowych cech, dorzucił świetne podanie, szczególnie długie przerzuty. Stał się pierwszym rozgrywającym, zaraz po odbiorze. Na Euro 2016, pokazał się ze świetnej strony, znakomicie rozwinął kolejny aspekt piłkarskiej układanki (może mało chlubnego, ale jednak). Krychowiak w punkt potrafił wykorzystać kontakt z rywalem, naciągając niekiedy wiele rzutów wolnych. W porównaniu z wyjeżdżającym z Francji facetem, przeszedł drogę mleczną.

Grzegorz jest jednak specyficznym graczem. Aby się rozwijać, musi iść wszystko po jego myśli. Charakteryzuje się głównie tym, że graniem podnosi swoje kompetencje. Inna sprawa, że jest bardzo wytrzymały, przez co wręcz na boisku pojawiać się musi, a w stolicy Francji zobaczyliśmy totalny kontrast. Mało gry, brak zaufania trenera, słaba pozycja w szatni, pokazały, że Krychowiak również nie radzi sobie psychicznie z wieloma aspektami. Jednak czemu nie grał? Pewną kwestią jest, że PSG preferuje mocno ofensywny futbol, a lidze francuskiej dominuje praktycznie z każdym rywalem, co paradoksalnie naszemu bohaterowi nie pomagało. Musi on pokazywać swoje atuty, na czele z pewnym odbiorem, aby nie być 12. kołem u wozu.

Wydawało się wszem i wobec, iż w Anglii będzie o wiele lepiej. Przecież to rozgrywki szybkie, fizyczne. Niestety przy właśnie dynamicznym tempie Krychowiak okazał się zbyt wolny i zagubiony. Do tego większość ekip rozgrywa piłkę po bocznych strefach i niekiedy wydawało się, że Grzesiek stoi w środku, nikomu nie przeszkadzając. Dlatego, jako teoretycznie najlepszy gracz, otrzymał od Tonego Pulisa zadania ofensywne. Mieliśmy przebłyski, rajdy, czy asysty w FA Cup z Liverpoolem, ale to było za mało. Do tego doszły niezadowolenia kolegów z drużyny, przez najwyższą pensję Polaka i konflikt z drugim już szkoleniowcem, Alanem Pardew. Dziś West Brom ma kolejnego trenera i Krychowiak ma szansę na grę. Jaką? To już zobaczymy.

Podsumowując, 28-letni piłkarz jest spalony w Anglii i Francji. Zostają mu (z TOP 5) Bundesliga, Serie A i powrót do La Liga. Można powiedzieć, że pierwsze dwie odpadają, ze względu na aklimatyzację w nowych warunkach, a to jest ważne w przypadku Grześka. „Tam Krychowiak wciąż jest „Krychowiakiem z Sevilli” – pisze Tomasz Ćwiąkała. Tam uważają go za pana piłkarza, a nie za słabego rzemieślnika z Premier League. Po drugie, to właśnie Primera Division może pokazać wszelkie atuty Polaka…


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze