Piłka nożna

Ireneusz Jeleń, czy w wykorzystał swój potencjał w 100 procentach ?

Piotr Dutka @PietroDutka

Fot: ..., ...

Tagi

Trafienie przeciwko Zenitowi w barwach AJ Auxerre, dające klubowi możliwość występu w fazie grupowej Ligi Mistrzów, czy też niewiarygodny gol na Parc des Princes przeciwko PSG. Te zdarzenia zdefiniowały karierę Ireneusza Jelenia. Zawodnika który w pamięci kibiców, zostanie zapamiętany na długo. Jednak nie każdy będzie postrzegać go głównie przez pryzmat świetnej gry w Ligue 1, lecz tego, że po skończeniu przygody z francuską piłką, odbił się od ściany z napisem ,,Ekstraklasa".

Ireneusz Jeleń swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiał w klubie z rodzinnego miasta, Piaście Cieszyn. Kolejnym przystankiem na drodze do wielkiej kariery okazał się zespół Beskidu Skoczów, w którym wówczas młody zawodnik strzelił 22 gole w 40 spotkaniach. Dobra gra była przepustką do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Już rok później jako zawodnik Wisły Płock zadebiutował w polskiej ekstraklasie w meczu z Widzewem Łódź. Premierowe trafienie na najwyższym szczeblu piłkarskim w Polsce zanotował spotkanie później, gdy w zremisowanym 2-2 meczu pokonał bramkarza poznańskiego Lecha. Jego kariera w ekipie Nafciarzy nabrała tempa i stało się jasne, że tak utalentowany, a przede wszystkim skuteczny napastnik będzie chciał poszukać nowych wyzwań, które być może spowodują gwałtowny rozwój jego kariery piłkarskiej. 111 spotkań i 51 bramek było przyzwoitym bilansem, który skusił francuskie Auxerre do wpłacenia na konto klubu z Płocka kwoty 900 tysięcy euro, czyli sumy odstępnego jaką włodarze Wisły ustalili za transfer definitywny tego zawodnika.

Latem 2006 roku Jeleń został przedstawiony jako zawodnik Auxerre. W klubie zadebiutował w zremisowanym meczu z Valenciennes. Pomimo początkowych problemów swoją debiutancką bramkę zanotował w wygranym 2:1 spotkaniu z AS Monaco. W pierwszym sezonie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym we Francji strzelił 10 bramek. Był to dobry prognostyk zarówno dla klubu jak i samego zawodnika, który miał być podstawowym piłkarzem, a zarazem gwarantem bramek dla klubu ze Stolicy Dolnej Burgundii. Mimo obiecującego pierwszego roku kolejny nie okazał się zbyt dobry dla wychowanka Piasta Cieszyn. W 32 spotkaniach ligowych zdołał wpakować piłkę do siatki pięciokrotnie. Słabsza dyspozycja zaowocowała tym, że piłkarz stał się trzecim wyborem trenera Fernandeza. Jak mówi stare przysłowie ,,porażka jest matką sukcesów". Ta dewiza zapewne przyświecała Ireneuszowi Jeleniowi, bo rok później, został wybrany przez kibiców najlepszym zawodnikiem sezonu w Auxerre. Pomimo trapiących go kontuzji w francuskim klubie zawsze grał na sto procent i dawał z siebie maksimum swoich możliwości. To zaowocowało 58. bramkami w 168. meczach i dozgonnym szacunkiem kibiców zespołu AJ. O jednorocznym epizodzie z Lille mało osób pamięta, jednak 19 spotkań i zdobyte 4 gole, są warte odnotowania.

Po odejściu z zespołu ,,Les Douges" Jeleń długo nie potrafił znaleźć odpowiedniego pracodawcy. 19 listopada podpisał kontrakt z zespołem Podbeskidzia, który miał obowiązywać do końca sezonu 2012/2013. Był to początek końca piłkarza, który imponował niejednemu młodemu adeptowi piłkarskiego rzemiosła. 7 słabych bezbarwnych spotkań spowodowało, że z gry w Bielsku zrezygnował już w przerwie zimowej. Kolejnym epizodem w jego piłkarskim CV była gra w Górniku Zabrze. Dla ,,Górników" zanotował 12 spotkań i 2 trafienia. Gry na Stadionie im. Ernesta Polha nie mógł kontynuować z powodu choroby ojca. Jego profesjonalna kariera dobiegła końca wraz z ostatnim gwizdkiem na stadionie Lechii Gdańsk w wygranym przez zabrzan spotkaniu 2:0.

W osiągnięciu sukcesu przez piłkarza potrzeba wielu czynników: talentu, ciężkiej pracy, umiejętności, samozaparcia oraz zdrowia. Jest jednak jeszcze jeden bardzo ważny czynnik, który wielu zawodnikom nie pozwolił wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, czyli tzw. ,,głowa". Jak to możliwe, że z piłkarza wybijającego się w jednych z najlepszych rozgrywek ligowych na świecie, zostaje gracz, który nie jest w stanie poradzić sobie na poziomie polskiej ekstraklasy. 29-krotny reprezentant Polski, który w Biało-Czerwonych barwach 5-krotnie pokonywał bramkarzy innych reprezentacji, nie jest w stanie sprostać polskiej lidze. Grając w AJ Auxerre był gwiazdą. Był rozpoznawalny, zabójczo skuteczny i doceniany przez ekspertów oraz kibiców. Miał wszystko, by skierować swoją karierę na odpowiednie tory, żeby nawiązać do osiągnięć wielkich poprzedników. Kontuzje, brak stabilności, złe decyzje, czy też inne problemy spowodowały, że z zawodnika z czasów genialnej gry w Ligue1 zostały jedynie wspomnienia. Ireneusz Jeleń był zawodnikiem nieszablonowym, który miał ogromny potencjał. Pokazał go w Auxerre, gdy wielokrotnie wpisywał się na listę strzelców,a kibice skandowali jego nazwisko. Czy mógł osiągnąć więcej? Tego nigdy się nie dowiemy. Jednak możemy przypuszczać, że gdyby wykorzystał on większą część swojego potencjału, to nadal byłby obecny nie tylko w pamięci głównie francuskich kibiców.


Piotr Dutka

@PietroDutka

Kibic Manchesteru United z bardzo długim stażem mający wielką słabość do włoskiej Serie A oraz Ligue 1. Rodzima liga nie jest mi obca, w niej moje serce bije dla Sandecji Nowy Sącz.

Komentarze