1liga styl życia

Tyski GKS wygrywa z grudziądzkim GKS-em

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Olimpia Grudziądz GKS Tychy Ryszard Tarasiewicz Michał Fidziukiewicz Dariusz Kubicki Patryk Królczyk

Sobota, godzina 19, nad Grudziądzem lekko zachmurzone niebo… pogoda sprzyja do gry w piłkę. To właśnie w takich okolicznościach spotkały się ze sobą Olimpia Grudziądz i GKS Tychy w ramach 26 serii gier Nice I Ligi.

Spotkanie rozpoczęli gospodarze. W 3 minucie ostry faul blisko pola karnego Olimpii, w nogi Wróblewskiego wjechał wślizgiem Wełna. Z wolnego przymierzył Mańka, ale Grudziądzanie się wybronili. W dziewiątej minucie biało-zieloni po raz pierwszy uderzali na strzeżoną przez Jałochę bramkę, niestety Klimczak uderzył zdecydowanie ponad nią. Minutę później sytuację sam na sam miał Vukusić, ale w biegu do piłki Chorwata ubiegł Jałocha. W 12 minucie piłkę w połowie boiska przejął Jazvić i zaczął uciekać obrońcą, niestety uderzył tak jakby pomylił piłkę nożną z rugby. W pierwszym kwadransie gry zdecydowanie lepiej wyglądali Grudziądzanie, któryrzy grali dojrzalej w obronie i byli groźniejsi w ofensywie.

W 21 minucie bardzo groźna sytuacja pod bramką Królczyka, główkuje Zapolnik i piłka ląduje na górnej siatce. Kolejne 5 minut to jednak gra głównie w środku boiska, ale w 27 minucie „Tyscy” zorganizowali sobie dobrą sytuację, jednakże słaby strzał Vojtusa w ręce złapał bez żadnych problemów Królczyk. Przez kolejne minuty mimo iż GKS Tychy przejął inicjatywę, tyszanom brakowało dobrych podań, które mogłyby pozwolić na groźny strzał. W 35 minucie Królczyk fenomenalnie powstrzymał uderzającego Zapolnika i wybił piłkę na rzut rożny.

Kolejna groźna akcja GKS-u 3 minuty później, w pole karne dośrodkował Mańka, a uderzał Wróblewski, całą akcję zaś zatrzymał Królczyk. W 43 minucie znów spory kunszt zaprezentował Królczyk wyciągając piłkę praktycznie spomiędzy nóg Zapolnika. Pierwsza połowa skończyła się bez bramek.

Drugą połowę zaczęli goście z Tychów i już po 25 sekundach stworzyli sobie sytuację, która skończyła się nieudanym dośrodkowaniem po ziemi. 2 minuty później spore szczęście Królczyka który tym razem źle zgrał piłkę po uderzeniu Vojtusa i ta prawie znalazła się w siatce, bramkarza „Dumy Miasta Ułanów” uratował jednak słupek. Nie minęła minuta, a tym razem Łukasz Bogusławski strzelając z woleja zagroził bramkarzowi Olimpii, strzelając jednak obok bramki. Kilkanaście sekund później zakotłowało się w środkowej strefie po tym jak Adrian Bielawski ostro potraktował Kamila Zapolnika i obejrzał za to żółtą kartkę.

W 50 minucie meczu spore zamieszanie w polu karnym i sędzia stał przed ciężką decyzją mogąc żałować, że nie ma VARU, wskazał na wapno oraz napomniał żółtą kartką Wełnę. Kilka minut później do piłki podszedł Jakub Vojtus, ale były zawodnik Miedzi Legnica przestrzelił i utrzymał się tym samym wynik remisowy.

W 54 minucie fantastyczna okazja Vukusicia który wyszedł na sam na sam z Jałochą, ale lepszy od byłego piłkarza Hajduka Split okazał się być Jałocha. Minęły 3 minuty i świetne dogranie Martineza do Jazvicia mogło zakończyć się bramką, ale były zawodnik Arki nie przemyślał najwyraźniej tego jak strzela i uderzył nad bramką Jałochy. Już 2 minuty później znów swoje spore umiejętności jak na pierwszoligowy grunt pokazał Jazvić, który wywalczył rzut rożny, po tym jak ofiarnie piłkę wybił jeden ze stoperów śląskiego klubu.

W 65 minucie doszło do pierwszej zmiany w meczu, w Olimpii miejsce Kaczmarka zajął Eusebio Bancessi. 67 minuta przyniosła żółtą kartą dla Nikolasa Wróblewskiego, młody pomocnik bowiem kopnął Filipa Jazvicia. W 70 minucie pierwszą zmianę przeprowadził Ryszard Tarasiewicz, wprowadzając za Wróblewskiego innego młodzieżowca Kaczmarczyk. Kolejną zmianę 3 minuty później przeprowadził Dariusz Kubicki, wprowadzając za Vukusicia innego napastnika czyli Wołodymira Kowala. W tej samej minucie za posługując się terminologią kickbokserską low-kicka ukarany żółtą kartką został Candrea.

74 minuta i stało się to czym pachniało przez całą drugą połowę właściwie, czyli padł gol. Jego strzelcem został Maciej Mańka pokonując Patryka Królczyka strzałem po ziemi, tym samym Olimpia musiała mocniej postawić na atak i próbowała chwilę później, gdy Jazvić podał do Bielawskiego, ale niestety wychowanek Lechii Gdańsk nie doszedł do piłki, którą zgarnął Jałocha. W 78 minucie obie drużyny przeprowadziły zmiany – u gości Matusiak zmienił Vojtusa co oznaczało wzmocnienie defensywy, a w Olimpii za Bielawskiego wszedł Feruga, co oznaczało powiększenie ilości graczy o ofensywnych inklinacjach na placu gry. Żółtą kartkę w 81 minucie ukarany został młody Kaczmarczyk. W 83 minucie ostatnią zmianę przeprowadził trener Tarasiewicz zastępując Fidziukiewiczem Mańkę.

W 88 minucie znów ruszyła Olimpia, niestety Kovala ubiegli Biernat i Jałocha, który złapał piłkę. Grudziądzanie pokazywali jednak, że tanio skóry nie sprzedadzą i do końca będą się bić o ten jakże cenny dla nich punkt. 2 minuty po akcji Kovala, po wyrzucie z autu głową próbował uderzyć Bancessi. Ostatecznie jednak mimo walki do ostatnich sekund gospodarze musieli uznać wyższość czarno-czerwono-zielonych.

Oto pomeczowe komentarze piłkarzy i trenerów obu stron:

Michał Fidziukiewicz (GKS Tychy): Nie ma łatwych meczów, Grudziądz gra o utrzymanie i do końca będzie o to walczył, na pewno nikomu łatwo nie odda punktów. Mieliśmy swoje założenia na ten mecz, tak jak i na każdy inny, cieszy zwycięstwo i to jest tak naprawdę najważniejsze. Na pewno szkoda zmarnowanego rzutu karnego, bo otworzylibyśmy szybciej wynik, ale takie rzeczy się zdarzają, Kuba nie strzelił, dobrze się jednak później ułożyło, jedna nasza ładna akcja i bramka na 1-0, dowieźliśmy to do końca i to jest najistotniejsze.

Patryk Królczyk (Olimpia Grudziądz): W pierwszej połowie przeciwnik stworzył sobie parę sytuacji, na szczęście żadnej z nich nie wykorzystał, ale w drugiej w końcu wykorzystał i strzelił na 1-0. Jedyne co mogliśmy wywieźć z tego meczu to 0-0, ale nie możemy grać na 0-0. Jeżeli chodzi o rzut karny to strzelec przestrzelił i to jego błąd, oglądałem wcześniej mecze Miedzi Legnica, gdzie ten zawodnik grał, zawsze czekał do końca, a dziś jego błąd.

Ryszard Tarasiewicz (trener GKS Tychy): Cieszę się ze zwycięstwa i kolejnego meczu bez porażki. Gratuluje moim zawodnikom dobrej postawy. Każdy z nich chciał zdobyć trzy punkty. Wiemy jaka jest nasza i Olimpii sytuacja w tabeli. Zostało jeszcze dziewięć meczów do końca sezonu. Musimy iść tą drogą, co dotychczas i utrzymać dynamikę. Mecz był trudny, musieliśmy ciągle być czujni. Olimpia miała bardzo aktywne skrzydła, z których szły dobre dośrodkowania. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników, bo dotrwali skoncentrowani do końca meczu.

Dariusz Kubicki (trener Olimpii Grudziądz): Wiedzieliśmy, że gramy z zespołem, który wiosną jest jednym z najlepiej punktujących w stawce. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas bardzo ciężkie zadanie. Mecz był wyrównany do momentu straty bramki. Widzieliśmy dużo walki i agresji z obu stron. Sytuacje głównie tworzyliśmy po stałych fragmentach. Ciężko być zadowolonym po porażce, aczkolwiek uważam, że w tej rundzie mieliśmy gorsze mecze, a zdobywaliśmy punkty. Dzisiaj, przynajmniej w niektórych momentach, graliśmy dobrze i nie mamy żadnej zdobyczy. Dzisiejszy mecz też pokazał, jak ciężka nas czeka walka o pozostanie na zapleczu Ekstraklasy. Mam nadzieję, że zaczniemy punktować jak najszybciej, bo stawka nam ucieka. Za moment dystans może się zrobić bardzo duży.

Składy:

Olimpia Grudziądz 0-1 GKS Tychy

Gol: Maciej Mańka 74

Olimpia: 23. Patryk Królczyk - 3. Adrian Bielawski (79, 20. Daniel Feruga), 24. Matic Žitko, 33. Tomasz Wełna, 97. Adrian Klimczak - 90. Filip Jazvić, 8. Kamil Kurowski, 6. Robert Candrea, 10. Mario Martínez, 9. Marcin Kaczmarek (66, 17. Eusébio Bancessi) - 13. Ante Vukušić (73, 11. Wołodymyr Kowal).

Tychy: 91. Konrad Jałocha - 13. Mateusz Grzybek, 4. Marcin Biernat, 27. Daniel Tanżyna, 33. Dawid Abramowicz - 5. Maciej Mańka (83, 9. Michał Fidziukiewicz), 31. Keon Daniel, 93. Łukasz Bogusławski, 25. Kamil Zapolnik, 11. Nikolas Wróblewski (70, 26. Paweł Kaczmarczyk) - 17. Jakub Vojtuš (79, 6. Łukasz Matusiak).

żółte kartki: Bielawski, Wełna, Candrea - Wróblewski, Kaczmarczyk.

sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk).


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze