La Liga

Problemy w Bilbao

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: Breiniak4534, CC 3.0

Tagi

Ktoś powie, że najbardziej znany przedstawiciel kraju basków w Primera Division , znosić musi fatalny okres z powodu dziwnego przepisu, jako że tylko piłkarze wychowani w Baskonii mogą grać dla Los Leones.

Nie do końca. Bo po pierwsze i tak ten przepis jest mocno naciągany. Po drugie, prezes. Josu Urrutia ma swój mandat od socios ważny od lipca 2011 roku. Kończy mu się w 2019, choć wielu podpowiada byłemu graczowi Athleticu, aby złożył dymisję i oddał klubowe stery komuś innemu. Czemu jednak jacyś niecni agenci karzą mu zrezygnować. Bo normalni ludzie widzą, iż strona, w jaką zmierza polityka ich ukochanego zespołu, zahacza o piekło i średniowiecze jednocześnie. Po odejściu Ernesto Valverde do Barcelony, Kuko Ziganda nie dociera tak do zawodników, jak robi to obecny trener Blaugrany. Po drugie (tu głównie wina prezesa) skład jest spędzany coraz bardziej na wskaźnik emerytalny. Skoro bryluje tutaj 37-letni Aritz Aduriz, a następców nie widać, to coś musi być nie tak. Wielka nadzieja, jaką był Iker Muniain, mocno wyhamowała, a chyba nikt nie wierzy, że Inaki Williams może być w najbliższych latach postacią przodującą. Sprowadzony z Atletico Madryt Raul Garcia też nie pokazuje swoich możliwości do końca, a czasu ma już niewiele, bowiem ma na karku 31 lat. Jedyna postać, która wniosła świeżość, niczym gumy pewnej firmy, to Kepa Arrizabalaga.

Młody bramkarz przedłużył kontrakt z klubem. Wygląda to na decyzje pro-youth? Nic bardziej mylnego. Poza wspomnianym już wcześniej młodzikiem, średnia wieku najdroższej wyjściowej jedenastki według transfermarkt.de wynosi w zaokrągleniu 26 lat. Nie jest to najwyżej, ale jak wymienimy zawodników, którzy w sumie grają bardzo mało albo w ogóle, to wynik wzrasta nam magicznie o 3-4 lat. Potrzeba nowych gniewnych na teraz, bo akademia wypuszcza co prawda parę sztuk nadających się na przyszłe gwiazdy, ale częstotliwość tego procesu, to raz na 5-6 lat. Ktoś powie, przecież oni nie mają pieniędzy? Otóż nic bardziej mylnego, bo Athletic wręcz śpi na pieniądzach. O to mają największe pretensje do prezesa. Ostatni duży transfer, to kupno z Realu Sociedad, obrońcy, Inigo Martineza za 32 mln euro. Niby wreszcie jakiś ruch, ale był on podyktowany tylko sprzedażą 23-letniego Laporte’a do Manchasteru City (65 mln euro!). Lenistwo jest głównym winowajcom tego dołka formy, bo przecież kraj Basków w La Liga jest podzielony między właśnie Bilbao, ale też i Eibar, Real Sociedad, czy Deportivo Alaves. Urritii ma się za złe, iż nie walczy o najlepszych przedstawicieli Baskonii. Np. o Fernando Llorente.

No więc wydaje się, że największym przełomem będzie zmiana rządzących w klubie, którzy przynajmniej spróbują powalczyć na rynku transferowym i dodadzą paru ciekawych graczy (Basków, to najważniejsze) do pierwszej 11-stki.


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze