La Liga

Andrés Iniesta - Czasoprzestrzeń

Adrian Smoliński @AdrianSmolinski

Fot: Gettyimages, Gettyimages

Tagi

LA LIGA INIESTA FC BARCELONA
Czas depcze po piętach każdemu z nas, bez wyjątku. Czy jesteś bogaty czy biedny. Czas każdego dopadnie, prędzej czy później. Niestety, sport jest taką dziedziną, gdzie emerytura zaczyna się dużo wcześniej. Wielu znakomitych zawodników zostało już pokonanych przez bezlitośnie upływający czas. Następny w kolejce zdaje się być Andrés Iniesta, który już niebawem zakończy karierę w Blaugranie i przeniesie się na piłkarską emeryturę do Chin. Niech ten tekst będzie niejako hołdem dla Hiszpana. Zapraszam

"Najlepsza jest "piątka" z Albacete!"

Skauci Barcelony młodego Iniestę po raz pierwszy dostrzegli na turnieju w Brunete. Albacete z Hiszpanem na czele doszło do finału gdzie ulegli Racingowi 4:2. Co ciekawe Andrés, przez większość osób nie był uważany MVP całego turnieju. To Jonatan Valle, który wchodził w skład zwycięskiej drużyny, skradł serca widowni bramkami a'la Maradona. Dopiero trener Atleti - Radomir Antić - przywołał wszystkich do porządku słowami "Nikt z was nie ma pojęcia o futbolu. Najlepsza jest "piątka" Albacete. Spójrzcie na niego, on nie popełnia błędów! De La Morena po tych słowach skupił się wyłącznie na Andrésie i do końca tego turnieju przyglądał się wyłącznie jemu. Skutek? Iniesta podbił świat, a wątpliwy MVP nie zagrał nigdy profesjonalnie w piłkę.

"To prawda, najgorsze dni przeżyłem w La Masii"

Andrés do szkółki Blaugrany trafił po długich negocjacjach z przedstawicielami Barcelony i rodzicami Iniesty. Kiedy 12-letni już młodzieniec z Fuentealbilli zjawił się w La Masii dobrze wiedział po co tu przyjechał. Jednakże delikatna psychika dziecka nie była w stanie wytrzymać naporu emocji i świadomości rozłąki z rodziną.

"Pamiętam Jose, który był wówczas bramkarzem drużyny do lat 17 (...) To on oprowadzał mnie po La Masii -  tutaj jest sypialnia, a tutaj biblioteka - ciągle do mnie mówił a ja nie mogłem przestać płakać"

Niewiele brakowało, a Iniesta już po pierwszym dniu wróciłby z powrotem do Fuentealbilli. Ojciec Andrésa - Jose Antonio spanikował, twierdząc, że bez swojego syna nie opuści Barcelony. Od tego pomysłu odwiodła go matka Andrésa - Mari, która mimo, że cierpiała o wiele mocniej, wiedziała przed jaką szansą stoi jej dziecko.

Przeżycia Andrésa z początków w La Masii doskonale pokazują jaką był i jaką nadal jest osobą. Wiedział po co tu przyjechał, ale rozłąka z rodziną był dla niego strasznym przeżyciem, przez które początkowo nie mógł się cieszyć z pobytu w La Masii.

INIESTAZO

Czyli wydarzenie, które kibice Barcelony zapamiętają do końca życia... Człowiek od zadań specjalnych, a raczej od bramek. To nie może być przypadek, że w dwóch najważniejszych meczach na przestrzeni 2009-2010 roku to właśnie Andrés strzelił gola na wagę zwycięstwa. 

Stamford Bridge. Rewanżowy mecz w półfinale LM pomiędzy Chelsea a FC Barceloną. Po pierwszym zremisowanym spotkaniu na Camp Nou, Blaugrane czekała ciężka przeprawa w Anglii. Przez 90 min meczu Barca nie była w stanie stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Petra Cecha. Aż do 93 minuty. Tak wspomina tamten wieczór sam zainteresowany.

"Mecz zaczynał układać się coraz gorzej. Byliśmy zmęczeni. To nie było zmęczenie fizyczne, to było coś psychicznego (...) Dostałem piłkę od Messiego. Nie uderzyłem piłki prostym podbiciem, z czuba czy wewnętrzną  częścią stopy. Uderzyłem ją całym swoim sercem. Całą moją duszą"

Tą akcją, Iniesta odmienił najnowszą historię klubu... "Kiedy Andrés uderzył, usłyszałem odgłos piłki" te słowa Samuela Eto'o najlepiej obrazują co tam się wydarzyło.

Pomiędzy finałem LM a mundialem w RPA Iniesta walczył z kontuzjami, które nie tylko odcisnęły piętno na jego zdrowiu fizycznym, ale także na psychice. Najgorsze miało dopiero nadejść. Na miesiąc przed MŚ Andrés nabawił się poważnego urazu podczas treningu w Ciudad Deportiva, który niemal wykluczył go z gry podczas piłkarskiej imprezy z 2010 roku. Jak wszyscy dobrze wiemy, Hiszpania doszła do finału, gdzie zmierzyła się z reprezentacją Holandii. Déjà vu? Ostatnie minuty dogrywki i... piłka trafia do Iniesty, a ten pokonuje Stekelemburga. Zdobywając najważniejszą bramkę w całej historii hiszpańskiego futbolu, Andrés zapisał się w niej złotymi zgłoskami. 

Co ciekawe, Andres nigdy nie był zawodnikiem bramkostrzelnym i mało osób postawiłoby pieniądze na jego bramkę, w tym on sam. A jednak, przed pierwszym gwizdkiem, Iniesta poprosił jednego z fizjoterapeutów  - Hugo Camarero - o przygotowanie specjalnej koszulki z nazwiskiem jego zmarłego przyjaciela - Daniego Jarque, którą później ukrył pod trykotem reprezentacyjnym. Nazywajcie to szczęściem, przypadkiem, ale owe trafienia po prostu musiał zdobyć Andrés, były dla niego zapisane już dużo wcześniej...

Czasoprzestrzeń

Guardiola w jednym z udzielanych wywiadów nazwał Don Andrésa królem czasu i przestrzeni. Określenie idealnie pasujące do Hiszpana. Na boisku Iniesta w szeregach FC Barcelony zawsze wprowadzał spokój. Kiedy podaje się do Iniesty wiesz, że ten piłki nie straci. Widzi wszystko, jakby jego wzrok latał z dornem wiszącym nad boiskiem. Skoro po odejściu na emeryturę Xaviego, Sergio Ramos napisał - Futbol to Xavi - to nie wiem co będzie musiał teraz wyskrobać (nie)lubiany Hiszpan. W Don Andrésie zawarta jest cała esencja piłki nożnej. Przegląd pola, zawężanie gry, podania, świadomość czasu i przestrzeni.  Hiszpan na boisku porusza się, jakby posiadał dodatkowy zmysł. Taki, którego nie posiada nikt inny, on czyni go wyjątkowym. Cały czas powtarzamy w koło, że żyjemy w czasach Cristiano Ronaldo oraz Leo Messiego. Ok, prawda, ale w domu chłopaka z Fuentealbilli powinna znaleźć się przynajmniej jedna złota piłka. Chociażby za zasługi dla świata futbolu.

Czy Andrés jest najlepszym hiszpańskim piłkarzem w historii? Tak. Miał niebagatelny wpływ na historię Blaugrany oraz reprezentacji La Furia Roja, którą jednym strzałem zmienił już na zawszę. Nie można zapomnieć również o jego ludzkiej stronie. Oprócz bycia genialnym piłkarzem, Iniesta jest równie dobrym człowiekiem, co udowadniał nie raz podczas swojej kariery. Zawsze był gotowy pomóc koledze z drużyny. To był zaszczyt móc oglądać jego grę przez tyle lat. Będzie brakować bladego Hiszpana na boiskach La Liga. Klasa, elegancja, maestria, król czasu i przestrzeni.... Andrés Iniesta

Adrian Smoliński

Cytaty wykorzystane w artykule pochodzą z książki "Andres Iniesta Artysta Futbolu" oraz "Pep Guardiola Sztuka zwyciężania"


Adrian Smoliński

@AdrianSmolinski

Wierny fan klubu FC Barcelona, zakochany w La Liga.

Komentarze