Ligue 1

Czy hegemonia PSG niszczy francuską piłkę?

Piotr Dutka @PietroDutka

Fot: myfootballstaff, myfootballstaff

Tagi

 W ostatnich latach we francuskiej piłce obserwujemy bardzo niepokojące zjawisko. Dominacje jednej drużyny, która nie ma naturalnego, równorzędnego rywala, który mógłby zagrozić jej w wyścigu po mistrzowskie trofeum. Paris Saint Germain przez kilka ubiegłych lat miało pewnego typu monopol na zwyciężanie w Ligue 1. Monotonię przerwała ubiegłoroczna victoria ekipy AS Monaco, które w pięknym stylu zdobyło mistrzowski tytuł i dało nadzieję kibicom oraz ekspertom, że panowanie PSG na francuskiej ziemi zostanie przerwane na dłużej.

Kończy się sezon 2017/18. Wiemy już, że mistrzem Francji została drużyna prowadzona przez Unaia Emery'ego. Na dwie kolejki przed zakończeniem tegorocznej kampanii ekipa ze stolicy ma 17 punktów przewagi na drugim w tabeli Lyonem. Nokaut, miazga to tylko niektóre z wyrazów, które przychodzą nam kibicom na myśl, gdy spoglądamy na tabele Ligue 1. PSG wyciągnęło odpowiednie wnioski i we właściwy sposób zareagowało na niepowodzenia z poprzedniego sezonu. Pięć tytułów w przeciągu 6 ostatnich lat jest osiągnięciem bezprecedensowym. Jednak nie jedynym, w którym udział miała francuska drużyna. Przed erą katarskich petrodolarów napływających znad zatoki perskiej, swoje piętno na francuskiej piłce odcisnęła ekipa Olympique Lyon. Przez kolejne 7 lat od sezonu 2001/02 drużyna ,,Les Gones" wiodła prym w rozgrywkach ligowych. Niewiarygodna seria klubu z miasta znad Rodanu jest znacznie okazalsza niż kilka sezonów dominacji PSG, zarówno ze względów sportowych jak i tych finansowych. Brak niewiarygodnych sum przeznaczanych na transfery, jak to ma miejsce w przypadku stołecznej ekipy, różni te dwa kluby. Wydatków OL nie można w żaden sposób porównać do tych, które na zawodników przeznacza Nasser Al- Khelaifi. 15 mln euro przeznaczone na Brazylijczyka Freda czy 10 mln na Tiago, którego większość kibiców kojarzy głównie z występów w Atletico Madryt, są sumami, które dają nam jasny podgląd na to, jak bardzo widoczna jest różnica pomiędzy obydwoma klubami. Zawodnicy tacy jak Sidney Govou, Juninho Pernambucano, John Carew, Milan Baros czy Florent Malouda byli siłą, która napędzała Olympique do sukcesów i rokrocznie pchała tę drużynę do triumfu na krajowym podwórku. Z drugiej strony mamy zawodników takich jak Neymar, Edinson Cavani, Angel Di Maria czy Thiago Silva, czyli piłkarzy, którzy są znani zdecydowanie bardziej piłkarskiej publice oraz mają bardziej ugruntowaną pozycję w footballowym świecie. Mało kto, nie licząc piłkarskich hipsterów czy kibiców Lyonu, chciał być jak Jeremy Toulalan czy Kim Kallstrom w latach świetności OL. Natomiast w dzisiejszych czasach większość dzieciaków chciałoby grać jak Neymar czy Kylian Mbappe. Medialność, inne ,,czasy" czy polityka nastawiona na generowanie pieniędzy determinują ówczesny rynek, a co za tym idzie niszczą prawdziwą duszę rozgrywek piłkarskich, szczególnie we Francji. Przypadek PSG oraz Olympique Lyon jest bardzo podobny ale również zgoła inny. Nie ma wątpliwości co do tego, że obie te drużyny były lub są w posiadaniu monopolu na wygrywanie na własnym podwórku, jednak 7 tytułów mistrzowskich z rzędu drużyny prowadzonej przez m.im Paula le Guen'a czy Gerarda Houlliera było osiągnięte bez wykorzystania ogromu gotówki, jak to ma miejsce w przypadku Paris Saint Germain.

Czy dominacja jednej drużyny w krajowej lidze, jest szkodliwe dla niej samej? Na to pytanie bardzo ciężko odpowiedzieć. Z jednej strony mamy przykład Bayernu Monachium, który rządzi i dzieli w Bundeslidze, jednak w rozgrywkach europejskich nie wykorzystuje zupełnie swoich piłkarskich atutów i od kilku dobrych lat jest cieniem samego siebie. Przykład Juventusu jest zgoła inny. Drużyna z Piemontu, pomimo braku realnego zagrożenia w ligowej rzeczywistości, na arenie europejskiej niejednokrotnie pokazywała, że jest klubem, przed którym należy odczuwać respekt. Dwukrotnie w ciągu ostatnich trzech lat dochodziła do finału, jednak dwukrotnie nie potrafiła podnieść najważniejszego klubowego trofeum. Wracając do Ligue 1 i dominacji w niej PSG na pewno można powiedzieć, że jest to negatywna sytuacja. Brak na francuskim koncie zdobycia jakiegokolwiek trofeum od czasów pamiętnego finału z 1993 roku, kiedy to Olympique Marsylia zdobyła Puchar Ligi Mistrzów w finale pokonując drużynę Milanu 1:0 jest solą w oku francuskiej piłki klubowej. Ani świetnie grającej i dominującej w rozgrywkach ligowych ekipie OL, ani klubowi z Paryża wspomaganemu petrodolarami oraz gwiazdami światowego formatu nie udało się nawiązać do sukcesu drużyny Raymonda Goethalsa. Pomimo oczywistego prestiżu rozgrywek francuskiej ekstraklasy, europejscy kibice wybierają ligę hiszpańską czy angielską, zachęceni wyrównaną walką o krajowe trofeum. Sama obecność ligowego hegemona, który potrafi zdecydowanie zdominować rozgrywki ligowe, negatywnie odbija się na jakości rozgrywek, jeśli chodzi o kontekst europejskich pucharów. Widać to bardzo wyraźnie w realiach francuskiej piłki. PSG, które nie ma godnego rywala, który by przez cały sezon nadążał za paryskim gigantem, rokrocznie kompromituje się na arenie europejskiej. 

Czy sytuacja się zmieni, bez zmiany mistrza i układu sił w Ligue 1. Marsylia w tym sezonie pokazała, że można zajść naprawdę daleko w europejskich pucharach. Finał LE z Atletico będzie jedną z iskierek nadziei dla francuskiego footballu. Ciężko przewidzieć czy ewentualny triumf ekipy Rudiego Garcii wpłynie znacząco na jakość ligowej piłki we Francji, jednak może być początkiem końca krążącej na europejskich salonach opinii o tym, że piłka nożna nad lazurowym wybrzeżem jest nudna i monotonna, a oprócz PSG żaden inny klub nie jest w stanie liczyć się w Europie. 


Piotr Dutka

@PietroDutka

Kibic Manchesteru United z bardzo długim stażem mający wielką słabość do włoskiej Serie A oraz Ligue 1. Rodzima liga nie jest mi obca, w niej moje serce bije dla Sandecji Nowy Sącz.

Komentarze