No category

Legia po niesamowitym meczu wygrywa z Nafciarzami

Mateusz Kaczorek @

Fot: Własne

Tagi

Legia po niesamowitym meczu pokonała Wisłę Płock 3:2. Bohaterem spotkania został Cafu - autor dwóch bramek.

Mecz 35. kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a Wisłą Płock miał być pierwszym z trzech ostatnich kroków do obrony tytułu przez gospodarzy. Nie obyło się bez niespodzianek w składach obu drużyn. W drużynie z Warszawy zabrakło między innymi dwóch kluczowych piłkarzy - Michała Pazdana oraz Jarosława Niezgody. Obaj są obecnie kontuzjowani i nie wiadomo, czy pojawią się na boisku do końca sezonu. W miejsce reprezentanta Polski wszedł Mauricio, Niezgodę zastąpił Eduardo. Poza zmianami podyktowanymi kontuzjami, na boisku pojawili się również Pasquato, Cafu i Philipps w miejsca Hamalainena, Remy'ego oraz Kucharczyka. Jerzy Brzęczek dokonał za to dwóch zmian w stosunku do ostatniego meczu z Lechem Poznań. Na pozycji napastnika zamiast Kamila Bilińskiego zagrał Kante. Druga zmiana była skutkiem klauzuli w umowie wypożyczenia Konrada Michalaka, która mówi o tym iż zawodnik nie może zagrać przeciwko klubowi z którego jest obecnie wypożyczony.

Początkowa faza meczu toczyła się głównie w środku pola, żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod bramką rywala. W 12. minucie miała miejsce pierwsza ciekawsza sytuacja. Po doskonałym dośrodkowaniu Semira Stilicia Wisła Płock strzeliła gola, faulowany w tej sytuacji był jednak Arkadiusz Malarz, stąd legioniści nie wznawiali gry od środka boiska. Kilka minut później dobrze na małej przestrzeni pograli Sebastian Szymański z Adamem Hlouskiem, efektem było dobre podanie wzdłuż linii bramkowej Czecha do Eduardo. Brazylijczyk z Chorwackim paszportem nie zdołał jednak zdobyć w tej sytuacji swojej pierwszej bramki w barwach klubu ze stolicy.

Pierwsza bramka dla gospodarzy padła w 35 minucie. Złe piąstkowanie bramkarza Nafciarzy po dośrodkowaniu Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego spowodowało, że piłka odbiła się od strzelca bramki - Cafu. Po straconej bramce przez zawodników z Płocka, legioniści próbowali jeszcze atakować rywali, ale nic z tego nie wynikało. Zawodnicy Jerzego Brzęczka również nie umieli stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Po golu warszawianie oddali inicjatywę gościom a sami zaczęli grać lekko defensywnie. Żaden z ataków gości nie kończył się jednak groźnym strzałem. Na pochwałę zasłużył na pewno Sebastian Szymański, który był aktywny przez pierwsze 45 minut gry, starał się brać grę na siebie, nie bał się wchodzić w drybling czy oddawać strzałów.

Pierwsze minuty drugiej części spotkania to dłuższe utrzymywanie się przy piłce oraz wysoki pressing zawodników z Płocka. Skutkiem takiej gry było między innymi niecelne wybicie piłki przez Marko Vesovicia, przechwyt gości na połowie rywala i groźny strzał na bramkę. Skórę mistrza Polski kolejny raz w tym sezonie uratował Arkadiusz Malarz. Czas upływał a gra Nafciarzy wyglądała coraz lepiej. Piłkarze z Warszawy nie potrafili wyjść z własnej połowy i wymienić kilku podań na połowie przeciwnika. Zawodnicy w niebieskich strojach zmusili gospodarzy do ciągłej gry w defensywie. Sytuacja ta zmusiła trenera Legii do zmiany taktyki na grę z kontry, stąd w 70. minucie na boisku pojawił się Michał Kucharczyk, zastępując niewidocznego Eduardo. Popularny "Kuchy" nie kazał długo czekać na efekty tej zmiany i już w 71. minucie wpisał się na listę strzelców.

W 77. minucie Arkadiusz Malarz zaprezentował wszystkim swój wielki kunszt bramkarski, broniąc dwa groźne strzały z rzędu. Po jednej z interwencji Wisła Płock miała rzut rożny. Semir Stilić dośrodkował w pole karne warszawian, a Alan Uryga skierował futbolówkę do bramki. Piłkarze z Płocka uwierzyli w uratowanie choćby punktu, kiedy to Mauricio otrzymał druga żółtą kartkę. Już po dwóch minutach gry w przewadze Kamil Biliński, który 18 minut wcześniej zmienił Jakuba Łukowskiego, pięknym strzałem z woleja pokonał doświadczonego Malarza. W 88. minucie duży błąd popełnił były piłkarz Legii Warszawa - Dominik Furman, który stracił piłkę przed własnym polem karnym, tę przechwycił Vesović, podał do Sebastiana Szymańskiego, który trafił w słupek, piłkę do pustej bramki dobił jednak Cafu, ustanawiając tym samym wynik na 3:2.

Podsumowując, druga połowa była zdecydowanie ciekawsza od pierwszej. Na pewno należy docenić drużynę Wisły Płock za ich walkę. Na większą pochwałę zasługują mimo wszystko piłkarze Legii, którzy co prawda zeszli do głębokiej defensywy i nie potrafili stworzyć sobie żadnej sytuacji przez większość drugiej połowy, ale w trudnej chwili, kiedy to stracili bezpieczne prowadzenie 2:0, potrafili strzelić decydującą o zwycięstwie bramkę. Indywidualnie trzeba pochwalić Sebastiana Szymańskiego, który wyrasta na lidera w ofensywie obecnych mistrzów Polski, Michał Kucharczyk dał dobrą zmianę strzelając gola, Arkadiusz Malarz zachował swój wysoki poziom. Zawodnikiem meczu jest mimo wszystko strzelec dwóch bramek, wypożyczony z francuskiego FC Metz Cafu. Inny wypożyczony zawodnik Legii - Mauricio - zagrał dziś swój prawdopodobnie ostatni mecz w Warszawie.


Mateusz Kaczorek

@

Warszawiak opisujący wszystko to, co dzieje się z Legią.

Komentarze