No category

Legia punkt od tytułu!

Mateusz Kaczorek @

Fot: Własne

Tagi

Legia Warszawa pokonała u siebie Górnika Zabrze po bramkach Sebastiana Szymańskiego i Pawła Bochniewicza (samobójczej).

13 maja została rozegrana przedostatnia kolejka Lotto Ekstraklasy. Rywalizująca o tytuł mistrza Polski Legia Warszawa podjęła na własnym boisku rewelacyjnego beniaminka z Zabrza. Gospodarze mogli zapewnić sobie już dziś obronę tytułu mistrzowskiego, by tak się jednak stało piłkarze ze stolicy musieli wygrać swoje spotkanie z Górnikiem, a będąca na drugim miejscu Jagiellonia nie mogła zdobyć więcej niż jednego punktu w meczu z Zagłębiem Lubin.

W składach obu drużyn doszło do kilku zmian, które o ile w przypadku warszawian nie dziwią, to Marcin Brosz przyzwyczaił do wystawiania niezmiennej jedenastki. W wyjściowym składzie legionistów zabrakło między innymi Adama Hlouska, który prawdopodobnie był oszczędzany przed meczem z Lechem z powodu zagrożenia kartkami. Jego pozycję zajął etatowy lewy obrońca reprezentacji Polski Artur Jędrzejczyk. Do składu po niegroźnym urazie wskoczył również inny reprezentant "biało-czerwonych" - Michał Pazdan. Dobra gra w ofensywie oraz dwie asysty w środowym meczu z Wisłą Płock Marko Vesovicia sprawiły, że został on przesunięty na prawe skrzydło. Na prawej obronie natomiast mecz rozpoczął Łukasz Broź. Dobra zmiana Michała Kucharczyka w ostatnim meczu również zaowocowała szansą gry od pierwszych minut. Za "Kuchym" mecz rozpoczął Miroslav Radović, który zastąpił Kaspra Hamalainena. Trener zabrzan dokonał dwóch zmian w swojej jedenastce. Mateusza Wieteskę (byłego zawodnika Legii) na prawej obronie zastąpił Adam Wolniewicz, Michał Koj zmienił pauzującego za kartki Adriana Gryszkiewicza.

W mecz lepiej weszli zawodnicy z Zabrza, którzy potrafili stworzyć sobie groźne sytuacje. Legioniści nie potrafili poradzić sobie z grającymi szybko, na jeden kontakt gośćmi. Igor Angulo w przeciągu dwóch minut dwukrotnie stanął przed szansą na gola. W 16. minucie wszedł w pole karne, dogonił go jednak Michał Pazdan i popisał się perfekcyjnym wślizgiem. W 18. minucie Hiszpan stanął przed jeszcze lepszą szansą, ponieważ znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, tym razem snajper oddał strzał, ale nie trafił do bramki, a w słupek. Mimo lepszej gry gości, to podopieczni Deana Klafuricia zdobyli bramkę. Zdobył ją konkretnie Sebastian Szymański z trudnej pozycji z rzutu wolnego w 23. minucie.

Pierwsza połowa meczu, mimo iż padła w niej tylko jedna bramka, na pewno nie była nudna. Zespół przyjezdnych zdominował gospodarzy do momentu straty bramki, grał szybki, przyjemny dla oka futbol. Po golu Legii zaczęło grać się łatwiej, rywalom nie udawało się już dochodzić do czystych pozycji strzeleckich. Legioniści za to stwarzali sobie dobre sytuacje w polu karnym zabrzan, jednak za każdym razem fantastycznymi interwencjami popisywał się Tomasz Loska. Przez pierwsze 45 minut mogliśmy również zaobserwować dobre wyszkolenie techniczne Cafu, Sebastiana Szymańskiego, Rafała Kurzawy czy Szymona Żurkowskiego. Druga połowa zapowiadała się więc dobrze.

Po początku drugiej połowy można było odnieść wrażenie, że Wojskowi wyciągnęli wnioski z ostatniego meczu. Gospodarze na drugą część spotkania nie zmienili taktyki i nie cofnęli się do głębokiej defensywy. Wręcz przeciwnie, kreowali kolejne okazję do zdobycia bramki. Jedną z szans stworzył sobie Marko Vesović, którego mocny strzał z lewej nogi otarł boczną siatkę. Górnicy nie dali się jednak zdominować liderowi tabeli i również starali się o bramkę. W 75. minucie po długim zagraniu Arkadiusza Malarza, Kasper Hamalainen przelobował bramkarza. Piłkę starał się jeszcze asekurować Paweł Bochniewicz, nie trafił jednak czysto w piłkę i na tablicy wyników widniało już 2:0. Piłkarze Legii nie mogli czuć się jednak pewnie. Chwilę po bramce, Łukasz Broź otrzymał drugi żółty kartonik i legioniści kolejne spotkanie musieli kończyć w osłabieniu.

Mecz zakończył się wynikiem 2:0, ale nadal nie znamy mistrza Polski, ponieważ Jagiellonia wygrała w Lubinie 2:1. Styl Legii nadal nie porywa, wciąż legionistom trudno jest zdominować rywala. Mimo wszystko w dzisiejszym meczu widać było poprawę. Na dobrą ocenę zasłużył Michał Pazdan, który zagrał na reprezentacyjnym wręcz poziomie. Marko Vesović również pokazał, że warto dać mu szansę gry z przodu. Sebastian Szymański zszedł w trakcie drugiej połowy z powodu urazu. Dla obrońcy tytułu dobrze by było, żeby młody zawodnik był zdrowy na mecz w Poznaniu, ponieważ forma pomocnika od pewnego czasu utrzymuje się na wysokim poziomie. Na pochwały na pewno zasłużyli także piłkarze Marcina Brosza. Gra beniaminka nie raz sprawiała problemy gospodarzom. Indywidualnie dobry mecz rozegrał Rafał Kurzawa, po raz kolejny pokazując swój dobry przegląd pola. Dobrą pracę wykonał także Tomasz Loska, kilkukrotnie chroniąc swój zespół przed stratą bramki.


Mateusz Kaczorek

@

Warszawiak opisujący wszystko to, co dzieje się z Legią.

Komentarze