Serie A

Kownacki jako stranieri – udany debiut?

Piotr Bernaciak @piotr_bernaciak

Fot: -, panorama.it

Tagi

Powoli dobiega końca pierwszy pełny sezon Dawida Kownackiego w roli zawodnika Sampdorii. Wychowanek Lecha Poznań niewątpliwie miał swoje momenty w barwach klubu z Genui, ale wciąż nie może przebić się do pierwszego składu. Jak ocenić można sezon 2017/2018 w wykonaniu Dawida Kownackiego?

Dawid Kownacki przychodził do Sampdorii jako jedna z młodych gwiazd polskiej ligi, zawodnik, który dojrzał już do wyjazdu za granicę. Pokonał swoje problemy w Lechu, strzelił kilka ważnych goli i pokazał, że jest gotowy na poważną szansę na zachodzie. Klub do którego trafił, wydawał i wciąż wydaje się bardzo rozsądną opcją dla młodego, wyróżniającego się Polaka. Drużyna ze średniej półki z mocnej ligi, jaką jest liga włoska, w której występuje także dwóch innych rodaków z przeszłością w Poznaniu. Można stwierdzić, że do lepszego klubu Dawid Kownacki trafić nie mógł. To właśnie w Genui miał pokazać się większej publiczności i potwierdzić, że jest talentem na miarę Roberta Lewandowskiego.

Łącznie w barwach Sampdorii w tym sezonie Kownacki wystąpił w 23 spotkaniach. Bilans 7 bramek i 3 asyst wygląda naprawdę imponująco wobec faktu, że młody snajper był najczęściej rezerwowym, jednak w istocie trzy z siedmiu goli "Kownaś" strzelił w Pucharze Włoch, w starciach z zespołami z Serie B. 22 mecze to jednocześnie łącznie jedynie 744 minuty spędzone na boisku. Jak łatwo policzyć, zdobywał on więc bramkę średnio raz na 106 minut i to jest rezultat, który zdecydowanie pozwala myśleć o Kownackim jako o pierwszym wyborze trenera w następnym sezonie. Kariera Fabio Quagliarelli, który starzeje się jak dobre włoskie wino, nieuchronnie dobiega końca, a Duvan Zapata powoli zaczyna dusić się w Genui i mówi się o zainteresowaniu Borussii Dortmund. W tej sytuacji młody snajper miałby szansę na częstsze występy po mundialu w nowym sezonie Serie A, wszak niemal pewne jest, że albo Zapata opuści Sampdorię, albo nieco mniej minut dostawiać będzie Quagliarella.

Co do samych goli to w Serie A strzelał je niemal zawsze po wejściach na boisko z ławki. Dopiero w 35. kolejce w starciu z Cagliari (4:1) po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców grając w pierwszym składzie w meczu ligowym. Jego trafień nie można określić używanym najczęściej w amerykańskiej koszykówce słowem "clutch" (ważnych, zapewniających zwycięstwo) – gole Dawida Kownackiego padały albo podczas wysoko wygranych spotkań, albo w pojedynkach przegranych. W meczach z hegemonami Serie A Kownacki wpisał się na listę strzelców w starciu z Interem Mediolan. Następne gole, także w ważnych spotkaniach jak mamy nadzieję, wciąż przed kapitanem naszej młodzieżówki.


Piotr Bernaciak

@piotr_bernaciak

Młody mieszkaniec Warszawy, stąd piszę głównie o Legii. Czasami również Real i Manchester City.

Komentarze