Serie A

Superman ściąga pelerynę

Paweł Kosiński @kosinsky_pl

Fot: www.fourfourtwo.com, www.fourfourtwo.com

Tagi

juventus buffon

Nigdy nie będzie drugiego takiego, jak Ty. Nikt nigdy nie będzie bronił tej koszulki tak, jak Ty. Nikt nie będzie latał, tak jak Ty. Nikt nie będzie nas tak ekscytował. Nikt nie powtórzy Twoich niemożliwych parad. Nikt nie będzie nas tak jednoczył, nikt nie będzie tak inspirował reszty. Nikt nie będzie takim bramkarzem, jak Ty. Nikt nie będzie taki, jak Ty. Numero uno.

Te właśnie słowa, zaraz po zakończeniu wczorajszej konferencji prasowej, zostały opublikowane na portalach społecznościowych Juventusu. Jak można było się domyślać - Buffon żegna się z Juventusem, a Juventus pięknymi słowami z Buffonem. Kończy się ważna era w historii zespołu Bianconerich. Po siedemnastu latach, jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) bramkarzy w historii europejskiej piłki mówi to słowo, którego od kilku lat, co wielokrotnie przyznawał, bał się najbardziej. To słowo to Ciao!.

Nie możemy tu jednak użyć wyświechtanego sformułowania o "wieszaniu butów/rękawic na kołku", gdyż tak się jeszcze nie dzieje. Czy jutrzejszy mecz z Hellasem będzie ostatnim w Juventusie? Tak. Czy ostatnim w Serie A? Tak. Czy Buffon nie zagra już nigdy w Reprezentacji Włoch? Tak, to też prawda. Czy Gigi spróbuje swoich sił w lidze amerykańskiej lub chińskiej? Nie, z pewnością nie.

Jednak to jeszcze nie koniec.

Podczas zwołanej przez Gigiego czwartkowej konferencji prasowej wyjaśniło się wiele, ale nie wszystko. Wciąż jeszcze nie wiemy, czy Gianluigi Buffon planuje z końcem obecnego sezonu zakończyć piłkarską karierę. Póki co przyznał jedynie, że otrzymał kilka ofert dotyczących zarówno pracy w charakterze zawodnika jak i w innej, okołoboiskowej roli. Jedno jest pewnie - jeżeli Buffon zdecyduje się rozegrać jeszcze jeden sezon, to jedynie dla wyzwania. Wyzwania gry o cele, w dobrej lidze. Nie stricte dla pieniędzy.

"Juventus ma bramkarza na moim poziomie, który ma dopiero 27 lat. Jako kapitan muszę być odpowiedzialnym i wiedzieć, kiedy powiedzieć stop".

To prawda. Z perspektywy kończącego się jutro sezonu Serie A należy przyznać, że Wojciech Szczęsny nie odbiegał poziomem swojej gry od podstawowego bramkarza Bianconerich. Takie podejście Buffona, pomimo swojej wielkiej, odwzajemnionej miłości do biało-czarnych barw to tylko jeden z wielu przykładów tego, jak wielkim i prawdziwym kapitanem był Gianluigi Buffon. Jeżeli nie mogę być niezastąpiony dla Juventusu, pozwólmy być nim komuś innemu.

Ostatni gwizdek w sobotnim spotkaniu z Hellasem będzie miał słodko-gorzki wydźwięk, o ile tak możemy to metaforycznie ująć. Z jednej strony na Allianz Stadium Juventus wraz z kibicami świętować będzie siódme z rzędu Scudetto. Z drugiej natomiast, będzie on oznaczał koniec konkretnej ery w historii Bianconerich. Rozbrat Gianluigi Buffona z włoską piłką. Mistrza Świata i wielkiego kapitana Juventusu. Zawodnika, którego niezobaczenia na żywo w akcji nie wybaczyłbym sobie nigdy. Na całe szczęście było mi dane podziwiać na boisku tę piłkarską ikonę przełomu wieków. Kapitana 'mojej' drużyny. 


Paweł Kosiński

@kosinsky_pl

Designer i mediaworker w dobrym tego słowa znaczeniu. Naiwniak wierzący w romantyczny futbol.

Komentarze