Ekstraklasa

Subiektywna XI sezonu Ekstraklasy

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: prywatne, prywatne

Tagi

Michał Helik Carlitos Szymon Żurkowski

Jako że od zakończenia sezonu Ekstraklasy już trochę minęło, postanowiłem wybrać swoją zupełnie subiektywną jedenastkę tego sezonu.

Swoją jedenastkę z różnych powodów zdecydowałem się zestawić w dość eksperymentalnym ustawieniu 1-3-4-3. Zdecydowałem się na to głównie z tego powodu, że nie znalazłem żadnego lewego obrońcy, który zasługiwał by na miejsce w tej jedenastce, więc zamiast niego postawiłem na dodatkowego napastnika. Skoro to już sobie ustaliliśmy, to pora bym podał nazwiska wybranych przeze mnie piłkarzy.

Arkadiusz Malarz – najlepszy bramkarz ubiegłego sezonu w lidze i to bezsprzecznie. Malarz uratował Legii sporo punktów i jest jednym z głównych architektów zdobycia mistrzostwa Polski w tym roku. Stwierdziłem, że jest to piłkarz którego nominuje do tej jedenastki, bo po prostu nikt w tym sezonie nie mógł z nim konkurować. Malarz był w tych rozgrywkach zdecydowanym liderem Legii na boisku, kimś takim jak przez lata Casillas dla Realu, albo Buffon dla Juventusu.

Robert Gumny – szkoda, że nie wyszedł mu transfer do Niemiec zimą. Ma to też swoje plusy, ponieważ dzięki temu mogliśmy go obserwować dłużej w Ekstraklasie. Przed sezonem Gumnego czekało trudne zadanie, miał zastąpić Tomasza Kędziorę na prawym boku obrony Lecha. Muszę przyznać, że z początku wątpiłem w ten pomysł, bo nie sądziłem, że będzie to zamiana jeden do jednego. Teraz po sezonie muszę uderzyć się w pierś, bo to było zastępstwo jakiego w ogóle nie oczekiwałem. Gumny w swoim pierwszym pełnym sezonie w Ekstraklasie wyglądał lepiej niż Tomasz Kędziora - największe pozytywne zaskoczenie tego sezonu jeśli chodzi o obrońców Ekstraklasy.

Michał Helik – zdaniem wielu (choć nie moim) najlepszy obrońca sezonu. Trudno nie docenić jego gry, to bowiem bardzo ofensywnie grający obrońca, czego najlepszym dowodem jest 8 bramek i 3 asysty, które zaliczył w tym sezonie. Muszę przyznać, że długo wahałem się czy postawić na 22-letniego Polaka czy na Emira Dilavera. Ostatecznie zdecydowałem się na obrońcę Cracovii, który nie tylko ma lepsze liczby „z przodu”, ale moim zdaniem także grał w tym sezonie dojrzalej w defensywie niż obrońca Lecha.

William Remy – grał w Ekstraklasie jedynie wiosną, ale bez dwóch zdań zasłużył na miejsce w tej jedenastce. Remy zadebiutował w Ekstraklasie w meczu z Zagłębiem Lubin. Pierwsze wrażanie jakie zrobił na mnie było wprost piorunujące, aż na usta cisnęło mi się słowo „wow”. Francuz wiosną dyrygował defensywą Legii i koledzy po fachu z całej ligi mogliby brać od niego lekcje.

Szymon Żurkowski – odkrycie sezonu i najlepszy defensywny pomocnik ligi. Żurkowski to po prostu perełka i olbrzymi talent, który jeżeli będzie odpowiednio prowadzony, może stać się lepszym piłkarzem niż chociażby Grzegorz Krychowiak. Jak na zawodnika o raczej defensywnych inklinacjach, zaliczył sporo asyst – siedem, a do tego dołożył dwie bramki. Dzięki świetnemu sezonowi zasłużył w pełni na powołanie do szerokiej kadry na mistrzostwa świata. Tylko kwestią czasu jest moment, gdy trafi do mocnej zagranicznej ligi.

Damian Kądzior – w zeszłym sezonie był najlepszym zawodnikiem I Ligi, więc gdy podpisał kontrakt w Zabrzu liczyłem, że w Ekstraklasie nie spuści z tonu. Kądzior nie ma za sobą tak oszałamiającego sezonu jak przed rokiem (14 bramek i 15 asyst), ale i tak było bardzo dobrze. Zdobył 9 bramek i dołożył do tego 6 asyst. Najlepsze wrażenie zrobił w spotkaniu z Koroną Kielce, gdy zapakował do siatki dwa trafienia.

Rafał Kurzawa – drugi obok Kądziora skrzydłowy Górnika. Najlepszy boczny pomocnik tego sezonu. Górnik w tym sezonie posiadał najlepsze skrzydła w całej Ekstraklasie i to w głównej mierze zasługa właśnie Kurzawy. Spójrzmy tylko na jego liczby. Strzelił w tym sezonie co prawda raptem dwie bramki, ale zaliczył oszałamiającą wręcz ilość asyst – 18. Jego dośrodkowania nie raz dawały Górnikowi zwycięstwa i w Zabrzu muszą żałować, że za rok nie będzie już graczem 14-krotnego mistrza Polski. Z drugiej strony Rafał Kurzawa jest przymierzany obecnie do Fiorentiny i ma spore szanse na wyjazd na rosyjski mundial, na który co trzeba przyznać, zasłużył jak mało kto.

Darko Jevtić – takiego „playmakera” może Lechowi zazdrościć każdy w Ekstraklasie. To już kolejny sezon, w którym Jevtić potwierdza swoje wysokie umiejętności i trzeba przyznać, że momentami dziwię się temu, że Darko nadal gra w Ekstraklasie. Jego dorobek liczbowy za ten sezon może nie powala (5 bramek i 7 asyst), ale tak naprawdę to jemu i jego rozegraniu Lech zawdzięcza sporo punktów w tym sezonie.

Igor Angulo – strzelił w tym sezonie 23. bramki, z czego 18 jesienią i to w większości bramek naprawdę ładnych. Gdy w pierwszej kolejce, w meczu z Legią prześcignął Artura Jędrzejczyka i strzelił po pięknym rajdzie bramkę Arkadiuszowi Malarzowi, wiedziałem już, że Angulo może być gwiazdą Ekstraklasy, ale nie spodziewałem się, że będzie drugim najlepszym napastnikiem ligi. Jedynie szkoda, że Igor zaciął się wiosną i nie ładował już bramek tak hurtowo.

Carlitos – król strzelców, najlepszy napastnik i piłkarz Ekstraklasy. Maszyna porównywalna do Nemanji Nikolicia czy Pawła Brożka z najlepszych lat. Gdy w Szczecinie przywitał się z Ekstraklasą, stwierdziłem tylko, że to będzie zawodnik, który w naszej lidze może się wyróżniać. Nie sądziłem jednak, że posiadający mimo wszystko dość „ogórkowe” CV Hiszpan, nie tylko zdobędzie koronę króla strzelców, ale dodatkowo w zasadzie sam pociągnie grę Wisły Kraków. W przyszłym sezonie w Ekstraklasie już go raczej nie zobaczymy. Szkoda, bo taki piłkarz w naszej lidze trafia się raz na kilka lat.

Krzysztof Piątek – bardzo pozytywne zaskoczenie. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że Krzysztof Piątek będzie walczył o koronę króla strzelców i strzeli ponad 20 bramek w Ekstraklasie, chyba bym go wyśmiał. Bo choć faktycznie Piątek widać było, że ma potencjał, to jednak był napastnikiem, który momentami lepiej grał tyłem do bramki niż jak klasyczny lis pola karnego. Niespełna 23-letni napastnik w tym sezonie był motorem napędowym Cracovii, dał tej drużynie kilka punktów. Szczerze mówiąc zdziwię się, jeśli pozostanie na dłużej pod Wawelem, a w zasadzie w ogóle w Polsce. Najlepszy mecz w jego wykonaniu w tym sezonie? Bez dwóch zdań w 33. kolejce z Termaliką, gdy przebywając na boisku tylko pół godziny strzelił hat-tricka.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze