Piłka nożna

Igor Sypniewski - historia upadku

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Public domain

Tagi

Igor Sypniewski Alkohol ŁKS Łódź

Historia Igora Sypniewskiego to jedna z najtrudniejszych opowieści polskiego futbolu. Opowiada bowiem o piłkarzu, który mógł mieć wszystko, a skończył jako wrak człowieka, żyjąc w nędzy i będąc częściowo niepełnosprawnym. To historia, która powinna być przestrogą dla młodych piłkarzy.

Zanim przejdziemy do meritum tego tekstu, kilka informacji podstawowych. Igor Sypniewski przyszedł na świat w Łodzi, 10 listopada 1974 roku, jest dwukrotnym reprezentantem Polski, grał w takich klubach jak Panathinaikos Ateny, Malmoe FF i Wisła Kraków. Po karierze odsiedział wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności. To tyle podstaw, czas na opisanie powodów, dla których „Sypa” tak skończył.

Alkoholizm to straszna choroba, która niszczy ludzi. „Sypek” pił praktycznie od dziecka, wychowywał się bowiem na Bałutach, a tam alkohol był wszechobecny. Na początku swojej kariery Sypniewski nie nadużywał go jednakże na tyle, by przeszkadzał mu w karierze. Jego pierwszym klubem był ŁKS Łódź, w którego barwach zadebiutował w lidze. ŁKS nie widział jednak, jak wielki talent ma i zamiast gry u boku Kruszankina, Leszczyńskiego i Wieszczyckiego, Sypniewski wylądował w Ceramice Opoczno, która miała ambicje by wylądować w I Lidze. Ta sztuka się nie udała, ale „Sypa” zaliczył sportowy awans, przechodząc w 97’ roku do greckiego AO Kavala. Tam grał na tyle dobrze, że trafił do najlepszego wówczas klubu z Półwyspu Bałkańskiego – Panathinaikosu Ateny, gdzie spotkał Leszka Pisza i Krzysztofa Warzychę.

Podczas sezonu z Polski dostawał anticol. Dla tych co nie wiedzą o co chodzi, to takie tabletki, działające trochę jak esperal. Ich zadaniem jest straszenie alkoholika, przed wypiciem alkoholu. Sypniewski jednak postanowił eksperymentować i leki te popijał… piwem. Efektem, jak sam wspomina w swojej autobiografii pt.: „Zasypany”, był jedynie lekki ból.

W Panathinaikosie „Sypek” zagrał też jedno ze swoich najlepszych spotkań w karierze. W meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem United na Old Trafford zastopował samego Davida Beckhama, rozgrywając fenomenalne zawody. Jego pozycja w Panathinaikosie paradoksalnie jednak słabła i w 2000 roku wypożyczono go do OFI Kreta. Na Krecie „Sypa” był gwiazdą, ale nie chciał tam zostać. Przed sezonem 2001/02 postanowił powrócić do Polski i podpisał kontrakt z beniaminkiem I Ligi – RKS-em Radomsko.

W Radomsku była wtedy całkiem ciekawa drużyna, z grupą mocnych i znanych zawodników takich jak: Bogusław Wyparło, Julcimar, Zdzisław Leszczyński, Dariusz Lewandowski, Bogdan Jóźwiak, Mirosław Kalita, Grzegorz Lewandowski, Piotr Mandrysz (który dodatkowo był trenerem), Jacek Trzeciak i Paweł Sobczak. Sypniewski idealnie wpasował się w ten zespół, był jego liderem i zimą popełnił, jak sam podkreśla, jeden z największych błędów w całej swojej karierze. Przeszedł do Wisły Kraków. Tam nie zgrał się z szatnią, nie grał zbyt wiele i załamał się psychicznie. Jego pobyt przy Reymonta skończył się dla niego depresją i ucieczką z kraju.

Tak oto Sypniewski trafił do Szwecji, gdzie początkowo zahaczył się w zespole Kalithea. Stamtąd przed sezonem 2003/04, za sprawą managera Bogusława Maślanki trafił do Halmstad. W tym klubie spotkał zaś najbardziej przyjaźnie nastawionego doń trenera – Jonasa Therna. Oprócz niego w Halmstad, „Sypa” spotkał byłego gracza Polonii Warszawa i Widzewa Łódź, Tomasa Zvirgzdauskasa. W szwedzkim klubie znów był gwiazdą, bogiem. Jego gra nie mogła zostać niezauważona w Polsce. Obserwował go Edward Klejndinst. Sypniewski jednak tak bał się Polski, że jako pierwszy i jedyny piłkarz w historii, wystosował specjalne oświadczenie, w którym poprosił by nigdy więcej nie powoływać go do reprezentacji Polski. W Szwecji też nieomal doszło do tragedii.

Pewnego wieczoru „Sypa”, którego zżerała depresja, targnął się na swoje życie, łykając kilkadziesiąt tabletek psychotropowych. Żona znalazła go wówczas w ostatniej chwili i za sprawą Bogusława Maślanki, który znał język szwedzki i wezwał pogotowie, uratowała mu życie. Zdołał jeszcze wrócić do gry w tamtym sezonie, ale nie dawał już tyle co wcześniej. Ostatecznie jednak zdobył 10. bramek w 21. spotkaniach i po sezonie przeszedł do Malmoe, gdzie miał zastąpić samego… Zlatana Ibrahimovicia.

W Malmoe, Sypniewski był cieniem siebie z poprzedniego sezonu i po raptem pół sezonu wypożyczono go do Trelleborga. Gdy również tam nie wyszło, wykończony zawodnik postanowił wrócić do Polski i związać się z grającym w ówczesnej II Lidze swoim macierzystym ŁKS-em Łódź. Tam znów grał na przyzwoitym poziomie i cieszył się piłką, wszystko było dobrze, ale ŁKS awansował do Ekstraklasy. „Sypek” natychmiast rozwiązał kontrakt, byle tylko nie trafić do Orange Ekstraklasy, gdzie grała Wisła Kraków.

Wrócił do Szwecji, gdzie był przez chwilę gwiazdą… trzecioligowego Bunkeflo. Próbował jeszcze wrócić do piłki, najpierw w ŁKS-ie, a potem w Sokole Aleksandrów Łódzki. W obu klubach jednak nie zagrał z powodu nadużywania alkoholu. Szczególnie ciekawie wyglądało to w Łodzi, gdzie poleciał z zespołem na zgrupowanie do Hiszpanii, a tam zrobiono mu zdjęcie z piwem. Sypniewski wtedy najzwyczajniej w świecie nie kontaktował, wiecznie przyćpany lekami i głównie przez to, dał sobie zrobić zdjęcie z piwem. To był koniec jego piłkarskiej kariery.

9 października 2007 roku sąd rejonowy w Łodzi wydał postanowienie o aresztowaniu Sypniewskiego na okres jednego miesiąca. Następnie 15 maja został on skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności. Powodem było znęcanie się nad matką, awantury urządzane konkubinie, czy groźby pod adresem policji. W trakcie pobytu w zakładzie karnym „Sypa” miał też przejść odwyk. Po odbyciu kary „Sypek” jednakże dalej pił, próbował też wrócić do sportu, trenował przez chwilę z ŁKS-em Łódź, ale ostatecznie zrezygnował.

Po latach Sypniewskiemu udało się jednak odnieść zwycięstwo i przestał pić. Niestety lata spożywania alkoholu zniszczyły jego organizm. Dziś „Sypa” to wrak człowieka, przed kilkoma laty przeszedł udar, ale wciąż walczy.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze