La Liga

Co dalej z Realem?

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: Daniel Schroeder, CC 2.5

Tagi

Trzy puchary mistrzów z rzędu. Wątpię, by ktoś miał obiekcje co do tego, iż to właśnie Real Madryt jest zespołem, który jeśli nie lekceważy rywala i jest w stanie się zmobilizować, może osiągnąć rzeczy wielkie. Potwierdził to w 2016, 2017 oraz 2018. Czy jest coś w stanie zatrzymać tę lokomotywę, czy może jednak potencjał już się wypalił?

Gdy wydawało się w czerwcu 2017 roku, że to już w sumie koniec tej drużyny, nastał kolejny sezon. W sumie bardzo słaby. No bo kto uważa, że czwarte miejsce w Primera Division i ćwierćfinał Copa del Rey (porażka z Leganes) jest udany dla królewskich? A jednak. Zidane, wygrywając Superpuchar Hiszpanii, Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata i (co najważniejsze) Ligę Mistrzów, zmył z siebie wszelkie grzechy. Mecz finałowy z Liverpoolem okazał się jego ostatnim na ławce trenerskiej Realu. Sam zrezygnował. Na specjalnie zorganizowanej przez klub konferencji prasowej stwierdził, że czuje lekkie wypalenie tej ekipy, która przecież nie zmieniła się tak bardzo od jego przejęcia.

Czy Zizou słusznie pomyślał o spakowaniu walizek i przedwczesnym fajrancie? Decyzja pokazuje na pewno jego wielkość. Może nie zamyśloną, ale jednak. Legenda klubowa już w momencie chwilowej rezygnacji (Zidane nie wykluczył powrotu na Bernabeu) stała się legendą trenerską. Wiedział kiedy ze sceny zejść i to w swoim stylu. Jakie jednak wnioski pozostały w szatni Realu?

Po pierwsze, najważniejsze, Zidane był osobą, która ujarzmiła temperament gwiazd i potrafiła zrobić kolektyw. Grupę, która po prostu lubiła przebywać we własnym towarzystwie. Atmosfera była doskonała też dlatego, iż już na wejściu Zinedine Zidane miał ogromny respekt spowodowany osiągnięciami kariery zawodniczej i pozycji jaką miał w klubie jeszcze przed objęciem posady szkoleniowca pierwszego zespołu. Dlatego szefostwo królewskich już wie, jakiej charakterystyki trenera może szukać. Nazwiska podawane przez media, Wengera, Pochetino, czy Loewa, trochę od charakterologicznej sylwetki Francuza odchodzą.

Drugą kwestią stała się polityka transferowa, jakże odmienna od tej, którą Perez preferował przy okazji wcześniejszych sukcesów. Ostatnie okienka transferowe pokazuje to najlepiej. Przed sezonem 17/18, do Madrytu przybyli młodzi Theo Hernandez i gwiazdor mistrzostw Europy U-21, Dani Ceballos. Wszystko, żadnego wielkiego nazwiska za grube miliony, a przecież ostatnio presja wydawania ponad stumilionowych kwot mocno wzrosła. Jedynym błędem siatki transferowej, wydaje się sprzedaż Alvaro Moraty i Mariano. Hiszpan narzekał na brak odpowiedniej ilości minut na boisku, w perspektywie fatalności Karima Benzemy. Natomiast reprezentant Dominikany szaleje w Ligue 1, co tylko potęgowało wrażenie, że Realowi brakuje jedynie dobrego (nie uczący się wiecznie Borja Mayoral) ,rezerwowego napastnika.

Widząc jak poczynia sobie na rynku transferowym Real Madryt niestety trudno, szczególnie po ostatnich doniesieniach, uwierzyć w przyjście Roberta Lewandowskiego. Polak po skończonym mundialu będzie miał 30 lat. Jedynym napastnikiem, który przyszedł w „sile” wieku do Realu i coś zrobił, był Rud Van Nisterlooy. Po drugie coraz więcej mówi się o odejściu Garetha Bale’a, Cristiano Ronaldo, czy Karima Benzemy. Gdyby chociaż jeden transfer stał się faktem, Real będzie musiał poszukać nowych gwiazd, co paradoksalnie może złamać zasadę młodości, ale i nie musi. Młodych napastników nie brakuje, a świetni agenci z Bernabeu na pewną będą mogli znaleźć lepsze kąski.

Po odejściu najlepszego budulca, scalającego gwiazdozbiór Los Blancos, już wiadomo, że nadejdzie rewolucja, trenerska, piłkarska, taktyczna i co najważniejsze dla Realu, mentalna. Jak będzie ona przebiegać? Zobaczymy zaraz po mistrzostwach…


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze