Ekstraklasa

Czy hegemonia Legii szkodzi lidze?

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: Sofik

Tagi

Legia hegemonia

Po raz trzeci z rzędu Wojskowi zostali Mistrzem Polski. Po raz kolejny jest to mistrzostwo wywalczone w ostatniej kolejce. Najbogatszy klub nad Wisłą przy zdobywaniu mistrzowskiego tytułu męczy się w Ekstraklasie, jakby był czarnym koniem sezonu, a nie hegemonem rozgrywek.

Wojskowi, najbogatszy klub w Polsce, mający wydawać by się mogło inteligentnego i elokwentnego właściciela nie potrafią zdominować Ekstraklasy. Choć stołeczni po raz kolejny zdobyli tytuł Mistrza Polski, jak również Puchar, co stało się już tradycją, wciąż nie są drużyną, która godnie reprezentowałaby Polskę na arenie międzynarodowej. Jeden awans do Ligi Mistrzów w ciągu 4 lat od przejęcia klubu od ITI to zdecydowanie za mało jak na możliwości i kroki poczynione przez warszawską drużynę ku temu. Ani sprowadzani piłkarze ani trenerzy nie potrafili pokazać, że Legia zdecydowanie jest najlepszą drużyną w lidze. Owszem, ktoś by polemizował. No bo jak to? Przecież Stanisław Czerczesow i Jacek Magiera odwalili w Warszawie kawał dobrej roboty. Tak, ale trzeba pamiętać, że zanim przejęli oni stery klubu z Łazienkowskiej, ten tracił sporo punktów do liderujących zespołów. W sezonie 2015/16 Legia wyprzedziła Piasta o trzy punkty, ale rok temu przewaga nad Lechem skurczyła się do dwóch punktów. To i tak dużo, bo wydawało się, że po tym, co zrobił Besnik Hasi Wojskowi nie znajdą się nawet na podium. Magiera zdołał wywalczyć mistrzostwo, ale dopiero w ostatniej kolejce. Historia powtórzyła się także w tym sezonie. Po nieoczekiwanym zwolnieniu Magiery, spowodowanym głównie brakiem awansu nawet do Ligi Europy prezes Mioduski zdecydował się na zatrudnienie specjalisty od akademii, Romeo Jozaka. Chorwat nie podołał zadaniu, jakim było prowadzenie najlepszej polskiej drużyny i również został wyrzucony. Klocki poukładał jego asystent, Dean Klafurić. Wydawałoby się równie niedoświadczony rodak Jozaka podołał jednak zadaniu i całkowicie odmienił Legionistów. Na osiem meczów, jakie prowadził aż siedem wygrał i ani razu nie przegrał! W ciągu miesiąca zdobył dublet, dokonując tym samym niemożliwego. Pogłoski, jakoby od przyszłego sezonu Legię miałby prowadzić Jerzy Brzęczek, Temur Ketsbaia, George Hagi, albo Urs Fischer są nieuzasadnione. Klafurić wykonał doskonałą robotę w krótkim czasie i powinien na stałe zostać szkoleniowcem Mistrzów Polski, których czeka batalia o Ligę Mistrzów. Z nowym trenerem, będącym uczyć się od początku tej drużyny, a może i nie znającym naszej ligi będzie to o wiele trudniejsze.

Pytanie jednak, czy hegemonia Legii szkodzi naszej lidze i całej polskiej piłce? O żadnej hegemonii nie może być mowy. Chyba, że finansowej i europejskiej. Pomimo wielu nieudanych prób Wojskowi są jedynym polskim zespołem w XXI wieku, który awansował do fazy grupowej Champions League. Jest to również jedyny obecnie polski klub, który jest w stanie bez większego wysiłku (wpadki z Rosenborgiem Trondheim w sezonie 2012/13 i Sheriffem Tiraspol w zeszłorocznej kampanii można uznać za wypadek przy pracy) awansować do Ligi Europejskiej. Inne kluby próbują, ale im nie wychodzi. Lech, Jagiellonia, Piast, Arka. Oprócz Kolejorza, żadna z nich nie potrafiła awansować nawet do czwartej rundy eliminacji Pucharu Pocieszenia.

Legia nie jest jednak ligowym hegemonem i jej dominacja nie szkodzi lidze. Grając na dwa fronty, dopiero po odpadnięciu z europejskich pucharów koncentrują się na lidze i w ostatniej kolejce zdobywają tytuł Mistrza. Jej dominacja szkodzić może jedynie w Pucharze Polski. W ciągu dekady aż siedmiokrotnie wygrywała te rozgrywki. Na ten moment to jednak najlepsza drużyna w kraju i tylko głupi mógłby to kwestionować.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze