Ekstraklasa

Dlaczego Brzęczek nie powinien zostać trenerem Legii?

Tomasz Jóźwik @TomashoFCB

Fot: Sofik

Tagi

Legia Wisła Płock Brzęczek Klafurić

15 kwietnia 2018 roku okazał się być dniem sądu ostatecznego dla Romeo Jozaka. Urodzony w Rijece szkoleniowiec z pewnością nie będzie zbyt dobrze wspominał swojego pobytu w stolicy Polski. W momencie zwolnienia 45-latka z jego posady, Legia znajdowała się na trzeciej lokacie w ligowej tabeli, tracąc zaledwie punkt do liderującego Lecha. Coraz więcej czynników wskazywało na to, że kampania 2017/2018 będzie przełamaniem ligowej hegemonii stołecznego klubu. 

Nic bardziej mylnego. Do roli strażaka wytypowany został dotychczasowy asystent Jozaka, Dean Klafurić. Trudno w to uwierzyć, ale Chorwat zupełnie odmienił oblicze zespołu, odświeżył szatnię. Z dużą dozą prawdopodobieństwa nie obserwowaliśmy najlepszej Legii od lat, być może nie była to drużyna w pełni zasługująca na kolejny tytuł krajowego mistrza, ale na boisku pojawiło się zaangażowanie. Wola walki, która zaowocowała kluczowymi zwycięstwami w ostatnich tygodniach. Wspomniałem wcześniej o jednopunktowej stracie do Lecha po jednej kolejce grupy mistrzowskiej. W ostatnich sześciu kolejkach zespół Klafuricia zdobył 19 punktów na 21 możliwych, remisując z bezpośrednim rywalem w batalii o tytuł mistrzowski – Jagiellonią. Wydawać by się mogło, że tak pozytywne rozstrzygnięcia na koniec sezonu w zupełności przekonają właściciela Dariusza Mioduskiego, do podjęcia decyzji o pozostawieniu Klafuricia w roli trenera pierwszego zespołu na dłuższy okres. Tymczasem przeglądając kolejne popularne portale piłkarskie możemy natknąć się na coraz to nowe nazwiska potencjalnych następców Chorwata, niekiedy zupełnie oderwane od rzeczywistości. W tym całym zamieszaniu pojawiła się jedna, wywołująca mieszane emocje kandydatura. Według informacji „Przeglądu Sportowego” na negocjacje kontraktowe do Warszawy miał udać się Jerzy Brzęczek. Miał… bo Wisła Płock wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła możliwości przedwczesnego rozwiązania kontraktu z byłym opiekunem m.in. Lechii Gdańsk.

Informujemy, że w związku z pojawiającymi się wiadomościami na temat przejścia trenera Jerzego Brzęczka do Legii Warszawa, Zarząd Wisły Płock nie wyraził zgody na rozwiązanie umowy ze szkoleniowcem.

Dlaczego ta decyzja może okazać się jedyną słuszną? Warto byłoby na dobry początek przedstawić sylwetkę byłego reprezentanta Polski. W koszulce z biało-czerwonym orłem pomocnik wystąpił aż 42 razy. Wicemistrz olimpijski z 1992 roku urodził się w Truskolasach i jest wujkiem Jakuba Błaszczykowskiego. Miał on nieoceniony wpływ na życie i karierę aktualnego piłkarza Wolfsburga, pomógł mu w poukładaniu wszystkich spraw po dramatycznej śmierci mamy.

1. Dla dobra projektu w Płocku

Wisła Płock była jedną z rewelacji niedawno zakończonego sezonu Ekstraklasy. Do ostatniego momentu liczyła się w walce o europejskie puchary i gdyby nie kuriozalne użycie systemu VAR w ostatnim meczu, najprawdopodobniej dopięłaby swego. Konia z rzędem temu, kto wróżył Wiśle zajęcie miejsca w górnej ósemce. Zespół oparty na połączeniu zawodników doświadczonych (Stilić, Biliński, Stefańczyk) z młodymi polskimi talentami (Reca, Michalak, Dźwigała) nie miał żadnych kompleksów w starciach z gigantami. Żeby nie opierać się tylko na pustych słowach przytoczę jedną statystykę: popularni „Nafciarze” ograli każdy klub z czołowej trójki. Jak na polskie realia zespół z Mazowsza grał interesującą, ofensywną piłkę, którą coraz rzadziej mamy okazję obserwować. Brzęczek zbudował w Płocku solidne fundamenty, które odpowiednio rozbudowywane mogą przynieść efekty na lata. Zakładając, że Wisła będzie konsekwentnie wzmacniana bez hurtowej wyprzedaży w kolejnych letnich okienkach, ma ona szansę, na nie tyle powtórzenie sensacyjnego piątego miejsca, ale nawet na zakotwiczenie się na podium. Przede wszystkim warto byłoby kontynuować zapoczątkowany model, a nie iść drogą Termaliki, która pogubiła się we własnej koncepcji, a mówiąc dosadniej – przekombinowała.

2. Brzęczek może być gwiazdą jednego sezonu

Utrzymanie na szczycie jest o wiele trudniejsze aniżeli zdobycie go. Historia piłki zna wiele przypadków, w których dany klub, piłkarz lub trener oczarował kibiców, jednak w kolejnym roku nie był w stanie potwierdzić swojej klasy. W dotychczasowej karierze trenerskiej 47-latka był on odpowiedzialny za wyniki chociażby Lechii czy GKS-u Katowice. Oglądanie zespołu z Gdańska za kadencji Brzęczka można było porównać do przejażdżki rollercoasterem. Drużyna spisywała się nierówno, często traciła punkty ze słabszymi. W Katowicach również nie wszystko poszło po myśli wychowanka Olimpii Truskolasy. W swoim debiutanckim sezonie mimo zajęcia czwartej pozycji, do miejsca gwarantującego awans do najwyższej klasy rozgrywkowej stracił 11 punktów. Co ciekawe była to Wisła Płock. Drugi sezon nie przyniósł żadnej poprawy w grze, po porażce 2-3 z MKS Kluczbork, Brzęczek podał się do dymisji. Często mówi się, że trener powinien mieć autorytet w szatni, zdobyty chociażby za zasługi trenerskie lub piłkarskie. Nie oszukujmy się, Sturm Graz czy Wacker Tirol na rozkładzie, nie powalą na kolana żadnego z piłkarzy Legii. Można wątpić w to, czy obecny szkoleniowiec Wisły jest odpowiednim kandydatem do prowadzenia zespołu aspirującego o fazę grupową Ligi Mistrzów. Miał on już okazję pracować w kilku klubach, jednak w żadnym nie wykorzystał powierzonej mu szansy. Najlepszym wyjściem z sytuacji byłoby pozostanie na stadionie im. Kazimierza Górskiego i udowodnienie, że świetna kampania nie była dziełem przypadku.

3. Klafurić zasługuje na pozostanie w klubie

Od Deana Klafuricia nie wymagano cudów. Przejął stery w krytycznym momencie sezonu, mając za sobą rozjuszonych sympatyków, niezadowolonego prezesa oraz piłkarzy, którzy nie umieli znaleźć porozumienia. Chorwacki trener nie mógł trafić gorzej, gdyż ciągle liczono na podwójną koronę, która była w zasięgu ręki. Presja otoczenia ma to do siebie, że raczej nie jest siłą budującą. Oczywiście są osoby, które w sytuacjach stresowych czują się jak ryba w wodzie, co pozwala im pokazywać się z najlepszej możliwej strony. Do tego grona osób z pewnością należy były asystent Romeo Jozaka. W oczach niektórych jawił się jako król Midas, który czego się nie dotknął zamieniał w złoto. Jednak przyczyn finalnego sukcesu Legii należy szukać gdzie indziej. Okazuje się, że wszystko można osiągnąć prostymi metodami. Jedną z nich było przywrócenie do pierwszej drużyny Michała Kucharczyka. Skrzydłowy często bywa obiektem żartów czy memów, ale nie wolno odmówić mu walki w imię barw 14-krotnego mistrza Polski. Efekty tego ruchu przyszły niespodziewanie szybko, bo już w debiucie Klafuricia. Kucharczyk zdobył bramkę, która w znacznym stopniu przyczyniła się do awansu do finału Pucharu Polski. Następnie pokonał golkipera Wisły Płock w potyczce w ramach 35 kolejki oraz Lecha na zwieńczenie sezonu. Zawodnik reprezentujący barwy stołecznego klubu od 2010 roku, to nie tylko gwarant odpowiedniego poziomu na płaszczyźnie czysto piłkarskiej, ale także postać w szatni. Wracając do byłego trenera reprezentacji Chorwacji kobiet zauważyłem, że od pierwszej do ostatniej minuty żyje spotkaniem, jest aktywny przy linii bocznej. Zaryzkowałbym stwierdzenie, jakoby Klafurić zdobył serca swoich podopiecznych, którzy zaufali jego myśli szkoleniowej.

Gheorghe Hagi, Urs Fischer, Temur Kecbaia. Żaden z wymienionych Panów nie zawita do Warszawy w najbliższym czasie. Na polu boju pozostał już tylko Dean Klafurić. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią o przedłużeniu jego przygody z Legią, co ma zostać ogłoszone już na początku przyszłego tygodnia podczas konferencji prasowej. 


Tomasz Jóźwik

@TomashoFCB

Kibic Barcelony oraz Romy. Uwielbiam F1 i E-Sport. Fan Schicka, Torreiry i Politano.

Komentarze