Piłka nożna

Michał Efir wraca do piłki. Czy pomoże Górnikowi w nadchodzącym sezonie?

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: gornikleczna.pl, gornikleczna.pl

Tagi

Efir Górnik Łęczna kontuzja transfer Ruch Legia Bytovia

Wielkim echem odbił się powrót do treningów Michała Efira. Urodzony w Świdniku napastnik parę dni temu trenował ze spadkowiczem 1.ligi Górnikiem Łęczna. Czy powrót na Lubelszczyznę zaowocuje powrotem do futbolu?

Pół człowiek-pół kontuzja. Tak można określić Michała Efira. Dwukrotne zerwanie więzadła krzyżowego zmarnowało mu karierę w Legii. Stracił przez nie półtora roku gry, co spowodowało, że w ciągu czterech sezonów, jakie spędził w pierwszym zespole Legii rozegrał raptem trzy mecze (wszystkie w Ekstraklasie; w sumie pół godziny). Jak nie kontuzje, to ławka. To spowodowało, że Efir nie liczył na jakąkolwiek szansę gry przy Łazienkowskiej. Za 25 tys. euro odszedł do Ruchu Chorzów. Przyjście na Cichą sprawiło, że wreszcie posmakował gry. Ominęły go kontuzje, co sprawiło, że w ciągu dwóch lat nadrobił to, co stracił w Legii. Efir ukazał nam się jako napastnik nie strzelający goli, ale za to sporo biegający i walczący. W pierwszym sezonie w nowych barwach rozegrał 33 mecze we wszystkich rozgrywkach (liga, puchar i kwalifikacje do Ligi Europy) i strzelił 3 gole. W następnym sezonie było już gorzej. W 24 meczach tylko raz trafił do siatki i zanotował tylko jedną asystę. Można go jednak usprawiedliwić, mówiąc iż rzadko grał w pierwszym składzie i głównie wchodził z ławki na kilkanaście, a czasem tylko na parę minut, co spowodowało, że jego dorobek strzelecki nie był tak okazały. Działacze Ruchu nie byli jednak zadowoleni i za darmo oddali go do Drutexu-Bytovii Bytów. Na Kaszubach nie błyszczał. W 15 meczach (liga+puchar) ani razu nie trafił do siatki. Znowu przytrafił mu się uraz więzadeł, ale tym razem nie taki poważny. W Bytowie nie miał czego szukać. Od lipca był wolnym zawodnikiem, ale żaden klub nie zdecydował się na jego zatrudnienie. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, Efir wkrótce zasili szeregi Górnika.

Pytanie tylko, czy nie jest to ryzykowna inwestycja. Jeżeli prezes Veljko Nikitović chce, by Efir strzelał gole to lepiej nie zatrudniać go do takiej roli, tylko przekwalifikować go na inną pozycję, co może okazać się sukcesem, tak jak w przypadku Przemysława Pitrego przeniesionego z ataku na środek obrony, co zrobił Franciszek Smuda w sezonie 2016/17. Z przeciętnego napastnika Pitry stał się naprawdę dobrym stoperem i gdyby nie wiek, przykułby uwagę lepszych klubów, które z chęcią zatrudniłyby takiego obrońcę. To samo z Efirem. Jeżeli strzelałby seryjnie gole, byłoby to cudem. Najlepszy strzelec Górnika w minionym sezonie, Patryk Szysz strzelił 10 goli. Gdyby Efir grając na środku ataku zbliżyłby się do tego poziomu, byłoby to dużym sukcesem.

Mimo tego, sprowadzenie Efira do Łęcznej jest dobrym pomysłem. Z pewnością wracający do gry po rocznej przerwie gracz, w dodatku z regionu będzie o wiele tańszy w utrzymaniu i pożyteczniejszy niż wypożyczeni z Ekstraklasy, nie mający szans na grę w swoich klubach Mikołaj Lebedyński i Michał Żebrakowski, czy transferowe niewypały Zielono-czarnych, takie jak Sebastian Szerszeń, czy Yuriy Vereshchak. A Velijko Nikitović zatrudniając Efira z pewnością nic nie straci, bo wracający po prawie rocznej przerwie piłkarz będzie miał dużo serca do gry, które będzie potrzebne w walce o powrót do 1.ligi.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze