Piłka nożna

Adrian Szewczyk - Nie jesteśmy chłopcami do bicia!

Wojciech Malanowski @WMalanowski

Fot: wlasne, wlasne

Tagi

Zapraszamy na rozmowę z Adrianem Szewczykiem, środkowym obrońcą pełniącą rolę kapitana, oraz skarbnika United Worksop, polskiego zespołu na ziemi angielskiej! 

Skąd pomysł na założenie klubu?

Jest to po prostu pomysł na połączenie pasji na obczyźnie z innymi Polakami. Zaczęło się od spotykania na przeróżnych boiskach, skończywszy na mini ligach, jak "Red Box", czy "Wrocbal". W Anglii nazywają to ogólnie 6 - aside, czyli po prostu ligą szóstek. Pięciu plus bramkarz. Apetyt rósł w miarę jedzenia, pierwsze pięć sezonów wygrywaliśmy wszystko co możliwe z ogromną przewagą nad rywalami. Postanowiliśmy wtedy spróbować czegoś trudniejszego, czyli gry w jedenastu na dużym boisku trawiastym.

Ciężko było zebrać zawodników złożonych z samych Polaków?

W sumie to nie, większość z nas pracuję razem, na tych samych magazynach i tak od słowa do słowa, udało nam się zebrać bez problemu dwadzieścia dwie osoby, aby spróbować grać po jedenastu. Do tego są grupy na Facebooku, dzięki którym, można było wrzucić ogłoszenie reklamujące o naborze do drużyny. W polskich sklepach i firmach mogliśmy zostawić notkę, w której znalazła się informacja o tym, że poszukujemy ludzi do grania.

A jak z samym założeniem klubu? Sporo papierkowych spraw?

W lidze, której graliśmy do tej pory, nie było aż tak dużo spraw. Najważniejsze jest konto bankowe na klub, opłaty ligowe, ubezpieczenie i rejestracja zawodników. Teraz awansowaliśmy, aplikujemy do ligi wyżej, czyli do trzynastego poziomu rozgrywkowego w Anglii. W niej potrzebny jest statut FA Charter Standard, oraz International Clearnce. Angielska federacja, upewnia się przy pomocy PZPN, czy dany zawodnik, nie jest zawieszony, karany, bądź nie ma jakiś przeciwwskazań do gry w UK. Oczywiście konto bankowe i reszta zostaje. Nową rzeczą dla nas była inspekcja boiska, gdzie wysłannicy z wyższej ligi sprawdzali stan naszych boisk, szatnie i prysznice. Minimum musieliśmy zdobyć 80 procent, a my uzyskaliśmy 102%, czyli przebiliśmy skalę!


Sporo rzeczy, na które trzeba mieć pieniądze.

Tak, dlatego od każdego zawodnika pobieramy miesięczną opłatę, zbieramy za każdą jednostkę treningową, gdy pokaże się ktoś nowy. Nie mogę zapomnieć o naszych wspaniałych sponsorach, którymi są: Sister`s Diner (Polskie bistro założone przeez Jacka i Gosię), oraz Grabowski Forklift Training (Firma Pawła, który prowadzi kursy na wózki widłowe). Od nowego sezonu także sponsorować nas będzie Cafe Bianco (Polska kawiarnia, prowadzona przez sympatyczną Mariolę). Sponsorzy tak naprawdę dokładają cegiełkę do naszego wspaniałego projektu, jakim jest United Worksop! Dodatkowo aplikowaliśmy o dotacje od angielskich agencji i związków zawodowych. Dodatkowo firma Smartypants, w promocyjnej cenie zrobiła nam nadruki na koszulkach.

Ciężko zdobyć sponsoring?

Tak. Bardzo ciężko, zwłaszcza na początku. Pierwszy sezon to dużo biegania. Wyglądało tak, że wraz z Adrianem Blachewiczem, biegaliśmy od firmy do firmy z podaniem o sponsoring, byliśmy wtedy jako jedyni odpowiedzialni za wszystkie sprawy w klubie. Pierwszą dotację na komplet strojów dostaliśmy od Pani Allison Palmer, której syn Liam Palmer gra w Championship, w klubie Sheffield Wednesday. Gdy tylko usłyszała naszą historię z miejsca obiecała pomoc. Najważniejsze były znajomości, mnóstwo firm współpracuje ze sobą. Poznaliśmy jedną osobę, to wtedy z dnia na dzień powiększała się lista znajomości, wtedy łatwiej o sponsoring.

Z tego co widzę, to częściej sponsorują was Polacy. Angielskie firmy nie są zbyt chętne?

Próbowaliśmy i ciągle próbujemy, niestety nie jest to łatwe. Jest mnóstwo angielskich klubów, które grają w amatorskich ligach, zazwyczaj wszystko odbywa się po znajomości.

Jak scharakteryzowałbyś ligę w której graliście jeszcze w poprzednim sezonie?

Wszyscy doskonale wiedzą, że angielska piłka ma to do siebie, że jest twarda, ogólnie bardzo fizyczna. Walczymy o każde źdźbło trawy, nawet na tych poziomach amatorskich. Na początku nie było łatwo, dużo kontuzji, dużo wykluczeń, ale daliśmy radę! Organizacja samej ligi jest w pełni profesjonalna. Najtrudniejszy był pierwszy sezon, dopiero się uczyliśmy, nic nie wiedzieliśmy o organizacji, pisaliśmy emaile, bądź dzwoniliśmy do ligi, aby się czegoś dowiedzieć, a i tak potrafili nas czymś zaskoczyć. Sumując jak na amatorską ligę, to mają konkretne podejście.


Dostosowaliście styl do ligi? Też staracie się grać twardo?

Nie do końca. Jeśli chodzi o walkę, to musieliśmy się dostosować. Styl jednak się różni. Gramy swoje, piłeczka od tyłu, nic na pałę, nic na siłę, staramy się wyprowadzać piłę, omijamy tak zwaną grę " na lagę".

W pierwszym sezonie chyba się nie sprawdziła?

Moim zdaniem w pierwszym sezonie i tak nam źle nie poszło. Szóste miejsce na szesnaście drużyn. Nie znaliśmy ligi, boisk, sędziów. Generalnie było sporo drużyn, które były rezerwami większych drużyn.

Przed tym sezonem celem był awans?

Tak. Mieliśmy przed sezonem parę wzmocnień. Celowaliśmy w tytuł, nie udało się, ale cieszymy się z awansu z drugiego miejsca. Nie ma co się oszukiwać, zgubiliśmy parę punktów, przez kontuzję, urlopy i pracę piłkarzy. Staraliśmy się każdemu pomóc, jesteśmy w jednej wielkiej rodzinie, dlatego drugi sezon zaowocował!

Oprócz treningów, spotykacie się jakoś z drużyną?

Oczywiście. Zrobiliśmy teraz strefę kibica na MŚ, wyłącznie dla Polaków w Pubie, który jest połączony z naszym treningowym jak i meczowym obiektem na MŚ. Często, gdy nie mamy w weekend spotkań, to lecimy z drużyną na jakąś imprezę, aby zresetować system.


Atmosfera jak najbardziej rodzinna. Jak najczęściej wyłapujecie nowych zawodników? Polacy sami się zgłaszają?

Na początku znajomy, znajomego. Nie do końca sami Polacy. Mieliśmy trzech Słowaków, którzy jednak zrezygnowali, na ten moment chęć gry wyraziło kilku obywateli Rumunii.

Czyli nie zamykacie się wyłącznie na Polską narodowość?

Mieliśmy jednego Anglika, ale bariera językowa go zraziła. Nie zamykamy się, ponieważ możemy wyłowić jakąś perełkę, która wzmocni skład, a także będzie mogła przesądzić o wyniku spotkania. Zostajemy pod szyldem polskiego klubu, a obcokrajowcy muszą się do tego dostosować.

No, ale jeśli z biegiem czasu pojawi się coraz więcej obcokrajowców w waszym zespole, powoli przestaniecie być polską drużyną. Nie boisz się oto?

Mieliśmy rozmowę z całym zarządem na ten temat. Podjeliśmy wspólną decyzję, że damy wszystkim do zrozumienia, że był i będzie to Polski klub, wszyscy muszą to zrozumieć i uszanować.

A jak do waszego klubu podchodzą rywale?

(Śmiech). Czekałem na to pytanie. Generalnie są kluby, z którymi podajemy sobie ręce i wypijemy przysłowiowe piwo po meczu, ale większość drużyn jest nastawiona rasistowsko i zawsze podchodzą do meczu z nami agresywnie. Utkwiła mi w pamięci bójka z pierwszego sezonu, przeciwko drużynie Manor FC. Wygrywaliśmy na ich terenie 2:1, oni liderowali w lidze, sędzia totalnie nie kontrolował spotkania, przeciwnicy na prostych nogach, wjeżdżali w nasze nogi, po którymś z takich ataków, wywiązała się bójka, którą chcieliśmy rozproszyć. Zakończyło się na przerwaniem meczu i raportem sędziego do ligi. Dla nas byłą to lekcja, po długich rozmowach i nałożonych karach, wiemy jak radzić sobie następnym razem w takich sytuacjach.

Teraz awansowaliście może spotka was mniej takich sytuacji.

Nie wiemy, bo jesteśmy w trakcie zmiany ligi. Poprzednia była typowo amatorska, teraz wchodzimy na wyższy poziom.


Wróćmy do waszego zespołu. Macie kogoś w drużynie z ciekawą przeszłością w Polskich klubach? Z tego co mówiłeś, sam trenowałeś w Śląsku Wrocław.

Tak ja trenowałem do momentu Młodej Ekstraklasy. Potem dostałem wolną rękę w poszukiwaniu klubu. W naszej drużynie jest sporo zawodników, którzy grali w przyzwoitych ligach. Marcin Jaszczyk, kiedyś Zagłębie Sosnowiec, gdzie trenował z pierwszym zespołem, nawet na ławkę w Ekstraklasie się łapał. Piotr Sapritonow (III liga), Marcin Majewski (III liga), no i kilka innych osób. Jest duża grupa piłkarzy, która wie co z czym, nie jesteśmy chłopcami do bicia.

W samej lidze, można spotkać jakieś ciekawe nazwiska?

Generalnie do tej pory spotkałem, kilku dobrych piłkarzy, lecz nie zagłębiałem się w ich przeszłość, ale widać po nich było, że poziomem nie odstawali i wyglądali na zawodników, którzy prowadzą się profesjonalnie.

Sporo w Anglii jest takich inicjatyw jak wasza. Spotkaliście się już z jakąś?

Tak, jesteśmy zaprzyjaźnienie z drużyną FC Polonia Nottingham, grają dwie dywizje wyżej od nas. Na pewno Polonia Peterborough, która sama z nami się skontaktowała o przedsezonowy sparing. Nie mogę zapomnieć o PFC Victorii Londyn, prowadzona przez Emila Kota, kiedyś trenera Polonii Warszawa. Chłop robi tam robotę, dwa sezony, dwa awanse i jeden wygrany puchar ligi.



Chcecie naśladować projekt Emila?

Chcemy by kojarzono nas z United Worksop, nie chcemy by mówiono o nas druga Victoria. Chcemy zrobić też coś z niczego, tak jak on zrobił to w Londynie. 

Zachęcamy do polubienia profilu na Facebooku drużyny United Worksop! 

https://www.facebook.com/unitedworksopteam/



Wojciech Malanowski

@WMalanowski

Redaktor naczelny SofaGOL

Komentarze