Ekstraklasa

Po co Legii Kante?

Jakub Jabłoński @kubajablon

Fot: Getty Images, Getty Images

Tagi

Jose Kante Legia Warszawa

W cieniu Mundialu Legia Warszawa dokonała kontrowersyjnego, według wielu, wzmocnienia. Mistrz Polski pozyskał nowego napastnika. Z Wisły Płock przyszedł Jose Kante, który w ubiegłym sezonie strzelił 9 bramek i zaliczył jedną asystę. Można się zacząć zastanawiać po co Legia pozyskała tak przeciętnego piłkarza. Jednak po zagłębieniu się w statystyki naszych ligowców okazuje się, że ten ruch nie jest pozbawiony sensu.

W niedawno opublikowanym na oficjalnej stronie Lotto Ekstraklasy podsumowaniu sezonu 2017/18 możemy przeczytać, że Kante jest najlepszym dryblerem ligi. Jego skuteczność „zwodów” wynosi 65%. Z kolei portal Ekstrastats podaje, że Gwinejczyk jest dość skuteczny. Potrzebuje niespełna ośmiu strzałów do tego, żeby zdobyć bramkę, celność jego uderzeń (czyli stosunek strzałów celnych, do wszystkich oddanych) wynosi 43%. Ponadto niemal równie celnie strzela lewą nogą, co prawą. Wszystkie te wartości są nieco wyższe, od średniej ligowej. Nadal to jednak nie usprawiedliwia tego transferu akurat do drużyny mistrza Polski.

Kante w polskiej lidze jest już od jakiegoś czasu. Wcześniej grał w Górniku Zabrze, potem przeszedł do Wisły Płock. Nigdy jednak nie zachwycał. Był wręcz klasycznym przykładem zawodnika, o którym stare piłkarskie powiedzenie mówi „dobry napastnik, tylko bramek nie strzela”. Jego rekord strzelecki w Polsce, to 10 bramek w sezonie 16/17. To mało, ale też weźmy pod uwagę, że osiągnął ten wynik w Wiśle Płock, która do potęg raczej nie należy. Czy zatem ten transfer ma jakieś racjonalne wytłumaczenie? Ciężko powiedzieć. Na pewno Jose Kante, to zawodnik, który dużo pracuje dla drużyny. Sztandarowym przykładem tej pracowitości był grudniowy mecz z Legią w Warszawie. Goście wygrali to spotkanie 2:0, a Gwinejczyk, choć nie strzelił bramki, był najjaśniejszym punktem tego spotkania. Świetnie grał tyłem do bramki, bardzo dobrze odciążał swoich kolegów z ataku. Pod koniec spotkania nie bał się przetrzymać piłki na połowie Legii. Dawno nie widziałem meczu, w którym napastnik, który nie wpisał się na listę strzelców był tak powszechnie chwalony. W naszpikowanej gwiazdami (przynajmniej w naszej ligowej skali) Legii bardzo przyda się ktoś, kto na pierwszym miejscu stawia dobro drużyny, a dopiero później własne.

Co jeszcze bardziej istotne – Kante nie notuje większych wahań formy (pozdrawiam grających w Football Managera). Jego dyspozycję dość łatwo przewidzieć. Jego trener zatem będzie wiedział czego może się spodziewać korzystając z usług Gwinejczyka. Biorąc to pod uwagę i dodając do tego jego cechy motoryczne i mentalne można uznać, że jest on idealnym zawodnikiem do grania z kontrataku. Wygląda więc na to, że jego transfer przeprowadzono z myślą o grze w europejskich pucharach. W lidze przecież Legia z kontrataku raczej nie gra.

Czy Kante, to dobry transfer Legii? Czas pokaże. Czy będzie wzmocnieniem? Ciężko powiedzieć. Raczej solidnym uzupełnieniem składu i zmiennikiem dla Niezgody. Z punktu widzenia przeciętnego kibica (w tym także mnie) zakup tego akurat piłkarza nie ma większego sensu. Jednak trenerzy Legii coś muszą w nim widzieć. Jeśli Kante rzeczywiście będzie rezerwowym, który dość często będzie wchodził na boisko, to przewiduję, że może się koło dziesięciu bramek w sezonie zakręcić. A to już sporo, jak na piłkarza niebędącego podstawowym zawodnikiem swojej drużyny. I może właśnie o to chodzi?


Jakub Jabłoński

@kubajablon

Od dziecka zakochany w samochodach i piłce nożnej. Największy fan talentu Piotra Wiśniewskiego. Spełniam właśnie dziecięce marzenie i piszę o piłce

Komentarze