Reprezentacje

Czeski film po hiszpańsku.

Tomasz Jóźwik @TomashoFCB

Fot: pulse, pulse

Tagi

Lopetegui Rubiales Hiszpania

Cztery punkty po dwóch rozegranych kolejkach i świetny spektakl na otwarcie z Portugalią. Tak prezentuje się sytuacja reprezentacji Hiszpanii na mundialu w Rosji. Na chwilę obecną awans „La Furia Roja” do fazy pucharowej wydaje się jedynie kwestią formalności, a wcale nie musiało tak być. Na dzień przed rozpoczęciem turnieju, 13 czerwca z posadą szkoleniowca pożegnał się Julen Lopetegui. Decyzja hiszpańskiej federacji podyktowana była ogłoszeniem przez Real Madryt, że to właśnie 51-letni Bask zastąpi Zinedine’a Zidane’a na stanowisku trenera pierwszego zespołu. Czy cała sytuacja mogła zostać rozegrana lepiej przez wszystkie strony?

Jednokrotny reprezentant Hiszpanii swoją karierę trenerską rozpoczął w 2003 roku. Na przestrzeni lat prowadził młodzieżowe reprezentacje Hiszpanii na każdym możliwym szczeblu – od U19 do U21. Jednym z największych osiągnięć Julena jest doprowadzenie FC Porto do ćwierćfinału Ligi Mistrzów w sezonie 2014/2015. Co więcej, ten rezultat można traktować z pewnym niedosytem, szczególnie po kapitalnym spotkaniu z Bayernem na Estádio do Dragão. Popularne „Smoki” po dwóch trafieniach Ricardo Quaresmy oraz jednym Jacksona Martíneza pokonały ekipę z Monachium 3:1. Niestety, w rewanżu drużyna z Niemiec okazała się bezlitosna zwyciężając aż 6:1, czym zapewniła sobie przepustkę do kolejnej fazy. Już nieco ponad rok później Lopetegui podjął się misji odbudowy potęgi reprezentacji Hiszpanii po nieudanych Mistrzostwach Europy. Bez cienia wątpliwości pomysły Del Bosque po prostu się skończyły, zespół wypalił się pod względem taktycznym. Reprezentacja mistrzów globu z 2010 roku potrzebowała gruntowanych zmian, przede wszystkim pod kątem nazwisk. Być może nie doszło do rewolucji kadrowej, jednak kilku zawodników zaczęło odgrywać większą rolę w drużynie aniżeli w poprzednich latach. Mam tutaj na myśli głównie Isco oraz Koke. 26-letni pomocnik Realu Madryt pięć razy pokonywał golkiperów rywali w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Isco świetnie sprawdzał się na pozycji fałszywego napastnika, co znalazło swoje potwierdzenie w starciu z Włochami, w którym zgarnął show strzelając dwie bramki. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego automatycznie dołączyła do grona faworytów mundialu, obok potęg jak Brazylia czy Francja.

Były opiekun Porto zbudował maszynę, która rzadko popełniała błędy. Styl gry Hiszpanów właściwie nie uległ zmianie, nadal opierał się na miażdżącym posiadaniu futbolówki oraz krótkich podaniach na małej przestrzeni. Na boisku pojawiło się większe zaangażowanie, większa intensywność. Można powiedzieć, że piłkarzom kolokwialnie zaczęło się chcieć. Za kadencji urodzonego w małej gminie Guipúzcoa trenera reprezentacja nie przegrała ani jednego meczu!

Przed ogłoszeniem powołań na turniej mówiło się, że Lopetegui obserwuje nawet 40 zawodników. Pokazuje to tylko poziom profesjonalizmu szkoleniowca, który myślał o kadrze w dłuższej perspektywie. Właśnie dzięki odpowiedniemu podejściu do swojej pracy o trenerze z Kraju Basków wypowiadano się wyłącznie w pozytywnym tonie. W 23-osobowym zestawieniu zabrakło miejsca dla Alvaro Moraty, Sergiego Roberto czy Marcosa Alonso.

31 maja Zinedine Zidane ogłosił swoje odejście z Realu Madryt. Dla wielu obserwatorów była to szokująca informacja, szczególnie że zdecydował się na taki ruch będąc w szczycie chwały. Zidane zapisał się na kartach historii futbolu nie tylko jako piłkarz, ale również jako trener. Zdobył z „Królewskimi” trzy tytuły Ligi Mistrzów z rzędu, co nie udało się dotąd żadnemu śmiałkowi. Po dłuższej analizie można zrozumieć wybór Francuza. Cytując kultowy utwór zespołu Perfect – „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. „Zizou” nie był pewny, czy w kolejnych latach będzie w stanie nawiązać do osiągniętych sukcesów, a według niego dobro klubu jest najważniejsze. Prowadzenie drużyny na najwyższym poziomie wiąże się z presją oraz oczekiwaniami sympatyków, co przekłada się na zmęczenie psychiczne.

W mediach i na giełdzie trenerskiej zawrzało. Codziennie na Santiago Bernabeu przymierzana była kolejna grupa trenerów. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy doniesienia o Arsenie Wengerze czy Maurizio Sarrim miały jakikolwiek związek z prawdą, jednak ostatecznie wybór padł na opiekuna „La Furia Roja”. W tym momencie warto przyjrzeć się okolicznościom porozumienia między klubem z Madrytu a Lopeteguim. Negocjacje trwały od 8 czerwca, wiedziały o nich tylko cztery osoby licząc samego zainteresowanego. Wśród tego grona próżno szukać kogoś z RFEF. Wspominałem wcześniej o profesjonalizmie pracy Julena, którego w tej konkretnej sytuacji zabrakło. Nie oszukujmy się, okręt o nazwie Real Madryt podpływa raz, góra dwa razy na przestrzeni kariery i nie będzie czekał wiecznie. Były szkoleniowiec Porto chciał poprowadzić wielki klub i trudno temu się dziwić, to życiowa szansa. Prezes federacji, Luis Rubiales mógł poczuć się zdradzony czy też oszukany dowiadując się o umowie jako jedna z ostatnich osób zaledwie kilka minut przed jej formalnym ogłoszeniem. Wszystko mogło zostać rozwiązane inaczej, wystarczyło odłożyć ogłoszenie do końca mundialu lub odpadnięcia Hiszpanów. Tuż po zwolnieniu 51-latka ze stanowiska Rubiales powiedział, że nikt nie może stać wyżej od federacji. Z jednej strony decyzja byłego piłkarza m.in. Levante jest zrozumiała, z drugiej jednak absurdalna. Chodzi tutaj przede wszystkim o dobro samych zawodników, którzy mieli udać się do prezesa w celu przekonania go do pozostawienia Lopeteguiego do końca mundialu. Co więcej, nie wydaje mi się aby metody pracy trenera miały się znacząco zmienić po podjęciu współpracy z Realem. W tym wszystkim mogłyby się pojawić niejednoznaczne sytuacje. Wyobraźmy sobie, że dochodzi do kłótni na treningu pomiędzy graczem „Królewskich” a zawodnikiem „Dumy Katalonii”. Jest to tylko powód do różnego rodzaju pomówień oraz teorii spiskowych dla dziennikarzy. Swoim postępowaniem prezes wywołał burzę w Hiszpanii, duża część społeczeństwa była przeciwna rozbijaniu projektu, którego punktem kulminacyjnym miał być turniej w Rosji. Pod swoje skrzydła zespół przejęła legenda reprezentacji, Fernando Hierro. Dotąd pełnił on funkcję dyrektora sportowego. Póki co wybitny stoper zdaje się dobrze odnajdywać w nowym środowisku, drużyna nie zmieniła kształtu ani nie zatraciła motywacji. Czas pokaże na co właściwie stać hiszpańskich wirtuozów futbolu. 


Tomasz Jóźwik

@TomashoFCB

Kibic Barcelony oraz Romy. Uwielbiam F1 i E-Sport. Fan Schicka, Torreiry i Politano.

Komentarze