Reprezentacje

Andreas Granqvist. Kapitan godny opaski.

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: petr.pavel, All rights reserved

Tagi

Mundial Szwecja Andreas Granqvist kapitan

Gdy po EURO 2016 Zlatan Ibrahimović zakończył karierę reprezentacyjną, wiele osób uznało to za ogromną stratę dla Szwecji. Mało kto spodziewał się, że drużyna, która na Mistrzostwach Europy nie wyszła z grupy, zaprezentuje się tak fantastycznie, zarówno w trakcie eliminacji do Mundialu jak i podczas samego turnieju. Wyrażając swój podziw dla Szwedów nie można pominąć niesamowitej osobowości - Andreasa Granqvista.

Mistrzostwa Europy we Francji nie udały się Szwedom. Ich Reprezentacja zajęła ostatnie miejsce w grupie E z zaledwie jednym zdobytym punktem. Kibiców zasmucił ponadto fakt, że znany na całym świecie napastnik, Zlatan Ibrahimović zakończył grę dla swojej ojczyzny. Wydawać się mogło, że w Rosji zabraknie miejsca dla skandynawskiego kraju.

Jakież było nasze zaskoczenie gdy w eliminacjach Szwedzi zajęli drugie miejsce w grupie (którą wygrała Francja) zostawiając za sobą chociażby Reprezentację Holandii. W barażach ponownie sprawili niespodziankę pokonując Włochów. W rezultacie piłkarze trenera Janne Anderssona polecieli na Mistrzostwa Świata, a ich kapitan - Andreas Granqvist wybrany został w kraju piłkarzem roku, kończąc trwającą dziesięć lat hegemonię Ibrahimović`a.

Turniej w Rosji rozpoczął się dla Szwedów znakomicie – pokonali Koreę Południową w meczu otwarcia, w którym jedyną bramkę zdobył właśnie Granqvist. Mecz z Niemcami zakończył się porażką po niesamowitym golu Kroos`a w końcówce, ale ostatnie starcie w grupie, przeciw Meksykowi, wikingowie zwyciężyli aż 3:0, a na listę strzelców ponownie wpisał się 33-letni obrońca i kapitan drużyny.

Pokonując w 1/8 Szwajcarię, Szwedzi zagwarantowali sobie udział w ćwierćfinałowym meczu przeciwko Anglii, w którym są nie bez szans. Osobiście będę im gorąco kibicował, aby po raz kolejny w trakcie obecnych Mistrzostw Świata zaskoczyli wszystkich i pokazali charakter, którego nie brakuje u żadnego z nich, a już na pewno u Granqvista.

Kapitan szwedzkiej drużyny jest bowiem wzorem do naśladowania dla innych. Jego pozycja na boisku wymaga dużo charyzmy i pewności siebie co znakomicie wpasowuje się w cechy, które powinien posiadać przywódca. Doprawdy niebywałym jest fakt, że jego poprzednik jest zgoła odmienną postacią, której zachowanie stało się w pewnym momencie żałosne, chociażby po tym, jak Szwedzi wywalczyli awans na Mundial, a Zlatan, który nie zagrał ani minuty w trakcie eliminacji zapowiadał, że pojedzie na Mistrzostwa. Koniec końców Ibrahimović pojechał… jako ambasador pewnej firmy, ale cytując klasyka „niesmak pozostał”. Nastroje w kraju doskonale oddała sonda przeprowadzona przez dziennik "Expressen", w której aż 63 procent Szwedów stwierdziło, że nie widzi dla "Ibry" miejsca w kadrze na rosyjski turniej.

Ponadto bramkarz Karl-Johan Johnsson dał do zrozumienia, że nie życzy sobie Zlatana na Mundialu:

- Naszą siłą jest kolektyw. Zlatan jest indywidualistą zarówno jako osoba i jako piłkarz. Wszystko jest podporządkowane pod niego, a my teraz gramy zespołowo. Kiedy w twoim drużynie są tacy zawodnicy jak Zlatan, Cristiano Ronaldo czy Leo Messi, zmienia się sposób gry na taki, by wykorzystać ich atuty. Nie wiem, czy selekcjoner chce tak daleko idących zmian. Musielibyśmy zmienić cały nasz system.

Wracając jednak do Granqvista, muszę dodać, że jestem pod wrażeniem jego osoby, która przypomina mi największego (moim zdaniem oczywiście) kapitana w historii futbolu – Carlesa Puyola. Obaj panowie dali się poznać jako prawdziwi liderzy zespołu, którzy są w stanie zostawić na boisku wiele zdrowia. Posiadanie w swojej drużynie kogoś takiego jest ogromnym atutem i może przyczynić się do osiągania sukcesów. Jutro podczas meczu Anglia – Szwecja będę trzymał kciuki za szwedzki kolektyw z Andreasem Granqvistem na czele.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Z zagranicznych klubów kibicuję FC Barcelonie i Liverpoolowi.

Komentarze