Reprezentacje

Kadra na rozdrożu

Jakub Jabłoński @kubajablon

Fot: Foto Olimpik/NurPhoto, Getty Images

Tagi

Reprezentacja Polski Trener Selekcjoner Taktyka Młodzież Grzegorz Bronowicki

Pod koniec lipca powinniśmy poznać nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski. A już we wrześniu czekają nas pierwsze mecze Ligi Narodów UEFA. Czego powinniśmy oczekiwać od naszej drużyny narodowej? Jakie zadania czekają nowego trenera kadry i kto nim powinien zostać, a kto na pewno nie? Odpowiedzi szukajcie w tym tekście.

30 lipca tego roku Adam Nawałka przestanie pełnić swoją dotychczasową funkcję i ustąpi miejsca nowemu selekcjonerowi. Wśród kibiców i ekspertów trwają gorące dyskusje na temat tego kto powinien zasiąść u steru kadry. Trener z Polski? A może zagraniczny? Młody, stary? Doświadczony, czy dopiero debiutant w reprezentacji? Pytań jest mnóstwo. Odpowiedzi równie dużo. Autorzy książki „Futbol i statystyki” uznali nawet, że nie ma to większego znaczenia. Ich zdaniem trener odpowiada maksymalnie za 10% wyników drużyny, a tzw. „efekt nowej miotły” niespecjalnie wiąże się z zatrudnianiem nowego szkoleniowca. Po prostu drużyna, która osiąga wyniki zdecydowanie poniżej swojej przeciętnej po jakimś czasie musi je nadrobić. Prawdopodobnie ze starym trenerem również by to zrobiła. Ja nie jestem zwolennikiem tej teorii. W moim umyśle piłka nożna nadal jest romantycznym sportem, który zależy od indywidualności, a nie tylko od liczb. O statystykach zresztą innym razem. Wróćmy do selekcjonera.

Podstawowym dylematem jest to, czy powinien to być trener z Polski, czy nie. Ja podzielam pogląd, że kadrą powinien zajmować się trener zagraniczny, który jednak korzysta (bo nie wyobrażam sobie innej sytuacji) z polskiego sztabu. Model Leo Beenhakkera sprawdził się przecież idealnie. Wszak Adam Nawałka był jednym z jego asystentów. Uważam, że powinniśmy ten schemat powtórzyć – doświadczony zagraniczny trener, od którego mogą uczyć się Polacy, którzy potem w naturalny sposób przejmą schedę. Wprawdzie pomiędzy Nawałką i Holendrem byli jeszcze inni selekcjonerzy, ale ich kadencje pomińmy milczeniem. W tak napisanej roli, spośród kandydatów, o których mówi się w mediach chyba najlepiej sprawdziłby się Cesare Prandelli, choć ja jestem fanem Slavena Bilica i to właśnie jego najchętniej widziałbym na fotelu selekcjonera, chociaż nie bardzo potrafię wyjaśnić dlaczego.

Największym, w mojej opinii, problemem nowego trenera reprezentacji będzie zbudowanie autorytetu. Nasi piłkarze, to naprawdę solidni zawodnicy europejskiego formatu. Mistrzowie i wicemistrzowie swoich krajów, zdobywcy europejskich trofeów, królowie strzelców swoich lig, zawodnicy wybierani do jedenastek sezonu w rozgrywkach, w których brali udział. Wbrew pozorom jest z kogo wybierać. Jeśli zatem chcemy, żeby uwolnili swój potencjał klubowy również w kadrze, to u jej steru powinien zasiąść ktoś, kogo oni od pierwszego zgrupowania będą słuchać. I tu właśnie kłaniają się osiągnięcia Prandellego. Jako zawodnik wygrał Puchar Europy Mistrzów Klubowych (czyli odpowiednik dzisiejszej Ligi Mistrzów), a jako trener doprowadził niedocenianą reprezentację Włoch do wicemistrzostwa Europy. To powinno budzić szacunek. Spośród naszych reprezentantów tylko Grzegorz Krychowiak ma w kolekcji triumf w europejskim pucharze, ale była to mniej prestiżowa Liga Europy (za to wygrana dwukrotnie z rzędu). O sukcesach w drużynie narodowej póki co nasi gracze jedynie marzą. Ponadto skoro Włoch radził sobie doskonale z Mario Balotellim to nasi piłkarze, którzy są dużo bardziej zrównoważeni nie powinni stanowić dla niego problemu.

Od czego pracę powinien zacząć nowy selekcjoner? Od odpowiedniej taktyki. Dotychczasowy schemat rozgrywania ataków pod tytułem „laga na Lewego” już nie przynosi efektów. Zna go każdy trener rywali, nawet obudzony w środku nocy. Trzeba więc wprowadzić coś nowego. Wydaje się, że kluczem do dobrej gry kadry jest dobra gra duetu Zieliński – Linetty. Obaj są bardzo chwaleni za swoją grę w Serie A (a Zieliński nawet za LM), ale w reprezentacji nie potrafią uwolnić swojego potencjału. Prawdopodobnie wystarczy nieco zmodyfikować nasze ustawienie, żeby obaj mogli grać na podobnych pozycjach co w klubach. Jednak taka zmiana niesie za sobą konieczność posiadania bardzo dobrych skrzydłowych. I tu już mamy problem, bo na dziś w kadrze mamy jednego – Kamila Grosickiego, który ma problemy z grą w Championship. I tu znowu pojawia się dylemat dla nowego selekcjonera. Czy ustawić kadrę pod Zielińskiego i Linettego i zaryzykować słabe skrzydła, czy może poświęcić tę dwójkę kosztem innego ustawienia (np. z trójką obrońców)? Ja tego nie potrafię rozstrzygnąć.

Kolejnym bardzo dużym wyzwaniem dla szefa kadry będzie ewolucja kadrowa. Nasza reprezentacja była jedną ze starszych na trwającym właśnie Mundialu. Prawdopodobnie trzon tej drużyny odejdzie po Euro 2020. Do tego czasu trzeba znaleźć i przygotować następców. Dzisiaj ciężko wskazać nowych Lewandowskich czy Glików, ale trzeba szukać. Znowu wrócę tu do czasów Leo Beenhakkera, który wykrzesał potencjał chociażby z Grzegorza Bronowickiego, który swój mecz życia zagrał opiekując się Cristiano Ronaldo. Holender odkrył zresztą dla kadry również Michała Pazdana, którego rozwinął jednak Adam Nawałka. W mojej ocenie nowy selekcjoner też powinien znaleźć kilku zawodników z potencjałem i wynieść ich na „international level”. Skoro udało się z Bronowickim (który nigdy później nawet nie zbliżył się do poziomu z pamiętnego meczu z Portugalią), to dlaczego ma się nie udać z innymi piłkarzami z Ekstraklasy? Prezes PZPN – Zbigniew Boniek twierdzi, że wymiana pokoleniowa w kadrze odbędzie się bez utraty jakości. Ja nie jestem aż takim optymistą. Uważam, że to najlepsze pokolenie polskich piłkarzy od dawna i ciężko nam będzie zastąpić takiego Roberta Lewandowskiego czy Grzegorza Krychowiaka w formie z Euro 2016 (tego drugiego nie potrafił w Rosji zastąpić nawet on sam).

Jak widać, w mojej ocenie, PZPN powinien powtórzyć schemat, który już raz zadziałał. Zatrudnić uznanego trenera, z autorytetem, pewnego siebie, który „przyuczy do zawodu” swoich ewentualnych następców. Czekają go trudne zadania. Trzeba odbudować morale drużyny i jej wizerunek wśród kibiców, który nie jest najlepszy po ostatnim turnieju. Nowy selekcjoner musi dokonać zmiany pokoleniowej w kadrze, wprowadzić nową taktykę, żeby uwolnić potencjał swoich najlepszych zawodników. Łatwo nie będzie, ale nie są to zadania niemożliwe. Zwycięstwa w Lidze Narodów nikt nie oczekuje. Dobrej ambitnej gry – już niemal wszyscy.


Jakub Jabłoński

@kubajablon

Od dziecka zakochany w samochodach i piłce nożnej. Największy fan talentu Piotra Wiśniewskiego. Spełniam właśnie dziecięce marzenie i piszę o piłce

Komentarze