Piłka nożna

Wielki krok do wielkiej kariery

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: www.ligue1.com, www.ligue1.com

Tagi

Golovin Monaco CSKA Moskwa

Aleksandr Golovin nie mógł wybrać lepiej. Zamiast Chelsea, czy Juventusu, gdzie grzałby ławę, wybrał drużynę wicemistrza Francji, osłabioną sprzedażą Fabinho, Joao Moutinho i Thomasa Lemara. AS Monaco, zarządzane przez rodaka Golovina Dimitriya Rybolovleva jest najlepszym klubem do rozwoju idealnie zapowiadającej się kariery.

30 mln euro. Taka kwota transferu dziś już nie robi wrażenia, ale Golovin przebił rekord Romana Pavlyuchenki, który w 2008 roku trafił do Tottenhamu ze Spartaka Moskwa za 17,4 mln euro. Tyle, że były pomocnik CSKA Moskwa ma dopiero 22 lata, zaś Pavlyuchenko był prawie 5 lat starszy od Golovina, jak trafił na White Hart Lane. Odchodząc od Pavlyuchenki, a wracając do Golovina, to transfer 23-krotnego reprezentanta Rosji do wicemistrza Francji to najlepsze co mogło się wydarzyć w dotychczasowej karierze Golovina. Nie dość, że pieniądze za pomocnika Sbornej podreperują budżet CSKA, to ich dotychczasowa gwiazda w przyszłym sezonie stworzy świetny duet środkowych pomocników z rok młodszym Yurim Tielemansem, brązowym medalistą mundialu w Rosji. Konkurencji w środku pola mieć nie będą, bo Kevin N'Doram, Pele, Jean-Eudes Aholou, Youssef Ait Bennasser, Adama Traore, Jonathan Mexique, Romain Favre i Ibrahima Diallo, którzy również mogą grać w środku pola to o wiele mniejszy rozmiar kapelusza niż Rosjanin i Belg. Od dwójki Golovin-Tielemans trener Monaco Leonardo Jardim będzie rozpoczynał ustalanie składu, zaś Golovin do spółki z Tielemansem mogą doprowadzić do tego, iż klub z Księstwa podobnie jak dwa sezony temu znów zawojuje Champions League.

Monaco ciężko będzie sprawić podobną niespodziankę, jak dwa lata temu, kiedy zdobyli Mistrzostwo Francji. Dla Golovina najważniejsze są jednak nie tytuły, a gra na najwyższym poziomie. Bo Ligue 1 może nie jest najsilniejszą ligą w Europie, ale jest oknem wystawowym na świat. A grając parę lat w Księstwie Golovin będzie ograny na tyle, by potem zawojować zespoły z najwyższej półki, takie jak Chelsea, Juventus, albo Barcelonę. Bo gdyby zdecydował się na The Blues, Juve, czy Barcę, skoczyłby na głęboką wodę i utonął. A na Lazurowym Wybrzeżu nauczy się pływać. A potem wypłynie do Anglii, Włoch, czy Hiszpanii i będzie kapitanem.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze