La Liga

Primera w Primera Division…

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: Arnaugir, CC 3.0

Tagi

Jesteśmy już po pierwszej kolejce La Liga. Czy wiemy, kto będzie mistrzem Hiszpanii, kto spadnie, a kto zagra w europejskich pucharach? No raczej nie, ale małe wnioski możemy wyciągnąć…

Powolny początek

Primera Division ruszyła ospale w piątkowe popołudnie. Katalońska Girona zremisowała bezbramkowo z beniaminkiem z Valladolid. Nowa drużyna z Segunda była typowana jako pierwsza z brzegu do spadku. Jednak po remisie na Montilivi, widać, iż podopieczni Sergio wcale nie muszą bać się przeciętniaków z La Liga. Jedynym wybijającym się ponad wspomnianą wcześniej przeciętność był Portu. Prawy pomocnik Girony lekko przewyższał szybkimi zagraniami, umiejętnym dryblingiem i taktyczną inteligencją prawie wszystkich piłkarzy na boisku. Warto przyjrzeć się temu zawodnikowi, bo może się okazać na koniec sezonu, że mamy dużego aplikującego do transferu do lepszego zespołu.

Rozbudzenie apetytów

W programie „La Liga Loca”, eksperci hiszpańskiej piłki, Dominik Piechota oraz Jakub Kręcidło, jednogłośnie stwierdzili, że Real Betis ma najlepszą kadrę ostatnich lat. Nie ma co się dziwić, pod wodzą Quique Setiena, Verdiblancos mieli ludzi do grania futbolu ładnego dla oka i efektywnego zarazem. Do tego przed sezonem szefostwo wydało trochę pieniędzy na wzmocnienia pod postacią Williama Carvalho ze Sportingu Lizbona, czy Sidneia z Deportivo La Coruna. Do tego za darmo Betis ściągnął Paua Lopeza z Espanyolu, Sergio Canalesa z Sociedad i dobrze znanego polskich kibicom japońskiego pomocnika, Takashiego Inui z Eibar. W pierwszej kolejce największym problemem okazał się (o dziwo) rywal z Walencji. Wiemy, co wyprawiało na koniec poprzedniego sezonu Levante Paco Lopeza i właściwie niczym nas nie zaskoczyło. Zaskoczyło natomiast sam Betis. Spotkanie na Estadio Benito Villamarin miało klasyczny scenariusz, w którym gospodarze bezskutecznie dominują i prowadzą atak pozycyjny, a nieśmiali goście wyprowadzają jedynie kontry. Bardzo bolesne kontry. Szczególnie jedna wpadnie nam w pamięć długo. Jose Luis Morales przebiegł więcej niż połowę boiska i sam wpakował piłkę do siatki Beticos. Levante zwyciężyło na wyjeździe 3:0 i już wiemy, że za kadencji Lopeza będzie bardzo niewygodnym rywalem. Kto wie, może ten dyskomfort u rywali sprawi, że zobaczymy Levante w europejskich pucharach. A Betis? A Betis musi się jeszcze rozpędzić, bo przecież Liga Europy startuje już niedługo.

Hit kolejki nie zawiódł…

Od lat, na początku sezonu w Primera Division, zastanawiamy się, kto wygra, Real czy Barcelona? Ostatnio doszło do tego elitarnego grona Atletico, a mówi się, że jest to najsilniejsza wersja drużyny prowadzonej przez Cholo Simeone od sezonu 2013/2014, w którym… Los Colchoneros zostali mistrzami Hiszpanii. Świetne ruchy w okienku transferowym (kupno Thomasa Lemara, Rodriego, czy Gelsona Martinsa) tylko potwierdzają tę tezę. W hicie pierwszej kolejki Atletico zremisowało na wyjeździe z piekielnie mocną Valencią Marcelino. Tylko umówmy się szczerze, piłkarze ze stolicy Hiszpanii wcale nie dominowali. Po początkowym ciosie (cudowna asysta Griezmanna, gol Correi), Nietoperze podnosiły się w zastraszającym dla Atleti tempie. Efektem, była bramka Rodrigo Moreno w 56’ minucie. Dużo winy ponosi za tę sytuację Stefan Savić. Po wyrównaniu stanu rywalizacji obie drużyny toczyły już wyrównaną walkę. Końcówka drugiej połowy wyglądała wręcz nieco chaotycznie. W angielskim stylu przenosiliśmy się z jednego końca boiska na drugie. Remis 1:1 pokazuje dwie sprawy, albo Atletico spadło na chwilę do poziomu Valenci, albo to Marcelino i spółka powalczą o wyższe cele w tym roku. Nie byłoby w tym nic złego, pięciu kandydatów na mistrza? Czemu nie?

…faworyci również

A co słychać u starych znajomych, czyli Realu i Barcelony? Królewscy pokazują, że jest życie bez Cristiano Ronaldo i nie musi być one ponure jak atmosfera w kolejce do lekarza. Królewscy kontrolowali mecz na Santiago Bernabeu z Getafe. Szybka bramka Carvajala i jakiś kawał czasu później Bale’a, sprawiły, że rywale zza miedzy zaczęli zagrażać bramce Navasa zbyt późno i zbyt słabo. Największym zaskoczeniem in plus? Dani Ceballos. Hiszpan zaczął wreszcie dostawać wsparcie od trenera i szybko się odwdzięcza. Naprawdę dobry mecz w jego wykonaniu. Powoli więc rośnie następca Kroosa.

Z drugiego końca biegunu widać to samo. Czyli na razie spokój. Barcelona pewnie rozprawiła się z Deportivo Alaves 3:0. Jeśli ktoś liczył na szansę dla młodych, zdolnych, nowych nabytków, był w błędzie, bo Ernesto Valverde postawił na starych wyjadaczy. Druga połowa, cud miód malina, bramki Messiego i Coutinho załatwiły baskijskich piłkarzy. Mecz bez historii. Największe rozczarowanie? Zdecydowanie Luis Suarez. Urugwajczyk grał po prostu słabo i to nie od dziś.

Pozostałe mecze:

Celat Vigo 1:1 Espanyol

Villareal 1:2 Real Sociedad

Eibar 1:2 Huesca

Rayo Vallecano 1:4 Sevilla

Athletic Bilbao 2:1 Leganes

Następna kolejka:

Najciekawszym spotkaniem przyszłej kolejki może być starcie Sevilli z Villarealem. Po hat-tricku Andre Silvy z Rayo, czas na silniejszego rywala do strzelania goli, a Żółta Łódź podwodna, po sensacyjnej porażce na własnym obiekcie będzie pewnie chciała się szybko zrehabilitować. Tylko, że będzie to trudne zadanie. Betis spróbuje się rozpędzić po baskijskich plecach Deportivo Alaves, a mocne Levante spróbuje swoich sił z Celtą Vigo. Ciekawszym meczem może okazać się pojedynek Athlreticu Bilbao z Huescą, która wygrała już swój pierwszy mecz w historii w La Liga. Barcelona zagra z Valladolid, Real z Gironą, Atletico z Rayo, a Valencia pojedzie do Katalonii na mecz z Espanyolem.


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze