Ekstraklasa

Srnić, Vacek, a sprawa Śląska

Sofa GOL @Sofa_news

Fot: mmychu

Tagi

Po poniedziałkowym meczu, a już nawet w trakcie, pojawiło się wiele głosów, gdzie pytano, czemu nie ma Vacka, dlaczego odpuściliśmy Srnicia. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy oni naprawdę by pozwolili rozwiązać jakikolwiek problem, który miał miejsce podczas poniedziałkowego meczu?

Mamy dwóch zawodników. Srnić, chłopak, który daje agresję, doskok. Vacek... od 2 lat trudno powiedzieć, by dawał coś poza bieganiem. Poza asystą w meczu z Lechem naprawdę ciężko wyróżnić jego atuty od kiedy jest w Śląsku. A przypomnę, jest rok. Ma za sobą przepracowany obóz. Tak, długi obóz zimowy jest kluczowy. Nawet jeśli cała drużyna wyglądała słabo, to nie jest przypadek, że trener Pawłowski na niego nie stawiał.

Czy naprawdę brakowało nam w poniedziałek w środku pola agresji? Wybiegania? Raczej wątpliwe. Oczywiście, sam na stadionie rzuciłem kilkoma ciężkimi słowami patrząc na jego postawę. Ale patrzę przez kontekst, patrzę przez to, jakie zadania dostał od trenera. W defensywie wyglądaliśmy dobrze, choć Pogoń też jakichś ogromnych ataków nie tworzyła. Do 25 minuty Radecki był bardzo elektryczny, ale potem w tyłach wyglądało to nieźle, a ze względu na to był też nacisk, by grał bezpiecznej.

Radecki to człowiek do rotacji, jasne jest, że mamy duet Pałaszewski-Augusto. Patrząc po meczach, gdzie wchodził do rotacji, na chłodno, nie jestem zdziwiony tym, co pokazał w poniedziałek zastępca Portugalczyka. Jego brak był widoczny. Brakowało spokoju w rozegraniu i kogoś, kto by uzupełnił się dobrze z Pałaszewskim. Kto poza przechwytem (a obaj z Maćkiem robią to bardzo czysto) dołoży dobry, dokładny przerzut piłki.

Brakuje mi Łabojki, ale mam zaufanie do trenera, że to po prostu jest kwestia, by chłopak stopniowo wchodził do drużyny. Mam nadzieję, że w następnych meczach dostanie swoje minuty, bo trudno mi uwierzyć, by chłopak, który prezentował się dobrze u tak wymagającego trenera jakim jest Marek Papszun, w tak trudnym ustawieniu nie nadawał się do gry w Ekstraklasie.

Musimy też sobie odpowiedzieć, czego tak naprawdę chcemy. Albo godzimy się z tym, że przebudujemy to w jaki sposób funkcjonujemy i to zajmie trochę czasu. Albo znów dmuchajmy balonik, niech wróci prezes Bobowiec z Matyskiem i ogarną fajne światowe transfery, to będą wyniczki. Jak nie ma wyników to jest gadanie, stawiajmy na swoich chłopaków z kraju to się człowiek nie będzie denerwował. Cóż, widać już, ile warte jest takie uwarunkowanie ocen.

Oczywiście, że trener też popełnił błędy. Kolejny raz oglądamy mecz Chrapka na 10, który się tam ewidentnie męczy. Zagrał jedną świetną piłkę, ale to jest zawodnik, który najlepiej odnajduje się na pozycji nr 8, skąd może zagrać z głębi pola (wczoraj mógł mieć asystę do Piecha po takim podaniu). Szkoda, że Gąska nie zagrał od początku na swojej pozycji. Nie trafia do mnie tłumaczenie, że nie możemy stawiać na kilku chłopaków, którzy dopiero co przyszli z 1 ligi. Przykładowy Paweł Zieliński po transferze ze Ślęzy 2 razy pojawił się na murawie za Stanislava Levego. U TP potrzebował 4 meczów i stał się podstawowym zawodnikiem. Trzeba było tylko odważnie postawić.

A sama gra? Przebudowany środek, jedynie Pałaszewski to podstawowy zawodnik grający na swojej nominalnej pozycji. Skrzydła, które są bez formy. Robert dłuższy czas jej szuka, a dołek Farshada nie może dziwić. Przecież on szybko po dołączeniu do zespołu gra wszystko od dechy do dechy. Rozczarowały dośrodkowania obrońców, którzy po swoich akcjach oskrzydlających wykonywali je na fatalnym poziomie. Ale trudno mi powiedzieć, by to już była wina bezpośrednio trenera.

Dlatego jestem daleki od wielkiej krytyki TP. Popełnia błędy jak każdy, ale musimy spojrzeć na kontekst - i zawodników jakich mamy, i tego w jakiej są dyspozycji i którzy w ogóle są do dyspozycji.

Gościnny tekst Kacpra Rudzika


Sofa GOL

@Sofa_news

Redakcja Sofa GOL - spotkajmy się po lepszej stronie futbolu!

Komentarze